• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[jesień 1972, Mulciber Manor] In dreams, vol. 1

[jesień 1972, Mulciber Manor] In dreams, vol. 1
Prorok Niecodzienny
Everyone is a monster to someone.
Since you are so convinced that I am yours, I will be it.
wiek
32
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny (Komnata Przepowiedni)
Na ten moment dłuższe, ciemnobrązowe włosy, które zaczynają się coraz bardziej niesfornie kręcić. Przeraźliwie niebieskie oczy, które patrzą przez ciebie i poza ciebie – raz nieobecne, zmętniałe, przerażająco puste, raz zadziwiająco klarowne, ostre, i tak boleśnie intensywne, że niemalże przewiercają rozmówcę na wylot – zawsze zaś tchną zimną obojętnością. Sprawiają wrażenie przekrwionych, bo Alexander coraz częściej zapomina o regularnym mruganiu. Wysoki wzrost (1,91 m). Zwykle mocno się garbi, więc wydaje się niższy. Dosyć chudy, ale już nie wychudzony, twarzy nie ma tak wymizerowanej, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nieco ciemniejsza karnacja, jako że w jego żyłach płynie cygańska krew: w jasnym świetle doskonale widać jednak, jak niezdrowo wygląda skóra mężczyzny, to, że jego cera kolorytem wpada w odcienie szarości i zieleni. Potężne cienie pod oczami sugerują problemy ze snem. Raczej małomówny, ma melodyjny, nieco chrapliwy głos. Pod ubraniem, Alexander skrywa liczne ślady po wkłuciach w formie starych, zanikających blizn i przebarwień skórnych, zlokalizowane głównie na przedramionach – charyzmaty doświadczonego narkomana – którym w innych okolicach towarzyszą także bardziej masywne, zabliźnione szramy – te będące z kolei pamiątkami po licznych pojedynkach i innych nielegalnych ekscesach. Lekko drżące dłonie, zwykle przyobleczone są w pierścienie pokryte tajemniczymi runami. Zawsze elegancko ubrany, nosi tylko czerń i biel. Najczęściej sprawia wrażenie lekko znudzonego, a jego sposób bycia cechuje arogancka nonszalancja jasnowidza.

Alexander Mulciber
#1
17.12.2025, 02:23  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.03.2026, 18:15 przez Alexander Mulciber.)  
29 X 1972

We śnie Alexander szedł po zaśnieżonych wrzosowiskach. Nie musiał oglądać się za siebie, żeby wiedzieć, że ktoś idzie za nim. Przyzwyczaiła go do tego, że zawsze plątała się gdzieś samopas, na peryferiach jego spojrzenia. Przywykł, że była gdzieś obok... A może po prostu lubił, gdy była obok. A dzisiaj wciąż uparcie kryła się tuż za jego plecami.

– Wstydzisz się? – rzucił żartobliwie w przestrzeń, jego słowa porwane przez zimowy wiatr, zacinający zawsze prosto w twarz, nieważne, w którą stronę by się nie obrócił. Oparł się ręką o samotne drzewo, przesunął palcami po jego chropowatej korze, przymykając oczy. Wybujało pośród nizin, jak gdyby na przekór pędowi wiatru, który przygniatał je ku ziemi. Wiatr wiał z północy, z domeny Boreasza. Oto jego córa, boska Chione, pokryła ziemię śniegiem, a wodę skuła lodem, pomyślał, pochyliwszy się, aby dotknąć palcami zamarzniętej tafli odcinającego się od śnieżnej pokrywy jeziora. Przyłożyć do niej ucho, aby wsłuchać się w pieśń wody tuż pod powierzchnią. We snach nie robiło mu bowiem różnicy, którym uchem słuchał. Alexander wiedział, że śni. Przyjemny był to jednak sen. Nie zmuszał go do krążenia wciąż w kółko i w kółko po korytarzach Mulciber Manor. Do kluczenia pośród regałów Sali Przepowiedni, na półkach których spoczywały szklane kule z zaklętymi w środku wizjami przyszłości.

Woda śpiewała, a może lód śpiewał. Śpiewali oboje o dziejach Chione, która wrzuciła swego syna do wody, a potem pokryła ją lodem, aby na jaw nie wyszedł gwałt, jakiego dopuścił się na jej ciele Posejdon. A potem jeszcze pokryła ziemię śniegiem, "jak zhańbiona kobieta zakrywająca białe swe lico za zasłonką woalu", pisał Homer. Wybieliła świat tak, jak nie potrafiła wybielić własnego sumienia. Biel nie raziła jednak oczu Alexandra. Wpatrywał się w rozciągające się przed nim morze skute lodem, patrzył na pływające po jego powierzchni kry. Patrzył jak Posejdon, bóg wielkich wód, ratuje swe dziecię z opresji. Oto więc syn Chione i Posejdona otrzymał imię "Eumolpos", czyli "pieśń", aby nie zapomniał nigdy pieśni wody, w której miała czekać go śmierć. Aby nie zapomniał pieśni lodu, który go ukształtował i zrodził. W wielu jeszcze innych pieśniach zapisało się imię Eumolposa. Wiele skomponował sam. Był pieśniarzem. Był mistykiem, który zapoczątkował obchody misteriów eleuzyńskich. Był prorokiem.

Eumolpos. Εὔμολπος. Obracał przez chwilę to imię na języku, zanim wystawił go, żeby posmakować wirujących wokół płatków śniegu. Zimnymi były palce, które dotykały wówczas jego rozchylonych lekko ust.


Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Mulciber (1533)




Wiadomości w tym wątku
[jesień 1972, Mulciber Manor] In dreams, vol. 1 - przez Alexander Mulciber - 17.12.2025, 02:23
RE: [jesień 1972] In dreams - przez Alexander Mulciber - 30.12.2025, 19:30
RE: [jesień 1972, Mulciber Manor] In dreams - przez Alexander Mulciber - 06.03.2026, 18:08

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa