03.03.2023, 11:00 ✶
Popatrzył na nią jak na wariatkę. Rzuca się w jego stronę z różdżką i dziwi się, że postanowił zrobić pozbawiony gracji w tył zwrot?
- Czemu?!- zapytał bo nie rozumiał jej zamiarów. Wyglądała na osobę zdolną do wielu rzeczy. Widział na jej twarzy coś na kształt strachu i dlatego był przekonany, że przyszła go stąd przegnać bądź ukarać. Nie wiedział już co myśleć poza taktownym planowaniem ewakuacji z terenu szpitala. Nie ma co dla woreczków krwi padać na zawał. Ach, jemu to nie groziło. Przysiągłby, że w chwili spadania z krzeseł jego serce na moment się skuliło ze strachu. Musi to skonsultować z Williamem, czy to w ogóle możliwe czy wewnątrz wszystko jest zamarznięte? Przypomniał sobie, że jest w skarpetkach a jego buty leżą rozwalone pod krzesłami. Słysząc ostry ton głosu świadomie imitował westchnięcie.
- Sarah kazała mi czekać. - a co, mógł przynajmniej odgryźć się recepcjonistce za takie traktowanie.
- A nie wiem na jaki dział się kwalifikuję, nie powiedziała mi. - rozluźnił się widząc, że Florence nie chce go zabić i najwyraźniej nie odgadła z kim rozmawia. Opuścił plecak, który nieświadomie cały czas przyciskał do brzucha jakby miał mieć tam zrobioną drugą dziurę. Wpadł na fajny, w jego mniemaniu, pomysł.
- To ja chętnie poproszę o konsultacje zdrowotne skoro i tak mam czekać na Sarah.- niepewnie zmniejszył między nimi dystans. Wrócił do krzesełka, usiadł na nim ale po to aby założyć z powrotem buty. Uff, nie chcą go zabić. Powinien więc wykorzystać zainteresowanie uzdrowicielki aby wyjść stąd w pełni nasyconym.
- A co to jest ta "zapaść"?- zapytał z opóźnionym zapłonem, zauważając, że nazwała jego wampiryzm zapaścią. Ta noc robiła się coraz ciekawsza. Owszem, był nienaturalnie blady, doły pod oczami mogły świadczyć o pojawiającym się pragnieniu, a już był przekonany, że temperatura jego ciała pozostawia wiele do życzenia. Powinien udawać, że jest mu strasznie zimno?
- Czemu?!- zapytał bo nie rozumiał jej zamiarów. Wyglądała na osobę zdolną do wielu rzeczy. Widział na jej twarzy coś na kształt strachu i dlatego był przekonany, że przyszła go stąd przegnać bądź ukarać. Nie wiedział już co myśleć poza taktownym planowaniem ewakuacji z terenu szpitala. Nie ma co dla woreczków krwi padać na zawał. Ach, jemu to nie groziło. Przysiągłby, że w chwili spadania z krzeseł jego serce na moment się skuliło ze strachu. Musi to skonsultować z Williamem, czy to w ogóle możliwe czy wewnątrz wszystko jest zamarznięte? Przypomniał sobie, że jest w skarpetkach a jego buty leżą rozwalone pod krzesłami. Słysząc ostry ton głosu świadomie imitował westchnięcie.
- Sarah kazała mi czekać. - a co, mógł przynajmniej odgryźć się recepcjonistce za takie traktowanie.
- A nie wiem na jaki dział się kwalifikuję, nie powiedziała mi. - rozluźnił się widząc, że Florence nie chce go zabić i najwyraźniej nie odgadła z kim rozmawia. Opuścił plecak, który nieświadomie cały czas przyciskał do brzucha jakby miał mieć tam zrobioną drugą dziurę. Wpadł na fajny, w jego mniemaniu, pomysł.
- To ja chętnie poproszę o konsultacje zdrowotne skoro i tak mam czekać na Sarah.- niepewnie zmniejszył między nimi dystans. Wrócił do krzesełka, usiadł na nim ale po to aby założyć z powrotem buty. Uff, nie chcą go zabić. Powinien więc wykorzystać zainteresowanie uzdrowicielki aby wyjść stąd w pełni nasyconym.
- A co to jest ta "zapaść"?- zapytał z opóźnionym zapłonem, zauważając, że nazwała jego wampiryzm zapaścią. Ta noc robiła się coraz ciekawsza. Owszem, był nienaturalnie blady, doły pod oczami mogły świadczyć o pojawiającym się pragnieniu, a już był przekonany, że temperatura jego ciała pozostawia wiele do życzenia. Powinien udawać, że jest mu strasznie zimno?