• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
[18/03/1972] Bal Longbottomów, Dolina Godryka || Erik & Elliott

[18/03/1972] Bal Longbottomów, Dolina Godryka || Erik & Elliott
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#11
03.03.2023, 22:18  ✶  

Skinął lekko głową, dając Elliottowi znać, że może kontynuować. Rozumiał to, że nawet ktoś o tak bogatym zasobie słownictwa czasami milknął, próbując sobie przypomnieć konkretne słowo. Mając jeszcze na względzie, że dosyć obficie wlewał w siebie alkohol, nic dziwnego, że dokładnej nazwy odświętnej czapki Ministra. Nawet mu się nie dziwił. Sam nie był pewny, jak nazwać to nakrycie głowy. Nie przypominało ni to fedory, ni to kaszkiet, więc tiara chyba faktycznie uchodziła za najbezpieczniejsze określenie.

— No wiem, wiem — potwierdził powoli, celowo przedłużając słowa. Można było odnieść wrażenie, że Erik wręcz napawa się zgodnością ich opinii. — Lepiej nie ukrywać etatów, jakimi dysponuje Mister, znaczy Minister, Magii, prawda? Mówią, że oczy to zwierciadło duszy, więc może dzięki temu łatwo bym znalazł poparcie. — Uśmiechnął się leniwie, pozwalając sobie na popuszczenie wodzy wyobraźni. Ah, wystarczyło tylko wymyślić jakieś chwytliwe hasło, a kampania marketingowa gotowa. Nagle mężczyzna ściągnął brwi. — Poza tym, ta tiara ma chyba frędzle. To już kompletnie odwracałoby uwagę. Wyobraź sobie, idziesz przez tłum ludzi lub przez atrium w Ministerstwie, przyciskasz tę cholerną czapkę do głowy, żeby nie zleciała i jeszcze lata ci przed oczami jakiś frędzel. Żałosne.

Przełknął siłę i rozchylił wargi, aż nazbyt świadom wbitego w niego oczu. Nawet nie tyle czuł się pożerany wzrokiem, ile przeżerany, jakby jego gość starał się zajrzeć, jak najgłębiej pokonując kolejne warstwy skóry, mięśni twarzy, sądząc, że uda mu się dostać do samego centrum jestestwa Erika. Czego tam mógł szukać? Na ułamek sekundy w umyśle mężczyzny rozbrzmiało jedno słowo. Prawda. Czy tego poszukiwał Elliotta? Potwierdzenia, że spokojny wieczór z nim może być wyznacznikiem czyjejś idealnej chwili? Ciężko było zignorować to wytłumaczenie, biorąc pod uwagę, że blondyn musiał z uwagą dobierać sobie towarzystwo i nie zawsze oznaczało to obracanie się wśród godnych zaufania ludzi. Wbił zadziwione spojrzenie w rękę Elliotta, gdy ta splotła się z jego własną. Przekrzywił głowę, przyglądając się tej ciekawostce.

— Rzeka płynie przez las, ale pewnie dopiero rozmarza — skomentował bez większego namysłu. Przez zmąconą alkoholem świadomość przebiła się niewyraźna myśl, że pewnie nie takiej odpowiedzi oczekiwał Elliott. Dopiero po chwili zreflektował się, że właśnie zaczynają dążyć do tego, aby wdrożyć jego wizję w życie. Nie potrafił ukryć zdziwienia takim obrotem spraw. — Mówisz poważnie? Naprawdę? Myślałem, że mówimy o czystej teorii, a nie o — Zasznurował usta, gdy Elliott rozgadał się już o tym, że nie pamięta zasad i zaczął kręcić się w poszukiwaniu drogi na górę. — Najwyżej będziesz grał na czuja.

Cóż, to chyba postanowione, pomyślał, biorąc głęboki oddech, co by się podnieść z sofy. I to zdecydowanie nie był dobry pomysł, gdyż od razu zakręciło mu się w głowie i aż się cofnął o pół kroku, prawie padając z powrotem na wygodne oparcie. Przejechał dłonią po czole, wybałuszając oczy. Teraz poczuł, że efekty nocnego spożywania alkoholu uderzyły w niego z podwójną siłą. Skoro już wybrali sobie kolejny cel na ich drodze w ramach tego przyjęcia, to nie miał żadnego innego wyboru, jak tylko kontynuować chwiejny spacer po tej ścieżce.

Najpierw zaczęli się przedzierać przez strefę ze stolikami w poszukiwaniu barku z winem, a im bardziej oddalali się od kanap, tym bardziej docierały do nich odgłosy najwytrwalszych gości wciąż buszujących na parkiecie przy akompaniamencie skocznej muzyki. Gdy dopadli do barmana, Erik wyprosił jedne z ostatnich butelek czerwonego wina i dwa kieliszki, jakie się ostały, informując przy tym chłopaka, że to przecież on go zatrudnił, po czym oddalił się z Elliottem, ściskając lekko jego rękaw, żeby przypadkiem nie zgubił mu się w tłumie.

— Szybko zeszło to wino — mruknął pod nosem, przyglądając się etykiecie. — Wiem, że dzisiaj przede wszystkim dzielimy się tym, co mamy z innymi, ale żeby nie odłożyć organizatorom chociaż jednej skrzynki, to jakiś żart. I to niesmaczny. No nieważne, chodź, zanim ktoś nas zaczepi.

Z tyłu głowy zaświtała mu myśl, że przecież Brenna w gruncie rzeczy zabroniła wpuszczać gości na piętro, ale... Przecież nie mogła mieć na myśli jego gości, prawda? Chodziło pewnie o reporterów, kompletnie obcych ludzi lub dalekie kuzynostwo, swoistą piętą wodę po kisielu, której przynależności do rodziny i wyznawania rodowych wartości nie można być było pewnym. Mieli tylko się przejść do jego pokoju, to nie była biblioteka, czy gabinet dziadka Godryka, który był wypełniony cennymi pamiątkami, które z nieuwagi można było uszkodzić. Mieszkam tu na litość Merlina, pomyślał, zaciskając nieco mocniej palce na poręczy podczas wspinaczki po schodach. Miał tutaj jeszcze jakieś prawa, a nie tylko obowiązki, nawet jeśli próbowano go tej nocy wystawić na sprzedaż!

— Merlinie, jak tu cicho, gdy wszyscy są na dole — skomentował z zadowoleniem, gdyż gwar przyjęcia zaczął już ranić jego uszy. Poprowadził Elliotta przez korytarz do właściwych drzwi. Po drodze nie minęli żadnych nieproszonych gości, czy członków rodziny, toteż Erik bez większego wahania nacisnął klamkę i wpuścił blondyna do środka. — Witaj w moich skromnych progach.

Parsknął cicho, drepcząc tuż za nim. Nie, żeby czuł się intruzem we własnym domu, ale jego własna sypialnia zdecydowanie była jego miejscem. Tak jak można się było spodziewać, wnętrze było czyste, jakby niedawno przetoczyła się przez nie ekipa sprzątająca. Na swój sposób tak było, gdyż przed przyjęciem pierwszych gości, nawet kwatery Longbottomów przeszły małe porządki, czy to przy asyście skrzata domowego, czy paru zaklęć czyszczących. A mówiąc już o czarach, po wejściu do środka, Erik machnął parę razy różdżką, przebudzając do życia przygaszone światło żyrandola i lampy na komodzie. Westchnął z zadowoleniem, wyginając nadgarstek, aby przepchnąć stolik kawowy i dwa fotele w pobliże drzwi na balkon.

— Zaopiekujesz się tym? — spytał, wpychając Elliottowi wino i kieliszki. — Rozgość się, przyniosę te szachy. Chyba to u mnie ostatnio zostały...

Przeszedł na drugą stronę pokoju, rzucając przy okazji marynarkę na łóżko i zaczął grzebać po komodzie, szukając starego zestawu szachów. Nie był jakimś zapalonym graczem, ale czasami i taka rozrywka potrafiła zapewnić dobrą zabawę. Erik zakołysał się to w prawo, to w lewo, czując, że robi mu się błogo po niedawno spożytym trunku. Po paru minutach mocowania się z szufladami wyciągnął z triumfalnym uśmiechem szachy, zajmując miejsce na fotelu.

— Widzisz? Widzisz! Mówiłem, że znajdę! — Uśmiechnął się zadowolony, przerzucając nogi przez jeden z podłokietników i wtulając się w oparcie.


Koniec sesji


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Elliott Malfoy (5262), Erik Longbottom (5222)




Wiadomości w tym wątku
[18/03/1972] Bal Longbottomów, Dolina Godryka || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 03.02.2023, 22:36
RE: [18/03/1972] Bal Longbottomów, Dolina Godryka || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 04.02.2023, 02:03
RE: [18/03/1972] Bal Longbottomów, Dolina Godryka || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 08.02.2023, 21:22
RE: [18/03/1972] Bal Longbottomów, Dolina Godryka || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 17.02.2023, 03:15
RE: [18/03/1972] Bal Longbottomów, Dolina Godryka || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 20.02.2023, 01:49
RE: [18/03/1972] Bal Longbottomów, Dolina Godryka || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 20.02.2023, 03:33
RE: [18/03/1972] Bal Longbottomów, Dolina Godryka || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 21.02.2023, 02:10
RE: [18/03/1972] Bal Longbottomów, Dolina Godryka || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 28.02.2023, 02:42
RE: [18/03/1972] Bal Longbottomów, Dolina Godryka || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 02.03.2023, 01:17
RE: [18/03/1972] Bal Longbottomów, Dolina Godryka || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 02.03.2023, 20:29
RE: [18/03/1972] Bal Longbottomów, Dolina Godryka || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 03.03.2023, 22:18

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa