22.12.2025, 22:06 ✶
– Gbury bez poczucia humoru i z nadmiernym przywiązaniem do zasad często psują zabawę – przytaknęła Charlotte. A chociaż była człowiekiem, który zapewne w pewnych okolicznościach mógłby obciąć komuś głowę i jeżeli nie wystawić na ekspozycję, to z pewnością poddać ją skomplikowanym testom i badaniom, teraz właściwie żartowała.
Potrzebowali tego. Żartów, dystansu. Mogli się śmiać lub płakać, a Charlotte nie lubiła marnować łez.
Uśmiechnęła się z pewną satysfakcją, kiedy resztki krzesła zamieniły się w pył, i wyjęła ze swojej torebki – dość dużej, i bardzo ciężkiej, naładowanej rzeczami – pudełeczko, które zwykle nadawałoby się do wiązania duchów. Wiedziała, że przemiana mebla będzie tymczasowa, ale nie potrzebowali wiele czasu.
– Rozsypiemy to gdzieś zaraz, żeby na dobre się go pozbyć – oświadczyła, ruchem różdżki zgarniając pył pozostały po krześle do pudełka. Jeśli faktycznie było przeklęte, lepiej pozbyć się tego na dobre. – Może w ogródku kogoś, kogo nie lubimy. A w tym tygodniu postaramy się to wszystko tu oczyścić, zanim ściągnie się rzemieślników…
Wcześniej już przepatrzyli, co dało się ocalić i zostało to wyniesione, część śmieci wyleciała. Teraz pozostawało przygotować mieszkanie do remontu. To mogli zrobić sami, a w tej chwili o specjalistów z tej branży było trudno. Musieli poczekać, aż skończą remontować domy takich ludzie, jak rodzice Charlotte.
Kelly wzdrygnęła się aż, kiedy Jessie zasugerował, że Rita, ich Rita, mogłaby wyglądać na wampira. No doprawdy!!!
– Wampiry to trupy. Rita jest wyjątkowo żywa – zganiła go, bo Charlie wampiry mogła lubić, owszem, ale jako eksponaty badawcze. Choć i tak były lepsze od wilkołaków. Wampiry na pewno nie miały pcheł, a co do wilkołaków, Charlotte nie była do końca przekonana. – Ale biel powinna się sprawdzić, zwłaszcza jeśli wybierzesz jakiś klasyczny strój.
Z pewnym trudem powstrzymała się przed kolejnymi poradami, uznając za nawet urocze, że Jasper chciał wybrać coś dla siostry sam.
– W każdym razie propozycja jakiegoś weekendu gdzieś daleko… jest aktualna, mój drogi. A na razie chyba pora zabrać stąd to krzesło czy raczej jego resztki?
Potrzebowali tego. Żartów, dystansu. Mogli się śmiać lub płakać, a Charlotte nie lubiła marnować łez.
Uśmiechnęła się z pewną satysfakcją, kiedy resztki krzesła zamieniły się w pył, i wyjęła ze swojej torebki – dość dużej, i bardzo ciężkiej, naładowanej rzeczami – pudełeczko, które zwykle nadawałoby się do wiązania duchów. Wiedziała, że przemiana mebla będzie tymczasowa, ale nie potrzebowali wiele czasu.
– Rozsypiemy to gdzieś zaraz, żeby na dobre się go pozbyć – oświadczyła, ruchem różdżki zgarniając pył pozostały po krześle do pudełka. Jeśli faktycznie było przeklęte, lepiej pozbyć się tego na dobre. – Może w ogródku kogoś, kogo nie lubimy. A w tym tygodniu postaramy się to wszystko tu oczyścić, zanim ściągnie się rzemieślników…
Wcześniej już przepatrzyli, co dało się ocalić i zostało to wyniesione, część śmieci wyleciała. Teraz pozostawało przygotować mieszkanie do remontu. To mogli zrobić sami, a w tej chwili o specjalistów z tej branży było trudno. Musieli poczekać, aż skończą remontować domy takich ludzie, jak rodzice Charlotte.
Kelly wzdrygnęła się aż, kiedy Jessie zasugerował, że Rita, ich Rita, mogłaby wyglądać na wampira. No doprawdy!!!
– Wampiry to trupy. Rita jest wyjątkowo żywa – zganiła go, bo Charlie wampiry mogła lubić, owszem, ale jako eksponaty badawcze. Choć i tak były lepsze od wilkołaków. Wampiry na pewno nie miały pcheł, a co do wilkołaków, Charlotte nie była do końca przekonana. – Ale biel powinna się sprawdzić, zwłaszcza jeśli wybierzesz jakiś klasyczny strój.
Z pewnym trudem powstrzymała się przed kolejnymi poradami, uznając za nawet urocze, że Jasper chciał wybrać coś dla siostry sam.
– W każdym razie propozycja jakiegoś weekendu gdzieś daleko… jest aktualna, mój drogi. A na razie chyba pora zabrać stąd to krzesło czy raczej jego resztki?