22.12.2025, 16:17 ✶
Szli dalej i w pewnym momencie to, co dla Jonathana początkowo było fascynującą tradycją, przy którymś alkoholizowanym drzewie, zaczęło robić się nudnym zajęciem i nawet ciche dyskusje z przyjaciółmi odnośnie tego, czy powiedzenie o marudzeniu było prawdziwe, czy też nie, nie pomagały. Początkowo nuda objawiała się jako coraz to żywsze rozglądanie się w poszukiwaniu jakiś atrakcji. Potem coś podejrzanie za często kopał śnieg, a potem... Potem wpadł na pomysł. Głupi dla dorosłych, którzy zapewne potem będą ich szukać, ale dla niego genialny.
Gdy któreś z małych ziemniaków, inaczej zwanych dziećmi, rozpłakało się ze sobie tylko znanego powodu (na pewno dekoncentrując przy tym przynajmniej część pochodu), młody Selwyn wykorzystał tę okazję i zaciągnął Morpheusa i Anthony'ego na bok, tak aby w trójkę zniknęli pomiędzy drzewami.
– Wiesz co, Morphy? To nie tak, że narzekam, ale chyba rozumiem czemu chciałeś zostać w domu. Powinniście dorobić do tej tradycji jakąś oprawę muzyczną. Trąbki. Bębenki. Może skrzypce? I brokat w cydrze! – powiedział do przyjaciela, rozglądając się po niewielkiej przestrzeni, którą otaczały drzewa. Schylił się i zaczął formować niewielką kulkę. – Uwierzycie, że jeszcze nie lepiłem w tym roku bałwana? Skan-da-li-czne. Ale to nic, zaraz to naprawimy, bo widzicie chodzi w ogóle za mną taki pomysł. Najpierw ulepimy trzy bałwany, a potem weźmiemy patyk i spróbujemy jednym ruchem obciąć im głowy. Czytałem ostatnio jeden dramat. No... Pierwszą wersję dramatu. Jeden znajomy zostawił rodzicom do oceny. Było tam dużo o ścinaniu głów czarnoksiężnikom jednym machnięciem zaklętej szabli. Świetna lektura. Rodzicom się nie podobało. Mi szalenie, ale nie mogłem się z nimi o to pokłócić, bo wcześniej zakazali mi czytania tego i nie chce aby się dowiedzieli, że jednak to zrobiłem. Prawdziwe tortury. Naprawdę – gadał i jednocześnie lepił bałwana, który... Był raczej bardzo mały, robionym na szybko bałwanem, niż tym co wyobrażał sobie, że ulepi w tak krótkim czasie.