16.12.2025, 20:57 ✶
Urd nie robiła sobie zbyt wiele z początkowej niechęci Lazarusa. Wbrew pozorom była w stanie absolutnie ją zrozumieć, tak jak drapieżca musiał rozumieć zachowania swoich ofiar. Pracowała z ludźmi - żywymi i martwymi, jej język, jej umysł, jej wrodzony urok osobisty musiał być w stanie kruszyć lód, nakłaniać, kusić, straszyć. Była w stanie perswadować zmarłym, aby stawali się dżinami zamkniętymi w butelce, przekonywanie więc do siebie żywych było kwestią nie tyle prostsze co zwyczajnie rozrywkowe.
Ostatecznie nie byli tutaj w pracy.
- Skwaszoną minę w związku ze swoim nazwiskiem powinna mieć tylko zamiatająca sprawy pod dywan Burke. Chyba, że chwali się w ten sposób profesjonalnym podduszaniem. - ostatnie słowa wypowiedziane bardziej w czarkę z grzanym winem.
- Mmm… to jest o wiele lepsze - oblizała swoje wargi ze smakiem i znów przechyliła puste już niestety naczynie. - Od razu człowiek myśli sobie o trzaskającym mrozie… nie, przepraszam o trzaskającym mrozie oraz śniegu. W ogóle ostatnio śnił mi się śnieg. Fiordy konkretnie niedaleko mojego domu. Kelner! Tego nam polejcie więcej! Dzbanek! Na mój rachunek! - zakrzyknęła znad głowy Ceolsige i Lazarusa, odgarniając jasne kosmyki z ładnej, pogodnej buzi. - Śniła mi się śnieżna zawieja, wrażenie było tak mocne… że gdy się obudziłam miałam skostniałe ręce. Zastanawiam się szczerze, co to może znaczyć. Znacie tutaj jakiegoś dobrego wróża? Bo wątpię aby była to kwestia tego, że jakiś duch chciał mnie podmrozić podczas snu. - Zaśmiała się serdecznie, po czym wróciła do tematu pająków, bo przecież to wcale nie było to, że temat nie był interesujący. To znaczy… same pająki nie były interesujące. Ale człowiek, który nimi się aż tak interesował aby mieć terraria i insekty tak blisko swojego życia już tak.
Oparła się o stolik, kładąc podbródek na dłoni i dość ostentacyjnie wiercąc ślepiami w nieśmiałym rudzielcu. - Z pewnością odsłużą pająka jest prostsza niż cokolwiek innego. Myślisz o trzecim, więc masz już dwa. Magiczne? Czy celujesz raczej w opiekę i obserwację pająków, które nie czmychają przed ludźmi? To jest w ogóle jakiś rodzinny gatunek, czy tropikalny? Słyszałam, że w Australii pająki są wielkości psów. - Mówiła spokojnie, melodyjnie, myśląc o pająkach tańczących na śniegu i lepiących pajęczego bałwana. Kulka na odwłok byłaby łatwa, ale te osiem nóg... Czy to być może przyśni jej się dzisiaj?
Ostatecznie nie byli tutaj w pracy.
- Skwaszoną minę w związku ze swoim nazwiskiem powinna mieć tylko zamiatająca sprawy pod dywan Burke. Chyba, że chwali się w ten sposób profesjonalnym podduszaniem. - ostatnie słowa wypowiedziane bardziej w czarkę z grzanym winem.
- Mmm… to jest o wiele lepsze - oblizała swoje wargi ze smakiem i znów przechyliła puste już niestety naczynie. - Od razu człowiek myśli sobie o trzaskającym mrozie… nie, przepraszam o trzaskającym mrozie oraz śniegu. W ogóle ostatnio śnił mi się śnieg. Fiordy konkretnie niedaleko mojego domu. Kelner! Tego nam polejcie więcej! Dzbanek! Na mój rachunek! - zakrzyknęła znad głowy Ceolsige i Lazarusa, odgarniając jasne kosmyki z ładnej, pogodnej buzi. - Śniła mi się śnieżna zawieja, wrażenie było tak mocne… że gdy się obudziłam miałam skostniałe ręce. Zastanawiam się szczerze, co to może znaczyć. Znacie tutaj jakiegoś dobrego wróża? Bo wątpię aby była to kwestia tego, że jakiś duch chciał mnie podmrozić podczas snu. - Zaśmiała się serdecznie, po czym wróciła do tematu pająków, bo przecież to wcale nie było to, że temat nie był interesujący. To znaczy… same pająki nie były interesujące. Ale człowiek, który nimi się aż tak interesował aby mieć terraria i insekty tak blisko swojego życia już tak.
Oparła się o stolik, kładąc podbródek na dłoni i dość ostentacyjnie wiercąc ślepiami w nieśmiałym rudzielcu. - Z pewnością odsłużą pająka jest prostsza niż cokolwiek innego. Myślisz o trzecim, więc masz już dwa. Magiczne? Czy celujesz raczej w opiekę i obserwację pająków, które nie czmychają przed ludźmi? To jest w ogóle jakiś rodzinny gatunek, czy tropikalny? Słyszałam, że w Australii pająki są wielkości psów. - Mówiła spokojnie, melodyjnie, myśląc o pająkach tańczących na śniegu i lepiących pajęczego bałwana. Kulka na odwłok byłaby łatwa, ale te osiem nóg... Czy to być może przyśni jej się dzisiaj?