18.12.2025, 12:23 ✶
Ludzie różnie reagowali na tragedię. Byli tacy, którzy poddawali się rozpaczy - zamykali się w sobie, odpychali od siebie każdego, kto próbował się do nich zbliżyć i pomóc, topili się we własnym smutku, własnej rozpaczy i rozmyślaniu "A co gdybym...?", przez co niejednokrotnie robili coś głupiego. Byli tacy, którzy zupełnie odcinali się od smutku, jakby ich to wszystko nie dotyczyło. Śmiali się, próbowali zarażać wszystkich dookoła swoją pozytywną energią, swoją radością, chociaż najczęściej radość ta była po prostu wymuszona.
Byli również tacy, którzy zamiast siedzieć i użalać się nad sobą, albo na siłę szukać radości, woleli zająć czymś ręce. Woleli działać i swoim działaniem pomóc tym, którzy nie byli w stanie sami stanąć na nogi. Na szczęście to do tej grupy należał Sam, na co Vlad i Nikolai mogli odetchnąć z ulgą. Sami różnie trawili wspomnienie pożaru i chociaż szczęśliwie udało im się przeżyć tamtą noc z niewielkimi szkodami, tak musieli również borykać się z nieprzychylnymi spojrzeniami niektórych sąsiadów, którzy stracili więcej i nie mogli pogodzić się z tym, że to ktoś inny, a nie oni, miał szczęście.
-Dobrze... Bardzo dobrze - powiedział Vlad, powoli obracając w dłoniach kubek ze swoją kawą. -Z tego, co wiem, różdżki lubią być zadbane. A zapewnienie jej odpowiedniej prezencji również jest sposobem dbania o nią.
-Vlad za dziecka chciał robić różdżki - wtrącił się Nikolai, sięgając po trzecią kanapkę. [/b] -Podobno mówił wszystkim, że jak dorośnie, to będzie jak Mykew Gregorowicz.
- A ty niby skąd to wiesz?
-Ciocia Anja mi opowiadała.
Sen Sama nie napawał optymizmem, na szczęście był to jedynie sen i chociaż wielu straciło życie lub dobytek w pożarze, to z tego, co się orientowali, bezdomność nie wzrosła po ósmym września.
-Na szczęście to był tylko sen - powiedział mu Nikolai. -Ludzie znaleźli schronienie, a zwierzęta... Zwierzęta zawsze znajdą sposób, żeby przetrwać.
Instynkt przetrwania nie pozwoli zwierzętom poddać się srogiej pogodzie, a człowiek również znalazłby sposób, by pomóc rogaciźnie przetrwać.
Brak drewna na opał był większym problemem - nie wszystko dało się przyśpieszyć magią, jak Sam sam zauważył, a przecież w czasie zimy trzeba było czymś się ogrzewać, ale dużo drewna było potrzebne na budowy. Czy Voldemort nie mógł przeprowadzić tego swojego ataku latem? Czemu akurat przed samą zimą?
Byli również tacy, którzy zamiast siedzieć i użalać się nad sobą, albo na siłę szukać radości, woleli zająć czymś ręce. Woleli działać i swoim działaniem pomóc tym, którzy nie byli w stanie sami stanąć na nogi. Na szczęście to do tej grupy należał Sam, na co Vlad i Nikolai mogli odetchnąć z ulgą. Sami różnie trawili wspomnienie pożaru i chociaż szczęśliwie udało im się przeżyć tamtą noc z niewielkimi szkodami, tak musieli również borykać się z nieprzychylnymi spojrzeniami niektórych sąsiadów, którzy stracili więcej i nie mogli pogodzić się z tym, że to ktoś inny, a nie oni, miał szczęście.
-Dobrze... Bardzo dobrze - powiedział Vlad, powoli obracając w dłoniach kubek ze swoją kawą. -Z tego, co wiem, różdżki lubią być zadbane. A zapewnienie jej odpowiedniej prezencji również jest sposobem dbania o nią.
-Vlad za dziecka chciał robić różdżki - wtrącił się Nikolai, sięgając po trzecią kanapkę. [/b] -Podobno mówił wszystkim, że jak dorośnie, to będzie jak Mykew Gregorowicz.
- A ty niby skąd to wiesz?
-Ciocia Anja mi opowiadała.
Sen Sama nie napawał optymizmem, na szczęście był to jedynie sen i chociaż wielu straciło życie lub dobytek w pożarze, to z tego, co się orientowali, bezdomność nie wzrosła po ósmym września.
-Na szczęście to był tylko sen - powiedział mu Nikolai. -Ludzie znaleźli schronienie, a zwierzęta... Zwierzęta zawsze znajdą sposób, żeby przetrwać.
Instynkt przetrwania nie pozwoli zwierzętom poddać się srogiej pogodzie, a człowiek również znalazłby sposób, by pomóc rogaciźnie przetrwać.
Brak drewna na opał był większym problemem - nie wszystko dało się przyśpieszyć magią, jak Sam sam zauważył, a przecież w czasie zimy trzeba było czymś się ogrzewać, ale dużo drewna było potrzebne na budowy. Czy Voldemort nie mógł przeprowadzić tego swojego ataku latem? Czemu akurat przed samą zimą?