16.12.2025, 22:23 ✶
Skrzywił się trochę, gdy Hannibal wspomniał, że jeden z grzańców był robiony na whiskey, i z niesmakiem spojrzał na pozostałe kubeczki. Szybko jednak opanował wyraz twarzy, nie chcąc, żeby jego niechęć do tego trunku odebrała jego przyjaciołom radość ze smakowania nowych tworów Dziurawego Kotła.
A może po prostu grzańce nie były dla niego? Ten, który trafił mu się teraz, nie był najgorszy, chociaż według Jessiego dodano do niego właśnie za dużo cynamonu, a za mało miodu, ale nie był na tyle dobry, żeby skusić go na kolejny kubeczek. Nawet gdyby na zewnątrz była burza śnieżna, podczas której mógłby się ogrzać właśnie grzańcem.
-Chyba jednak wolę gorącą czekoladę - mruknął sam do siebie.
Przesąd o spełnieniu się pierwszego w nowym miejscu snu kojarzył i trochę go zmartwiło, że Hannibalowi śniła się właśnie Spalona Noc, ale Selwyn chyba nie był aż tak dobrym ukrytym wróżbitą, żeby jego sen się ziścił, prawda? Raczej by tego nie ukrywał, gdyby nagle - jak to mówił wuj Morpeus? - otworzyło się jego "Trzecie Oko".
Zmarszczył brwi. Spadający we śnie śnieg nie mógł wróżyć niczego złego, prawda? Ale taki zasypujący wszystko nie brzmiał dobrze, a jeszcze Hannibal w swoim śnie nie zostawiał śladów... I mówił o tym stanowczo za spokojnie.
-Może twoja podświadomość próbuje cię jakoś... nie wiem... odciąć od tego? Nie czujesz się jeszcze jakoś przytłoczony po Spalonej? Jakiś taki... "zamrożony"? Nie wiem nawet, jak to lepiej opisać - odwrócił się do Hestii z nadzieją, że ona zrozumie, co miał namyśli, i będzie w stanie ubrać to w ładniejsze, bardziej zrozumiałe słowa.
Dziwnym zbiegiem okoliczności jemu również ostatniej nocy śnił się śnieg. Na szczęście u niego nie miało to nic wspólnego ze Spaloną Nocą.
-Mnie ostatnio śniła się śnieżyca. Byłem na jakiejś polanie, czy coś takiego i wszędzie było mnóstwo śniegu. Wszystko było białe i przez ten śnieg nie mogłem się ruszyć. I były tam jeszcze jakieś dwie postacie. Były od siebie oddalone i w tym śnie chciałem podejść do którejś z nich, ale nie mogłem zdecydować, co kogo powinienem iść. Chciałem ich zawołać, ale nie mogłem w ogóle mówić. Nie widziałem nawet ich twarzy, ale bardzo chciałem do nich iść - ale nie mógł i to, wraz z niewiedzą, kim były tamte postacie, były dla niego irytujące.
Sięgnął po frytkę ze swojego talerza i zwrócił się do Hestii.
-A tobie może śniło się ostatnio coś przyjemnego?
A może po prostu grzańce nie były dla niego? Ten, który trafił mu się teraz, nie był najgorszy, chociaż według Jessiego dodano do niego właśnie za dużo cynamonu, a za mało miodu, ale nie był na tyle dobry, żeby skusić go na kolejny kubeczek. Nawet gdyby na zewnątrz była burza śnieżna, podczas której mógłby się ogrzać właśnie grzańcem.
-Chyba jednak wolę gorącą czekoladę - mruknął sam do siebie.
Przesąd o spełnieniu się pierwszego w nowym miejscu snu kojarzył i trochę go zmartwiło, że Hannibalowi śniła się właśnie Spalona Noc, ale Selwyn chyba nie był aż tak dobrym ukrytym wróżbitą, żeby jego sen się ziścił, prawda? Raczej by tego nie ukrywał, gdyby nagle - jak to mówił wuj Morpeus? - otworzyło się jego "Trzecie Oko".
Zmarszczył brwi. Spadający we śnie śnieg nie mógł wróżyć niczego złego, prawda? Ale taki zasypujący wszystko nie brzmiał dobrze, a jeszcze Hannibal w swoim śnie nie zostawiał śladów... I mówił o tym stanowczo za spokojnie.
-Może twoja podświadomość próbuje cię jakoś... nie wiem... odciąć od tego? Nie czujesz się jeszcze jakoś przytłoczony po Spalonej? Jakiś taki... "zamrożony"? Nie wiem nawet, jak to lepiej opisać - odwrócił się do Hestii z nadzieją, że ona zrozumie, co miał namyśli, i będzie w stanie ubrać to w ładniejsze, bardziej zrozumiałe słowa.
Dziwnym zbiegiem okoliczności jemu również ostatniej nocy śnił się śnieg. Na szczęście u niego nie miało to nic wspólnego ze Spaloną Nocą.
-Mnie ostatnio śniła się śnieżyca. Byłem na jakiejś polanie, czy coś takiego i wszędzie było mnóstwo śniegu. Wszystko było białe i przez ten śnieg nie mogłem się ruszyć. I były tam jeszcze jakieś dwie postacie. Były od siebie oddalone i w tym śnie chciałem podejść do którejś z nich, ale nie mogłem zdecydować, co kogo powinienem iść. Chciałem ich zawołać, ale nie mogłem w ogóle mówić. Nie widziałem nawet ich twarzy, ale bardzo chciałem do nich iść - ale nie mógł i to, wraz z niewiedzą, kim były tamte postacie, były dla niego irytujące.
Sięgnął po frytkę ze swojego talerza i zwrócił się do Hestii.
-A tobie może śniło się ostatnio coś przyjemnego?