19.12.2025, 08:54 ✶
Na sali balowej gdzieś z boku
Okropne to było. Znaczy może nie aż takie okropne, ale w pierwszej chwili chyba spodziewał się czego zupełnie innego i zwyczajnie wzięło go z zaskoczenia. Smak uderzał gwałtownie i był mocno ziołowy, ale kolejny łyk siadał już o wiele lepiej. Podobnie z kolejny i następnym. A im więcej im było, tym spokojniejszy Atreus się wydawał.
Nagle ta okropna potwarz pana, co to nie umiał rąk przy sobie trzymał, nie wydawała się aż taka zła. Znaczy no była okropna, ale każdemu zdarzały się pomyłki, prawda? Każdemu czasem też miłość zawróciła w głowie. Pewnie gdyby dalej za nimi szedł, to wciąż czułby się podburzony, ale im dalej od nich mężczyzna zostawał, tym Atreus mniej się nim przejmował. Tym bardziej, że w międzyczasie zatrzymali się na krótką chwilą przy ochroniarzach, wskazując winowajcę.
- Chciałbym kiedyś zobaczyć, jak bijesz kogoś na jakimś balu. Ale fakt, skandale nie wypadają - szczególnie w aktualnych klimatach i cieniu artykułu, który w ostatnią niedzielę ukazał się w Proroku Niedzielnym. - Eh, i się tutaj proś o cokolwiek. Ale niech ci będzie, zero pokera. Trening w sumie może być, czemu nie, przydałoby się czasem coś poćwiczyć. - upił kolejny łyk zielonkawej nalewki. - A co zrobić. Możemy albo o przysługę bez zadawania pytań. Jedną, o nieograniczonym terminie ważności. A jak nie to żeby było po równo, sama będziesz musiała w niej paradować. Z tego co pamiętam ma strasznie dużo... piór? A może to była ta druga? Najchętniej bym ci zaproponował żebyś przebrała w nią Erika za karę, ale on by tu bardziej cierpiał - wzruszył ramionami. - No więc jak wolisz.
Po prawdzie to miał wrażenie, że Brennie nawet by się udało w tę sukienkę wcisnąć brata, ale nie chciał go zanadto męczyć. Wyobrażał sobie trochę, co mogło się dziać w domu Longbottomów w odpowiedzi na artykuł Aristy, a chłop przebrany za babę w niczym by nie pomógł.
- W ogóle jak tam sobie staliśmy to słyszałem, że podobno mają tutaj podejrzane rzeczy w sadzawkach. Może chcesz się przejść do oranżerii? Ale z drugiej strony szkoda przegapić... - zmarszczył z zastanowieniem brwi i wykonał niesprecyzowany gest w kierunku sceny. - Cokolwiek się tam będzie działo.
Okropne to było. Znaczy może nie aż takie okropne, ale w pierwszej chwili chyba spodziewał się czego zupełnie innego i zwyczajnie wzięło go z zaskoczenia. Smak uderzał gwałtownie i był mocno ziołowy, ale kolejny łyk siadał już o wiele lepiej. Podobnie z kolejny i następnym. A im więcej im było, tym spokojniejszy Atreus się wydawał.
Nagle ta okropna potwarz pana, co to nie umiał rąk przy sobie trzymał, nie wydawała się aż taka zła. Znaczy no była okropna, ale każdemu zdarzały się pomyłki, prawda? Każdemu czasem też miłość zawróciła w głowie. Pewnie gdyby dalej za nimi szedł, to wciąż czułby się podburzony, ale im dalej od nich mężczyzna zostawał, tym Atreus mniej się nim przejmował. Tym bardziej, że w międzyczasie zatrzymali się na krótką chwilą przy ochroniarzach, wskazując winowajcę.
- Chciałbym kiedyś zobaczyć, jak bijesz kogoś na jakimś balu. Ale fakt, skandale nie wypadają - szczególnie w aktualnych klimatach i cieniu artykułu, który w ostatnią niedzielę ukazał się w Proroku Niedzielnym. - Eh, i się tutaj proś o cokolwiek. Ale niech ci będzie, zero pokera. Trening w sumie może być, czemu nie, przydałoby się czasem coś poćwiczyć. - upił kolejny łyk zielonkawej nalewki. - A co zrobić. Możemy albo o przysługę bez zadawania pytań. Jedną, o nieograniczonym terminie ważności. A jak nie to żeby było po równo, sama będziesz musiała w niej paradować. Z tego co pamiętam ma strasznie dużo... piór? A może to była ta druga? Najchętniej bym ci zaproponował żebyś przebrała w nią Erika za karę, ale on by tu bardziej cierpiał - wzruszył ramionami. - No więc jak wolisz.
Po prawdzie to miał wrażenie, że Brennie nawet by się udało w tę sukienkę wcisnąć brata, ale nie chciał go zanadto męczyć. Wyobrażał sobie trochę, co mogło się dziać w domu Longbottomów w odpowiedzi na artykuł Aristy, a chłop przebrany za babę w niczym by nie pomógł.
- W ogóle jak tam sobie staliśmy to słyszałem, że podobno mają tutaj podejrzane rzeczy w sadzawkach. Może chcesz się przejść do oranżerii? Ale z drugiej strony szkoda przegapić... - zmarszczył z zastanowieniem brwi i wykonał niesprecyzowany gest w kierunku sceny. - Cokolwiek się tam będzie działo.