• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 Dalej »
[11.10.72] La pire des bénédictions, la plus belle des malédictions

[11.10.72] La pire des bénédictions, la plus belle des malédictions
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
18.12.2025, 12:44  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.12.2025, 12:48 przez Brenna Longbottom.)  
– Z podpisem „zamiast kłusowników niechcący ujęła czarnoksiężnika – seryjnego mordercę”? Na pewno wybraliby moje najgorsze zdjęcie – zakpiła. Niezbyt na serio, bo zakładała jednak, że ten Franklin to pewnie jakiś syn tamtego Franklina, tyle że skoro ten nie chodził do Hogwartu i w ogóle nie był notowany, albo dorastał gdzieś w ukryciu, albo za granicą… i może jednak jego ujęcie mogło pomóc w rozwiązaniu tamtej sprawy sprzed lat.
W społeczeństwie, i to nie tylko czarodziejów, istniały pewne schematy, i przydział ról, a lata siedemdziesiąte nawet jeśli już odchodzące od pewnych zwyczajów, nie były aż tak postępowe, zwłaszcza w ich świecie, aby to całkiem zarzucono. Może z powodu wychowania więc, może ze względu na fakt, że ogólnie była trochę ślepa (ewentualnie głupia), nie próbowała go pocałować, póki nie zrobił tego on. Tak dla pewności dwa razy, bo za pierwszym mogło się mu coś pomylić albo piosenka grajka rzucić na mózg.
Ale nie była szczególnie nieśmiała, więc teraz raczej nie miała wielkich oporów.
Uśmiechnęła się tylko ledwo zauważalnie, kiedy zaczął narzekać na pogniecione ubranie, a chłodne usta przesunęły się po jej policzku.
– Skrzat ją wyprasuje – odparła bezczelnie, znów obracając się do niego i przeciągnęła dłonią po jego koszuli, która wcale nie była jakoś szczególnie pognieciona. – A to całkiem możliwe, w sumie nikt nie ma teraz głowy do szykowania dekoracji, a nawet słyszałam coś o jakimś uciekającym zielsku… – powiedziała, zadzierając ponownie głowę, by spojrzeć na jemiołę. Tym razem w jej spojrzeniu czaiła się pewna podejrzliwość, bo może były to dekoracje, które miały zawisnąć w Ministerstwie na Yule, a na zajmowanie się którymi nikt teraz nie miał czasu, a może okaże się, że jednak to mordercze rośliny, nad którymi pracowali Niewymowni i zaraz spróbują ich zeżreć? Może zeżarły już Paddy’ego, i jednak myliła się sądząc, że ten pił teraz w jakimś irlandzkim barze?
– W teorii powinno, w praktyce cholera wie… – zaczęła i nie zdążyła dokończyć, bo cóż, na zaklęcie zamiast akt zareagowała jemioła. Śnieg spadł wprost na nich, jakby roślinki chciały stworzyć odpowiednią atmosferę, ale że na pewno nie oglądały mugolskich filmów, nie wiedziały, jak ma to wyglądać – i w efekcie zamiast płatków śniegu wirujących w powietrzu czy coś takiego, postanowiły zaserwować od razu całą zaspę. W dodatku wilgotną, która nie wydawała się ani trochę iluzyjna.
– Lepiej, że zasypało nas niż akta – westchnęła tylko, uznając, że nie ma sensu tracić energii na denerwowanie się, i przetarła oczy, w które dostało się trochę śniegu. Ten osiadł też na włosach i ramionach. – Koszula nie dość, że pognieciona, to jeszcze ośnieżona – stwierdziła, strzepując z rzeczonej koszuli trochę śniegu.

Rzut TakNie 1d2 - 2
Nie

czy zaspa wytrąciła różdzkę


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1533), Brenna Longbottom (1673)




Wiadomości w tym wątku
[11.10.72] La pire des bénédictions, la plus belle des malédictions - przez Brenna Longbottom - 17.12.2025, 11:31
RE: [11.10.72] La pire des bénédictions, la plus belle des malédictions - przez Atreus Bulstrode - 18.12.2025, 00:06
RE: [11.10.72] La pire des bénédictions, la plus belle des malédictions - przez Brenna Longbottom - 18.12.2025, 08:04
RE: [11.10.72] La pire des bénédictions, la plus belle des malédictions - przez Atreus Bulstrode - 18.12.2025, 09:24
RE: [11.10.72] La pire des bénédictions, la plus belle des malédictions - przez Brenna Longbottom - 18.12.2025, 12:44
RE: [11.10.72] La pire des bénédictions, la plus belle des malédictions - przez Atreus Bulstrode - 22.12.2025, 19:39
RE: [11.10.72] La pire des bénédictions, la plus belle des malédictions - przez Brenna Longbottom - 22.12.2025, 22:15
RE: [11.10.72] La pire des bénédictions, la plus belle des malédictions - przez Atreus Bulstrode - 24.12.2025, 07:02

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa