• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 Dalej »
[11.10.72] La pire des bénédictions, la plus belle des malédictions

[11.10.72] La pire des bénédictions, la plus belle des malédictions
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
17.12.2025, 11:31  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.12.2025, 07:58 przez Brenna Longbottom.)  
– Mam nadzieję, że nie przepadniemy tutaj na dwa dni jak Paddy Finnigan – stwierdziła Brenna, gdy weszli do archiwum, wypełnionego kurzem, papierami, rzędami szafek oraz, niewykluczone, ukrytymi gdzieś w ciemnych kątach kośćmi ludzi, którzy zabłądzili w tej nie aż tak wielkiej przestrzeni i nigdy nie znaleźli wyjścia.
Trochę sobie żartowała, a trochę nie. Nie miała dwóch dni, które mogłaby poświęcić na bycie zaginioną, a Paddy Finnigan faktycznie znowu znikł, nie pojawił się przy swoim biurku, nie było go w domu i sąsiedzi twierdzili, że rano wyszedł do pracy. Niemniej to nie rudego funkcjonariusza szukali w archiwum – Brenna, mimo wszystko, wątpiła, aby siedział tutaj skulony gdzieś pod którąś z szafek czy przygnieciony stosami archiwów spraw nierozwiązanych z roku 1969 (to był bardzo dziwny rok, i pewnie do tej pory by go wszyscy wspominali, gdyby nie ta cała heca z Voldemortem). Zakładała raczej, że mężczyzna po prostu zamiast do Ministerstwa trafił do jakiegoś baru.
Nie, tym razem problemem był aresztowany w tym tygodniu przy okazji sprawy kłusowników, z którą Brenna miotała się od ładnych paru miesięcy, próbując uciąć wszystkie głowy hydry i zapobiec ich odrastaniu, czarnoksiężnik Franklin Blount. Franklin Blount odmawiał jakiejkolwiek współpracy, jego imię i nazwisko podali koledzy, a sprawdzenie tego i owego wskazywało na to, że Franklin Blount był notowany, że dosłużył się pięknego przezwiska „Rzeźnik z Chelsea” (i to wcale nie dlatego, że sprzedawał mięso), że ten „złapany” Blount pasuje do opisu, przechowanego w aktach, tyle że… opis pochodził sprzed dwóch dekad i w tej chwili Franklin powinien mieć mniej więcej osiemdziesiąt lat.
Ich Franklin miał najwyżej sześćdziesiąt, a wyglądał na mniej. Ale nawet jeśli był synem tamtego Franklina, to wciąż mieli tu otwarcie sprawy, bo poprzedni Blount znikł z powierzchni ziemi, i dorwanie jego syna, w dodatku też wmieszanego w nielegalne poczynania, mogło pomóc zamknąć tamtą starą sprawę…
– Mam też nadzieję, że w rodzinie Blountów przekazują sobie imię niczym rodzinny skarb, podobnie jak najpiękniejsze, czarnoksięskie tradycje, a nie że to ten sam Franklin, który jakimś cudem przedłużył sobie życie za pomocą nekromancji – dorzuciła, wędrując wzdłuż półek, by minąć te regały, na których znajdowały się stosunkowo świeże akta. Te, których szukali, pewnie były gdzieś pomiędzy 40 a 50 rokiem… czyli w tym najcięższym okresie, bo II Wojna Światowa i wojna z Grindewaldem nie sprzyjały wielkiemu porządkowi. Ani w samym państwie, bo spraw było bardzo wiele, ani pośród dokumentów.
Uniosła różdżkę, próbując zaklęcie światła, bo oświetlenie archiwów pozostawiało bardzo wiele do życzenia, a w miarę, jak wchodziła w głąb pomieszczenia, stawało się tylko coraz ciemniej. Człowiek zaczynał aż wierzyć, ze Paddy faktycznie zgubił różdżkę i nie mógł w mroku znaleźć drogi powrotnej.

kształtowanie
Rzut W 1d100 - 7
Akcja nieudana


- Co do cholery? - mruknęła, zdziwiona, kiedy światło na różdżce zabłysło i zaraz zgasło, a potem podejrzliwie spojrzała w dół, jakby przez podłogę chciała zobaczyć mieszczące się niżej sale Departamentu Tajemnic. Czy kombinowali tam z czymś, czy jak?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1533), Brenna Longbottom (1673)




Wiadomości w tym wątku
[11.10.72] La pire des bénédictions, la plus belle des malédictions - przez Brenna Longbottom - 17.12.2025, 11:31
RE: [11.10.72] La pire des bénédictions, la plus belle des malédictions - przez Atreus Bulstrode - 18.12.2025, 00:06
RE: [11.10.72] La pire des bénédictions, la plus belle des malédictions - przez Brenna Longbottom - 18.12.2025, 08:04
RE: [11.10.72] La pire des bénédictions, la plus belle des malédictions - przez Atreus Bulstrode - 18.12.2025, 09:24
RE: [11.10.72] La pire des bénédictions, la plus belle des malédictions - przez Brenna Longbottom - 18.12.2025, 12:44
RE: [11.10.72] La pire des bénédictions, la plus belle des malédictions - przez Atreus Bulstrode - 22.12.2025, 19:39
RE: [11.10.72] La pire des bénédictions, la plus belle des malédictions - przez Brenna Longbottom - 22.12.2025, 22:15
RE: [11.10.72] La pire des bénédictions, la plus belle des malédictions - przez Atreus Bulstrode - 24.12.2025, 07:02

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa