18.12.2025, 00:06 ✶
Atreus bardzo nie chciał nigdzie przepadać, już w szczególności na dwa dni, ale za każdym razem kiedy wchodził między regały archiwum, poniekąd akceptował swój los. Nie miało znaczenia, czy było to pomieszczenie Brygady Uderzeniowej czy Aurorów, oba zdawały się tak samo przeklęte, jakby coś (lub ktoś, a konkretnie Departament Tajemnic) uwziął się na nich i chciał utrudnić im pracę.
- Chciałem powiedzieć, że mamy zegarki, ale może im wskazówki powygina, albo magia w trybiki wejście - pomijając już fakt, że nie posiadał w tym momencie fizycznego zegarka przy sobie. Ten nad drzwiami natomiast, jak można było zakładać, najpewniej też był przeklęty i współsprawcą całego tego zamieszania z Paddym Finniganem. O ile ten oczywiście mówił prawdę, bo równie dobrze mógł się gdzieś narąbać, zasnąć, a potem szukać wymówek żeby go tylko z pracy nie wyrzucili.
- Ja zawsze miałem wrażenie, że po sześćdziesiątce, czarodzieje bardzo wolno się starzeją. Prawie wcale. Ale w sumie czemu nie, że byłaby to jakaś ich urocza rodzinna tradycja. Imię w sensie, czarnoksięskie tradycje niekoniecznie - wymruczał, idąc za nią między regałami, wręcz spacerowym krokiem. Rozglądał się, jakby kurz poruszony na półkach miał świadczyć o czyjejś niedawnej tutaj obecności, a może spomiędzy prześwitów miał na nich zaraz wyskoczyć zagubiony Paddy. Ale stety niestety, byli tutaj sami, zaginionego nigdzie nie było, a do tego było cholernie ciemno.
- Gdyby nie to, że pieniądze aktualnie muszą iść na coś innego, to wniósłbym do Harper o dofinansowanie na cholerne światła - westchnął obserwując jak Brenna macha różdżką i nic się nie dzieje. Chociaż obserwuje to i tak było mocno powiedziane, bo im dalej byli między regałami, a już trochę przeszli, tym większe ciemności ich otaczały. Jakby co najmniej wkraczali do jakiegoś zapomnianego grobowca.
Sięgnął więc po swoją różdżkę i uniósł ją, odpowiednim gestem nadgarstka chcąc przywołać światło, które chociaż nieco rozgoniłoby cienie i pozwoliło łatwiej znaleźć to, po co w ogóle tutaj przyszli.
kształtowanie na światło
- Chciałem powiedzieć, że mamy zegarki, ale może im wskazówki powygina, albo magia w trybiki wejście - pomijając już fakt, że nie posiadał w tym momencie fizycznego zegarka przy sobie. Ten nad drzwiami natomiast, jak można było zakładać, najpewniej też był przeklęty i współsprawcą całego tego zamieszania z Paddym Finniganem. O ile ten oczywiście mówił prawdę, bo równie dobrze mógł się gdzieś narąbać, zasnąć, a potem szukać wymówek żeby go tylko z pracy nie wyrzucili.
- Ja zawsze miałem wrażenie, że po sześćdziesiątce, czarodzieje bardzo wolno się starzeją. Prawie wcale. Ale w sumie czemu nie, że byłaby to jakaś ich urocza rodzinna tradycja. Imię w sensie, czarnoksięskie tradycje niekoniecznie - wymruczał, idąc za nią między regałami, wręcz spacerowym krokiem. Rozglądał się, jakby kurz poruszony na półkach miał świadczyć o czyjejś niedawnej tutaj obecności, a może spomiędzy prześwitów miał na nich zaraz wyskoczyć zagubiony Paddy. Ale stety niestety, byli tutaj sami, zaginionego nigdzie nie było, a do tego było cholernie ciemno.
- Gdyby nie to, że pieniądze aktualnie muszą iść na coś innego, to wniósłbym do Harper o dofinansowanie na cholerne światła - westchnął obserwując jak Brenna macha różdżką i nic się nie dzieje. Chociaż obserwuje to i tak było mocno powiedziane, bo im dalej byli między regałami, a już trochę przeszli, tym większe ciemności ich otaczały. Jakby co najmniej wkraczali do jakiegoś zapomnianego grobowca.
Sięgnął więc po swoją różdżkę i uniósł ją, odpowiednim gestem nadgarstka chcąc przywołać światło, które chociaż nieco rozgoniłoby cienie i pozwoliło łatwiej znaleźć to, po co w ogóle tutaj przyszli.
kształtowanie na światło
Rzut PO 1d100 - 21
Akcja nieudana
Akcja nieudana