23.10.2022, 20:18 ✶
- Gdyby został utemperowany, nie byłby kotem - stwierdziła Brenna, posyłając Norze kolejny radosny uśmiech. - Może psidwak, może zwykły piesek, zobaczymy jeszcze. Ale myślę, że Erik w razie czego załatwi licencję.
Czy zwalała to na brata? Bez skrupułów. Miał więcej charyzmy niż ona. Brenna chętnie organizowała i ogarniała wiele rzeczy po cichu, ale jeśli szło o takie, gdzie przydawało się oczarowywanie ludzi, to Longbottom był w tym po prostu znacznie lepszy.
- Gdybym ci powiedziała, musiałabym cię zabić, Nora - oświadczyła, a mimo poważnego tonu i niby to poważnej miny Figg, znająca ją już szmat czasu, od chwili, gdy obie były gówniarami bawiącymi się w Dolinie Godryka, mogła łatwo odgadnąć, że kobieta tylko żartuje.
Zawahała się przy tym płaceniu. Nie próbowała nawet płacić za tiramisu i tartę. Świetnie rozumiała tu postawę Nory i nie chciała jej urazić. Ale z drugiej strony - tort i ciasta to było ogromne zamówienie, wymagające wiele pracy. Brenna źle się czuła, po prostu obciążając tym przyjaciółkę.
Z kolei jednak naciskając, mogła ją obrazić.
- W porządku. Może więc umówimy się tak, że ja opłacę składniki, a twoja praca będzie wkładem w naszą inicjatywę od rodziny Figgów? - zaproponowała po chwili namysłu, poszukując kompromisu. Oznajmiając, kto zrobił tort, tak jak wspominała wcześniej, robiła Norze reklamę. Z kolei jeżeli opłaci składniki, sama Brenna nie będzie miała takich wyrzutów sumienia.
- Pewnie. Jak już otworzysz, w pierwszy albo kolejny weekend? O ile oczywiście będzie miała ochotę, bo kto wie, może Londyn spodoba się jej tak bardzo, że nie zechce opuścić Pokątnej - powiedziała Brenna, pospiesznie sprawdzając kalendarz. Tak, mogła poświęcić chrześnicy sobotę i prawdopodobnie niedzielę, a jeżeli musiałaby się nawet wyrwać, na pewno przypilnują jej Erik albo Mavelle. Nie zamierzała jednak dziewczynki ciągnąć siłą do Doliny Godryka. Może i miała siedem lat, ale też prawo do decydowania o tym, czy ma ochotę wpaść do ciotki. - A co do przedszkola, podejrzewam, że w razie czego Erik ma tam wtyki i spróbuje coś załatwić... No nic. Dzięki ci za tę pyszną tartę, ale muszę powoli się zbierać. Na pewno nie będziesz potrzebowała jakiejś pomocy przed otwarciem?
Czy zwalała to na brata? Bez skrupułów. Miał więcej charyzmy niż ona. Brenna chętnie organizowała i ogarniała wiele rzeczy po cichu, ale jeśli szło o takie, gdzie przydawało się oczarowywanie ludzi, to Longbottom był w tym po prostu znacznie lepszy.
- Gdybym ci powiedziała, musiałabym cię zabić, Nora - oświadczyła, a mimo poważnego tonu i niby to poważnej miny Figg, znająca ją już szmat czasu, od chwili, gdy obie były gówniarami bawiącymi się w Dolinie Godryka, mogła łatwo odgadnąć, że kobieta tylko żartuje.
Zawahała się przy tym płaceniu. Nie próbowała nawet płacić za tiramisu i tartę. Świetnie rozumiała tu postawę Nory i nie chciała jej urazić. Ale z drugiej strony - tort i ciasta to było ogromne zamówienie, wymagające wiele pracy. Brenna źle się czuła, po prostu obciążając tym przyjaciółkę.
Z kolei jednak naciskając, mogła ją obrazić.
- W porządku. Może więc umówimy się tak, że ja opłacę składniki, a twoja praca będzie wkładem w naszą inicjatywę od rodziny Figgów? - zaproponowała po chwili namysłu, poszukując kompromisu. Oznajmiając, kto zrobił tort, tak jak wspominała wcześniej, robiła Norze reklamę. Z kolei jeżeli opłaci składniki, sama Brenna nie będzie miała takich wyrzutów sumienia.
- Pewnie. Jak już otworzysz, w pierwszy albo kolejny weekend? O ile oczywiście będzie miała ochotę, bo kto wie, może Londyn spodoba się jej tak bardzo, że nie zechce opuścić Pokątnej - powiedziała Brenna, pospiesznie sprawdzając kalendarz. Tak, mogła poświęcić chrześnicy sobotę i prawdopodobnie niedzielę, a jeżeli musiałaby się nawet wyrwać, na pewno przypilnują jej Erik albo Mavelle. Nie zamierzała jednak dziewczynki ciągnąć siłą do Doliny Godryka. Może i miała siedem lat, ale też prawo do decydowania o tym, czy ma ochotę wpaść do ciotki. - A co do przedszkola, podejrzewam, że w razie czego Erik ma tam wtyki i spróbuje coś załatwić... No nic. Dzięki ci za tę pyszną tartę, ale muszę powoli się zbierać. Na pewno nie będziesz potrzebowała jakiejś pomocy przed otwarciem?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.