23.10.2022, 21:09 ✶
- Wiadomka, Erik jest w stanie załatwić wszystko. Wystarczy, że się uśmiechnie do jakiejkolwiek pani, która załatwia papiery, da zrobić ze sobą zdjęcie i cały świat jest jego.- zaśmiała się w głos. Miała świadomość, jak większość kobiet reaguje na Longbottoma, wcale się im nie dziwiła. W końcu i dla niej bywał czarujący. Gdyby nie to, że od dziecka byli niczym rodzeństwo pewnie i ona by reagowała w ten sposób na jego urok osobisty.
- Taaaa- przeciągnęła. - Już widzę, jak ty kogoś zabijasz.- Wiedziała, jak dobrym człowiekiem jest Longgbotomówna, znała ją w końcu chyba od zawsze. Nie pamiętała dnia, kiedy się poznały, jednak gościła w jej dziecięcych wspomnieniach, nawet tych najwcześniejszych.
- Zgoda, niech Ci będzie.- wolałaby zająć się całym zamówieniem na własną kieszeń. Wiedziała jednak, że Brenna będzie się z nią licytować do skutku. Tak to przynajmniej chociaż trochę uległa jej prośbie. Będzie musiała sobie to wszystko rozrysować, zależało jej na tym, żeby stworzyć coś naprawdę spektakularnego, jednak nie przesadnego. Miała sporo czasu, aby przemyśleć wszystko bardzo dokładnie i dopracować najmniejsze szczegóły.
- Jasne, jeśli masz chęć się nią zająć, to na pewno skorzystam. Wiesz jak jest, zresztą i tak pewnie będę siedzieć tutaj. Kawiarnia ma działać również w nocy, tylko nieco zmieniać swoje zasady pracy. Zastanawia mnie, czy to wypali, ale wiesz jak jest, może dzięki temu będę mieć więcej klientów. Myślałam o ty, żeby znaleźć jakichś muzyków, którzy przygrywali by tutaj wieczorami. Umilałoby to spożywanie alkoholu.- Eleonora stwierdziła, że taka dłuższa praca tego miejsca będzie dla niej zdecydowanie bardziej opłacalna. Wyśpi się kiedyś, najpewniej po śmierci.
- W sumie racja. Najlepsza opcja to wysłać Erika do przedszkola, myślę, że nikt mu by się tam nie oparł.- Brenna to jednak jak zawsze miała łeb na karku. - Nie, jak coś wymyślę, to do Ciebie napiszę, dzięki, że wpadłaś!
- Taaaa- przeciągnęła. - Już widzę, jak ty kogoś zabijasz.- Wiedziała, jak dobrym człowiekiem jest Longgbotomówna, znała ją w końcu chyba od zawsze. Nie pamiętała dnia, kiedy się poznały, jednak gościła w jej dziecięcych wspomnieniach, nawet tych najwcześniejszych.
- Zgoda, niech Ci będzie.- wolałaby zająć się całym zamówieniem na własną kieszeń. Wiedziała jednak, że Brenna będzie się z nią licytować do skutku. Tak to przynajmniej chociaż trochę uległa jej prośbie. Będzie musiała sobie to wszystko rozrysować, zależało jej na tym, żeby stworzyć coś naprawdę spektakularnego, jednak nie przesadnego. Miała sporo czasu, aby przemyśleć wszystko bardzo dokładnie i dopracować najmniejsze szczegóły.
- Jasne, jeśli masz chęć się nią zająć, to na pewno skorzystam. Wiesz jak jest, zresztą i tak pewnie będę siedzieć tutaj. Kawiarnia ma działać również w nocy, tylko nieco zmieniać swoje zasady pracy. Zastanawia mnie, czy to wypali, ale wiesz jak jest, może dzięki temu będę mieć więcej klientów. Myślałam o ty, żeby znaleźć jakichś muzyków, którzy przygrywali by tutaj wieczorami. Umilałoby to spożywanie alkoholu.- Eleonora stwierdziła, że taka dłuższa praca tego miejsca będzie dla niej zdecydowanie bardziej opłacalna. Wyśpi się kiedyś, najpewniej po śmierci.
- W sumie racja. Najlepsza opcja to wysłać Erika do przedszkola, myślę, że nikt mu by się tam nie oparł.- Brenna to jednak jak zawsze miała łeb na karku. - Nie, jak coś wymyślę, to do Ciebie napiszę, dzięki, że wpadłaś!