16.12.2025, 03:22 ✶
Wciąż przy stolikach z potrawami. Następnie kieruję się po ochronę.
- Tak.
Potwierdził swoje nazwisko. Powinno to pomóc zapamiętać jego profil w tej masce. Na wypadek, gdyby sytuacja znów miała się powtórzyć. Ale nie tak szybko.
Nie umknęło jego uwadze, że mężczyzna zaczął się rozglądać.
- Wszystko dobrze?
Zapytał ze spokojem. Gotowym będąc pomóc, jeżeli coś znowu było nie tak. Mężczyzna niespodziewanie zbliżył się bardziej, wyciągając dłoń. Laurence dostrzegł ten gest, więc wyciągnął i swoją, aby uścisnąć. Wtedy szanowny gość przyznał się iż jest Rodolphusem. Kuzyn, który na balu ucieka przed kobietami. Interesująca przypadłość.
Wziął na poważnie jego prośbę. Wykorzystując moment na kuzynowskie przywitanie się. Być może nawet potwierdzając swoją tożsamość, skoro Rodolphus mu się zwierzył.
Powiedział do jednego z ochroniarzy, uchylając przy tym swoją maskę, aby byli świadomi tego, kto przekazuje im informację.
- Sprawdźcie inne wejścia, czy zostały nienaruszone.
Polecenie zlecił kolejnemu ochroniarzowi, który miał powiadomić innych i dokonać oględzin miejsc bocznych. To aż dziwne ze ktoś potrafił wejść bez zaproszenia. Ale kilka domyślnych odpowiedzi przychodziło mu do głowy. Eliksir wielosokowy, metamorfomag, albo animag. Najprostsza opcja do wykorzystania, aby tutaj się dostać niezauważonym. Jak bardzo mógł się pomylić?
Posiadana Maska
Skoro słowa nie pomagały, trzeba było sięgnąć delikatnego czynu, jakim było uchwycenie kobiety za ramię i odciągnięcie od mężczyzny. Dopiero wtedy, kiedy Laurence rzekł poważnie, dotarło do kobiety, jak źle postępowała. Puścił ją, kiedy usłyszał słowa zrozumienia i przeproszenia. Odprowadził ją jeszcze wzrokiem, jakby upewnił, że oddaliła się wystarczająco, żeby nie zakłócać przestrzeni osobistej osobie, z którą rozmawiał Laurence.
Uwagę swoją, Lestrange skierował do towarzysza gdy go usłyszał. W tym padło zapytanie o jego nazwisko.- Tak.
Potwierdził swoje nazwisko. Powinno to pomóc zapamiętać jego profil w tej masce. Na wypadek, gdyby sytuacja znów miała się powtórzyć. Ale nie tak szybko.
Nie umknęło jego uwadze, że mężczyzna zaczął się rozglądać.
- Wszystko dobrze?
Zapytał ze spokojem. Gotowym będąc pomóc, jeżeli coś znowu było nie tak. Mężczyzna niespodziewanie zbliżył się bardziej, wyciągając dłoń. Laurence dostrzegł ten gest, więc wyciągnął i swoją, aby uścisnąć. Wtedy szanowny gość przyznał się iż jest Rodolphusem. Kuzyn, który na balu ucieka przed kobietami. Interesująca przypadłość.
Wysłuchał go, nie rozglądając się. Ale wzrokiem próbował wyłapać o kogo chodzi. Aż uwagę skupił na twarzy w masce Rodolphusa, kiedy usłyszał o obecności kobiety, której nie ma na liście zaproszonych.
- Nie ma problemu. Tak poza tym. Laurence Lestrange.Wziął na poważnie jego prośbę. Wykorzystując moment na kuzynowskie przywitanie się. Być może nawet potwierdzając swoją tożsamość, skoro Rodolphus mu się zwierzył.
Puścił dłoń kuzyna i oddalił się, zmierzając w kierunku ochroniarzy, którzy zajmowali się weryfikacją gości.
- Na sali jest kobieta, która jakimś cudem dostała się na bal, lecz nie ma jej w spisie gości.Powiedział do jednego z ochroniarzy, uchylając przy tym swoją maskę, aby byli świadomi tego, kto przekazuje im informację.
- Sprawdźcie inne wejścia, czy zostały nienaruszone.
Polecenie zlecił kolejnemu ochroniarzowi, który miał powiadomić innych i dokonać oględzin miejsc bocznych. To aż dziwne ze ktoś potrafił wejść bez zaproszenia. Ale kilka domyślnych odpowiedzi przychodziło mu do głowy. Eliksir wielosokowy, metamorfomag, albo animag. Najprostsza opcja do wykorzystania, aby tutaj się dostać niezauważonym. Jak bardzo mógł się pomylić?
Posiadana Maska
@Baba Jaga (nie wiem czy i mój post będzie brany pod uwagę, ale pomagam Rodolphusowi)