• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence

[9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#10
18.12.2025, 20:57  ✶  

- Kamuflowanie się najwyraźniej nieźle mi wychodzi. - Zawsze wychodziło. Nosiła maski, kto ich nie nosił? Mało kto miał szansę zobaczyć, to co się po nimi kryło, nie dopuszczała do siebie praktycznie nikogo, bo nie widziała takiej potrzeby, nie wydawało jej się, aby był jakikolwiek sens w tym, żeby ludzie wiedzieli o niej wiele. Z pozory była przecież grzeczna, ułożona, miała odpowiednie stanowisko, nie najgorszy zawód, to wystarczyło, żeby wyrobili sobie o niej jakąś opinię, Benjy'emu jednak od zawsze pokazywała więcej, doskonale zdawał sobie sprawę z tego, co kryło się pod tą całą otoczką. Wiedział o jej zainteresowaniach, fascynacjach, nie musiała się z nimi kryć przed jego osobą, to było dla niej ważne, bo miała świadomość, że nieco odstaje od normalności, ale on również nie wpasowywał się w ogólnie przyjęte normy, więc dopasowali się pod tym względem doskonale.

- Zawsze dostrzegałeś więcej niż inni, widziałeś więcej. - Być może to ona po prostu pokazywała mu więcej, nawet kiedy próbowali być dla siebie obojętni, gdy próbowali udowadniać, że się nie znoszą, nawet wtedy była z nim dużo bardziej szczera niż z resztą otoczenia, chociaż wtedy się do tego przed sobą nie przyznawała. Łatwo było jej się przy nim zapominać,. - Tego się jednak nie spodziewałam, że i Ty mogłeś w to wierzyć, nawet jeśli tylko przez chwilę. - Najwyraźniej jej gra była dużo lepsza, niż zakładała. Momentów mogło być wiele, o który konkretnie mu chodziło nie miała pojęcia, najwyraźniej dzisiaj nie do końca składnie zbierała myśli, na szczęście nie musiała tego robić, nie musiała się już niczym przejmować, osiągnęli w końcu wszystko na czym im zależało.

- Dobrze jest jednak wiedzieć, że zastanawiałeś się nad moimi upodobaniami, i że jednak Cię nie zawiodłam. - Uśmiech nie schodził jej z twarzy. Naprawdę okropnie lekko było jej teraz przy nim, nie musiała niczego udawać, mogła być sobą i to wydawało jej się być naprawdę najbardziej właściwą rzeczą na świecie.

- Tak właściwie to chyba w ogóle go nie było. - Decyzja została podjęta bardzo spontanicznie, nie było czego negocjować, zdecydowali, że chcą postąpić w ten sposób, że chcą stać się małżeństwem, więc stwierdziła, że najlepiej będzie, jeśli to zrobią od razu. Nie miała w zwyczaju odsuwać rzeczy w czasie, szczególnie, gdy jej na czym zależało, a akurat na tym ślubie zależało jej bardziej, niż na czymkolwiek innym. Dał jej wybór, podjęła więc najbardziej właściwą decyzję, nie miał nic przeciwko temu, wręcz przeciwnie sam znał kogoś, kto mógł związać ich tym rytuałem, no nie mógł jej się trafić bardziej odpowiedni kandydat na męża.

- Zobaczymy, jak długo będziesz tak uważał. - Parsknęła cicho, nie powinien mówić tego głośno, bo Prue lubiła przeprowadzać eksperymenty, doskonale zdawał sobie z tego sprawę, mogłaby sprawdzić, jak długo będzie podchodził do tego z takim entuzjazmem... nie, żeby chciała robić mu na złość, czy irytować go bez żadnego powodu, jednak poniekąd znowu sam włożył jej sztylecik do ręki. Zgrywała się oczywiście, to też nie było niczym nowym.

- Ktoś taki jak ja nie może zostawiać miejsca na improwizację, przecież wiesz, zawsze mam wszystko zaplanowane, punkt po punkcie na liście do odhaczenia. - W tym wypadku było to bardzo dalekie od prawdy, nie była w stanie zaplanować i przewidzieć tego, co ich spotykało, ba nie wymarzyłaby sobie lepszej wersji wydarzeń, ale nic nie szkodziło temu, żeby mówiła, iż było zupełnie inaczej.

Lustrował ją wzrokiem, widziała, że w jego głowie dochodzi właśnie do jakiegoś bardzo skomplikowanego procesu myślowego, jego twarz jej to powiedziała, nie miała pojęcia, co się działo, wiedziała jednak, że na pewno się z nią tym podzieli, nie zostawi tego dla siebie.

Oświeciło go, widziała ten błysk w oku, jakby coś zaskoczyło. Nie mogła nie zareagować śmiechem na jego poruszenie, wyglądał przy tym całkiem zabawnie, jakby nagle znalazł ostatni puzzel, którego brakowało mu, aby ułożyć całą układankę.

- Nawet jeśli Merlin mnie pokaże, to było warto. - Ciągnęła to, widać było, że idealnie ułożył sobie w głowie jej poczynania, wszystko pasowało do tego, co powiedziała. Stworzył historię, w którą łatwo było uwierzyć. Zrobiła mu tę bransoletkę bardzo dawno temu, to prawda, właściwie nie pytała, czy nadal ją nosił, nie widziała jej na jego nadgarstku, miał tam poplątane ich zbyt wiele, ta jej na pewno dokonała już dawno swojego żywota. Och, powinna zapytać, czy klątwa mu dokuczała, i jak długo, możliwe, że nie, nie miała pojęcia ile właściwie utrzymywał się podobny urok, babka raczej nie sięgałaby po bardzo trwałe zaklęcia, chociaż kto wie... Jej babka była bardzo specyficzną osobą, w sumie można się po niej było spodziewać wszystkiego.

- Nie wmanipulowałam Cię, sam chciałeś ją założyć, nie pamiętasz, ja ją tylko zrobiłam, gdybyś się ze mną nie przyjaźnił, nie dostałbyś bransoletki przyjaźni, w którymś etapie życia miałeś wybór, później go zabrakło. - Nie dostałby bransoletki, gdyby nie zostali przyjaciółmi, nie zostaliby nimi, gdyby nie wpadli na siebie wtedy w pociągu, to było dziełem przypadku, ale czy na pewno, może Prue już wtedy wywęszyła okazję, dostrzegła ciemną czuprynę i postanowiła spróbować swoich szans? W końcu była okropnie przebiegła.

- Tak, jako dwunastolatka już byłam pewna, że kiedyś Cię poślubię, prosta sprawa, musiałam nieco pomóc przeznaczeniu, ale to zadziałało. - Oczywiście, że jak przystało na świadomą i ułożoną nastolatkę myślała o przyszłości i musiała się zabezpieczyć, przyjaźń była tylko przykrywką jej całego niecnego planu.

- Nie da się ukryć, że wtedy nie interesowało Cię nic więcej poza quidditchem, łatwo było zarzucić sieci, nawet zbyt łatwo. - Złapał się w nie w końcu bez większego problemu, czyż nie?

- Wiesz, że spędzałam godziny w bibliotece, w książkach naprawdę można znaleźć wiele, a przy drobnej pomocy wprawionej czarownicy wszystko da się przenieść z teorii na praktykę, nie byłam, aż taka zdolna, abym sama mogła się tym zająć. - W to by jej na pewno nie uwierzył, grunt jednak, że ten cały misterny plan przyniósł odpowiednie skutki.

To nic, że chyba nie dało się czegoś takiego osiągnąć dzięki magii, a przynajmniej nigdy nie słyszała o czymś podobnym, ta historia mogła brzmieć jak prawdziwa, nie była w stanie jednak nie śmiać się cicho bo to było tak cholernie absurdalne, a jednak jakby dłużej się nad tym zastanowić to brzmiało jakby faktycznie mogło się wydarzyć.

- Musiałeś myśleć, że możesz mieć na to jakiś wpływ, dzięki temu mogłam sprawdzić, czy faktycznie jestem wprawioną czarnoksiężnicą, to był bardzo długi eksperyment, jednak zakończył się sukcesem, więc chyba już jako dwunastolatka miałam całkiem niezłe zadatki. - Nie zakończyła jeszcze tej abstrakcyjnej rozmowy, ta cała historia była zbyt piękna, zbyt pięknie pasowała do tego, co ich spotkało, aby już teraz przestać się w nią angażować.

- Cieszę się, że je doceniasz, to naprawdę wiele dla mnie znaczy, będziesz miał szansę jeszcze zobaczyć, jak działa, to dopiero początek, pierwszy sukces za nami, a przed nami całe życie, przekonasz się jak wygląda to planowanie. - Dodała jeszcze z uśmiechem, tak właściwie to ani na moment nie schodził on z jej twarzy.

- Jak zawsze, przecież podejmuję same rozsądne decyzje. - Tak, rozsądek mógłby być jej drugim imieniem, chyba, że znajdowała się przy nim, wtedy przestawał istnieć, na pewno doskonale zdawał sobie z tego sprawę, przy nim budziło się w niej coś, co chowała bardzo głęboko i nie chciało znikać, wręcz przeciwnie krzyczało, aby pozwalała się temu jak najdłużej utrzymywać na powierzchni i już nie musiała z tym walczyć, nigdy więcej.

- Uwielbiam listy, rano będę mogła odhaczyć wszystkie punkty, które się na niej znajdują, podejrzewam, że nie pominiesz żadnego z nich, a być może nawet trzeba będzie coś dopisać. - Tak naprawdę to miała tylko jedno życzenie i dzisiaj już się ono spełniło, teraz już nic nie miało żadnego znaczenia. - Na pewno nie będziesz narzekał, a przynajmniej tak mi się wydaje. - Miała to być ich noc, mieli razem czerpać z niej satysfakcję, poczuć się jak nigdy wcześniej, wiedziała, że na pewno im się to uda.

Zaniósł ją do łazienki, zrobił to bez najmniejszego problemu, nadal miała wrażenie, że nie jest dla niego żadnym ciężarem, już nigdy nie miała być. Postawił ją na ziemi, dziwnie poczuła się kiedy dotknęła stopami podłogi, długo znajdowała się bowiem w jego ramionach, dość szybko jednak znowu przyciągnął ją do siebie, znowu znalazł się blisko niej, doskonale, bo nie chciała być nigdzie indziej. Ciepła woda, która płynęła z kranu powodowała, że w łazience zaczynała pojawiać się para, jeszcze chwila, a będą mogli się w niej zgubić niczym we mgle. Wystarczyło tylko, aby pozbyli się z siebie tych ubrań, które wyjątkowo zaczynały jej przeszkadzać.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (7798), Prudence Fenwick (6940)




Wiadomości w tym wątku
[9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 12.12.2025, 18:16
RE: [9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 13.12.2025, 23:34
RE: [9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 14.12.2025, 16:57
RE: [9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 14.12.2025, 21:32
RE: [9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 15.12.2025, 04:19
RE: [9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 20:54
RE: [9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 17.12.2025, 20:30
RE: [9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 17.12.2025, 22:18
RE: [9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 18.12.2025, 16:20
RE: [9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 18.12.2025, 20:57
RE: [9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 21.12.2025, 17:18
RE: [9/10/72] I mean, I could but why would I want to? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 22.12.2025, 13:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa