21.12.2025, 13:11 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.01.2026, 22:48 przez Brenna Longbottom.)
– Dlaczego akurat na balu? To ma coś wspólnego z tym, że ty ostatnio się na jakimś pobiłeś? – spytała, a kąciki ust drgnęły jej lekko. – Masz pojęcie, jak trudno się bić w takiej sukni? – dodała jeszcze, przeciągając dłonią po połach spódnicy. Wprawdzie wybrała strój, który w miarę możliwości jak najmniej krępował ruchy, ale suknie balowe miały to do siebie, że nie tworzono ich z myślą o wymierzaniu celnych kopniaków. A trochę szkoda, ten delikwent, którego przed chwilą zostawili za sobą, pokazywał, że to mogło być bardzo przydatne. – Jak przegrasz zakład, to się w sumie przekonasz…
Było to tak absurdalne, że aż miała ochotę się roześmiał, ale powstrzymała się, bo muzyka zaczęła cichnąć, i wyglądało na to, że zaraz jeden z organizatorów postanowi przemówić. Brenna nachyliła się więc ku Atreusowi, nieco ciszej wypowiadając kolejne słowa.
– Może być o przysługę. Inaczej to nie fair, bo ja te suknie na bal sprowadzałam, a nie będę tak zadręczać mojego biednego brata. Założenie tejże nie byłoby w końcu dla Brenny żadnym bólem, nie wystawiłaby przecież na licytację projektu, którego sama by nie aprobowała i uważała, że przyniesie wstyd kobiecie, która go założy. Jeśli zaś szło o Erika… cóż, założył kiedyś strój kota. Brenna być może prośbą, groźbą i podstępem byłaby w stanie skłonić go do tego, aby ubrał się w tę suknię, ale na pewno nie chciała, aby brat cierpiał w wyniku jej zakładu. W dodatku zakładu, o który prosił Atreus. – Sądzisz, że mają tam topielce? – spytała, absolutnie w to wątpiąc, ale oczywiście gotowa iść sprawdzić. Nawet jeśli przy spotkaniu z topielcem z powodu jej stroju rzeczony topielec miałby przewagę.
Gdy rozpoczęła się przemowa i ogłoszono licytację, grzecznie milczała, wzrok wbiwszy w scenę. Nijak nie skomentowała, chociaż sama raczej nie rwała się do udziału. Chętnie dała równowartość paru swoich pensji w teatrze Selwynów dla artystów, z Pandorą przekazały trochę środków bezpośrednio jej sąsiadom, ale poza tym chyba wolała w najbliższych dniach zrobić bezpośrednią dotację na jakiś cel, bo zbiórek na pewno będzie mnóstwo, niż coś kupować.
– Coś cię interesuje i chcesz wziąć udział? – zapytała, ani myśląc jednak protestować czy ciągnąć go do oranżerii, jeżeli sam zamierzał dołączyć do grona licytujących.
Było to tak absurdalne, że aż miała ochotę się roześmiał, ale powstrzymała się, bo muzyka zaczęła cichnąć, i wyglądało na to, że zaraz jeden z organizatorów postanowi przemówić. Brenna nachyliła się więc ku Atreusowi, nieco ciszej wypowiadając kolejne słowa.
– Może być o przysługę. Inaczej to nie fair, bo ja te suknie na bal sprowadzałam, a nie będę tak zadręczać mojego biednego brata. Założenie tejże nie byłoby w końcu dla Brenny żadnym bólem, nie wystawiłaby przecież na licytację projektu, którego sama by nie aprobowała i uważała, że przyniesie wstyd kobiecie, która go założy. Jeśli zaś szło o Erika… cóż, założył kiedyś strój kota. Brenna być może prośbą, groźbą i podstępem byłaby w stanie skłonić go do tego, aby ubrał się w tę suknię, ale na pewno nie chciała, aby brat cierpiał w wyniku jej zakładu. W dodatku zakładu, o który prosił Atreus. – Sądzisz, że mają tam topielce? – spytała, absolutnie w to wątpiąc, ale oczywiście gotowa iść sprawdzić. Nawet jeśli przy spotkaniu z topielcem z powodu jej stroju rzeczony topielec miałby przewagę.
Gdy rozpoczęła się przemowa i ogłoszono licytację, grzecznie milczała, wzrok wbiwszy w scenę. Nijak nie skomentowała, chociaż sama raczej nie rwała się do udziału. Chętnie dała równowartość paru swoich pensji w teatrze Selwynów dla artystów, z Pandorą przekazały trochę środków bezpośrednio jej sąsiadom, ale poza tym chyba wolała w najbliższych dniach zrobić bezpośrednią dotację na jakiś cel, bo zbiórek na pewno będzie mnóstwo, niż coś kupować.
– Coś cię interesuje i chcesz wziąć udział? – zapytała, ani myśląc jednak protestować czy ciągnąć go do oranżerii, jeżeli sam zamierzał dołączyć do grona licytujących.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.