• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence

[9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#6
16.12.2025, 20:54  ✶  

Nie spodziewała się tego, że dane im będzie dostać swoje zawsze. Nie wydawało jej się, że jest to w ogóle możliwe, że tacy ludzie jak oni będą mogli mieć swoją szansę od losu, a jednak znajdowali się tutaj, złożyli sobie przysięgę, stali się małżeństwem, nie dało się być ze sobą bliżej, niż oni sobie przysięgali. To było coś zupełnie innego od tego, co ich łączyło do tej pory, nie było już odwrotu, mieli trwać przy sobie bez względu na wszystko i wyjątkowo jej się podobała ta perspektywa. Uczucie, które ich połączyło było wyjątkowe, zresztą odkąd pamiętała on zajmował specjalne miejsce w jej sercu, nawet gdy udawała, że jest zupełnie inaczej, nie bez powodu przecież także wtedy znajdowała się gdzieś blisko niego. Gdy nie było go obok wszystko wydawało się szare, niby próbowała jakoś uzupełnić tę pustkę, ale czy tak naprawdę kiedykolwiek jej się to udało? Nie do końca. Wszystko zmieniło się kiedy ich drogi znowu się skrzyżowały, kiedy znowu pojawił się w jej życiu, łatwo przyszło jej dopuszczenie go do siebie, ledwie miesiąc wystarczył, aby włożyli sobie obrączki na palce, to mówiło samo za siebie - nie było dla nich innej przyszłości niż ta wspólna. Doskonale wiedzieli, jak to jest żyć w samotności, i nie mieli zamiaru tego powtarzać, nie kiedy odnaleźli się po tym wszystkim, co ich spotkało. Byli dojrzalsi, przeszli swoje, jednak ich uczucie rozkwitło, gdy w końcu dostało swoją szansę, odrodziło się na zgliszczach, i nic nie mogło już teraz tego zmienić, nie kiedy mieli być ze sobą na zawsze.

Minął ledwie moment od kiedy zostali sami na tym korytarzu, a Benjy przyciągnął ją do siebie, przyparł do ściany, później uniósł nad ziemią w swoich ramionach, jakby to była najbardziej naturalna rzecz na świecie, może i była, nie był to pierwszy raz kiedy pozwalali sobie rozpadać się pod wpływem swojego dotyku, czy pocałunków, niosło to jednak ze sobą coś zupełnie innego, było początkiem ich nowej, wspólnej drogi, która miała trwać już zawsze. Nie było tutaj miejsca na rozważania, na zastanawianie się ile jeszcze mają czasu, i to właśnie było w tym wszystkim najpiękniejsze, ta zmiana, stabilność, która miała się pojawić. Nowe, wspólne życie brzmiało jak coś, o czym nie mogła marzyć, a jednak właśnie rozpoczynali ten etap.

Oczywiście, że zatraciła się w tym pocałunku, tak długo musieli zwlekać z tym, aby się do siebie zbliżyć, że przyszło jej to bardzo naturalnie, może było w tym nieco chaosu, ale on był jej chaosem, bez którego nie potrafiła przetrwać. Doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Łatwo było Prue odnaleźć się w tym nowym rytmie, szczególnie, że wiedziała, że przy nim nie musiała się hamować, był jej mężem, mogła sobie przy nim pozwolić na wszystko, mogła go pragnąć, mogła oczekiwać kolejnych pocałunków, bo on był jej, a ona była jego i nic nie miało tego zmienić, już nigdy. Nie musieli się martwić tym, że któreś z nich za bardzo się przywiąże, mogli to zrobić, nie było już określonego terminu ważności tej relacji, mogła w końcu odpuścić, w pełni się zaangażować, nie obawiać się tego, że stanie jej się krzywda, to było za nimi. Mogła w pełni pozwolić sobie czuć to wszystko, a emocje, które ją wypełniały były naprawdę niesamowite.

Rytuał, który ich połączył okazał się przynieść niespodziewaną ulgę, jakby wszystko co złe zostało gdzieś za nimi, jakby nie musieli się już niczym przejmować i mogli skupić na tym, co miało nadejść, skupić na wspólnym życiu, które było przed nimi. Pojawiła się nadzieja na to, że będzie przepięknie, jakże mogłoby być inaczej, nie z nim. Nieważne gdzie będą się znajdować, co im się przydarzy, istotne było tylko to, że w końcu będą razem, zawsze na zawsze. Było to naprawdę cholernie ckliwe, ale ją uszczęśliwiała sama ta świadomość.

- Kto w ogóle zakładał, że chciałabym to odkręcić? Wiedziałam na co się piszę. - Rytuał krwi był naprawdę potężny, ale nie wydawało jej się to przerażać, wręcz przeciwnie, widać było, że jest z tego powodu cholernie szczęśliwa. - Zresztą, czy mogło mnie spotkać coś wspanialszego od paktu podpisanego z demonem, nie wydaje mi się. - Kto jeśli nie ona mógł zrobić coś takiego? No, jeśli nie oni, bo przecież, gdyby nie Benjy to nigdy by do tego nie doszło. Jeśli już się w coś razem angażowali, to zawsze kończyło się to w ten sam sposób. Nie do końca rozsądnie, a jednak właściwie, nie było tu nad czym dyskutować, nie wydawało jej się, aby mogło ich spotkać coś lepszego.

W końcu mieli przekroczyć próg apartamentu, znaleźć się w miejscu, do którego droga zajęła im naprawdę dużo czasu, miejscu w którym będą mogli schować się przed całym światem, zniknąć, tak jak lubili najbardziej. Nikt nie miał się nimi interesować, wchodzić im w drogę, zasługiwali na odrobinę świętego spokoju.

Drzwi zamknęły się za nimi cichym kliknięciem, co przyniosło świadomość, że faktycznie nikt już nie miał im przeszkodzić, dokonali tego, wzięli ślub, a teraz mieli przypieczętować swój związek małżeński. Znaleźli się w miejscu do którego zupełnie nie pasowali, przynajmniej z pozoru, nie w tym życiu, ale jednak to tutaj przyprowadziły ich nogi, czy tam los, bo przecież pozwolili, aby rzut monetą o tym zadecydował.

Nie było sensu zapalać światła, w apartamencie wystarczało to które docierało do niego z zewnątrz, ogromne okna powodowały, że nie dało się ignorować tego, że miasto jeszcze żyło, a oni mogli to oglądać z zupełnie innego poziomu niż wcześniej. Benjy zatrzymał się tuż przed szybą, dzięki czemu mogła przez krótką chwilę skupić się na tym widoku. Faktycznie był warty zapamiętania, chociaż czy aby na pewno, ważniejsze było to, że czuła bicie jego serca, bliskość ciała, to, że zawsze już miało tak być.

- Jest zachwycający. - Nie mogła odpowiedzieć inaczej, naprawdę warto było znaleźć się w tym miejscu, szczególnie, że w przeciwieństwie do swojego małżonka nie miała jeszcze szansy podziwiać Londynu z tej perspektywy. Kolejny pierwszy raz, który przeżyła w jego towarzystwie, nie wątpiła w to, że był to dopiero początek.

- Teraz nie musisz już uciekać, właściwie to nie możesz. - Była to spora różnica, a gdyby tylko spróbował, to na pewno by go znalazła. - Chyba nie tak źle jest się zatrzymać. - Wiedziała, że to co zrobił było zupełnie przeciwne jego naturalnemu instynktowi, ale wybrał ją, nie ucieczkę, miał trwać przy niej zawsze, była z tego powodu okropnie zadowolona, bo w ogóle nie zakładała takiej możliwości, a jednak połączyło ich coś, co miało zmienić jego nawyki, miała stać się jego domem, naprawdę tego pragnęła, cóż, już się to działo.

- Zawsze byłam ambitna i radziłam sobie z niemożliwym, w tym wypadku to może ja jestem demonem, skoro tak łatwo pozwoliłeś sobie zmienić wszystkie przyzwyczajenia, skoro postanowiłeś w końcu sięgnąć po więcej. Mogę być demonem w tej historii. - Nie miała pojęcia dlaczego tym razem postanowił się zatrzymać, dlaczego wybrał właśnie ją, a może i potrafiła się tego domyślić, jeśli czuł to samo co ona, to wydawało się oczywiste. Zasługiwali na szczęście, zasługiwali na to, aby w końcu zobaczyć, jak to jest mieć siebie na zawsze, przecież od lat świat im sugerował, że powinni tego spróbować, ale bardzo skutecznie ignorowali wszystkie znaki, w końcu jednak nie było już niczego, co miało im stanąć na drodze.

Oparła głowę o jego szyję, przymknęła na moment oczy, nie musiała spoglądać za szybę, to, co w tej chwili było dla niej najważniejsze miała tuż obok siebie, ta bliskość i wspólna przyszłość była naprawdę niesamowita, wciąż nie do końca docierało do niej, że to wydarzyło się naprawdę, ale czuła pod sobą ciepło jego ciała, słyszała bicie jego serca, to świadczyło o tym, że to wszystko było prawdziwe.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (7798), Prudence Fenwick (6940)




Wiadomości w tym wątku
[9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 12.12.2025, 18:16
RE: [9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 13.12.2025, 23:34
RE: [9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 14.12.2025, 16:57
RE: [9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 14.12.2025, 21:32
RE: [9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 15.12.2025, 04:19
RE: [9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 20:54
RE: [9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 17.12.2025, 20:30
RE: [9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 17.12.2025, 22:18
RE: [9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 18.12.2025, 16:20
RE: [9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 18.12.2025, 20:57
RE: [9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 21.12.2025, 17:18
RE: [9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 22.12.2025, 13:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa