23.12.2025, 18:07 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.12.2025, 18:09 przez Brenna Longbottom.)
Wątpliwości młodzieńca co do jej stosunku do czarnomagicznych zaklęć były słuszne, bo wbijano jej od małego, że to niszczy duszę, psuje człowieka i należy ich unikać nie tylko dlatego, że nie krzywdzi się innych – wszak cios pięścią też krzywdził, ale od tego ponoć nie rozpadałeś się do środka. W walce więc posługiwała się zwykle paroma prostymi, za to skutecznymi czarami wiążącymi i rozbrajającymi, ale przyjęła bez choćby słowa protestu, że tu mają takich poczynań unikać.
Trafiła, a Alexander chwilę potem doskoczył do delikwenta, posyłając go na ziemię. Kiedy odwrócił się do Brenny, która wypuściła plecak – taki numer mógł zadziałać tylko raz, za to istniała spora szansa, że gdyby spróbowała go znowu, użyliby rzeczy przeciwko niej, pozwoliła więc, aby ten upadł na ziemię – uniosła dłoń, dość odruchowo odwzajemniając gest Aristova. Chociaż trochę ją to przybicie piątki akurat w tym momencie też skołowało, to gdyby miała czas się nad tym zastanawiać, prawdopodobnie uznałaby, że to jakiś rosyjski obyczaj.
Czasu jednak nie miała, bowiem pozostała dwójka ruszyła w ich stronę. Nie odpowiedziała już Alexandrowi, zbyt skupiona na obserwacji mężczyzn.
Brenna była wysoka, jak większość osób w jej rodzinie, poza wujkiem Morpheusem, o którym ojciec żartobliwie mawiał, że jest największy z nich duchem. I uczono ją może nie boksu, w Anglii raczej pozostającego sportem mugolskim, ale samoobrony, odkąd była małą dziewczynką. Pozostawała jednak nastolatką, patykowatą trochę w dodatku i jeśli druga strona umiała się bić, musiała w dużej mierze polegać na szybkości i zręczności, nie prostej sile. Pytaniem więc pozostawało, czy ci dwaj bić się umieli: przynajmniej tyle, że wyglądali na raczej wychudzonych, więc przyjęcie jednego ciosu niekoniecznie miało skoczyć się fatalnie. Unik, przemknięcie na bok, pchnięcie ku ścianie.
rzucam na af, na dwie akcje
...i albo mężczyzna, ku któremu rzuciła się do przodu, w myśl Gryfońskiej strategii, że najlepsza obrona to atak, nie był najlepszym walczącym, albo wujek naprawdę dobrze wyszkolił Brennę.
Bo unik wyszedł jej w miarę zgrabnie, wywinęła się spod wymierzonego jej ciosu, za to kiedy odwzajemniła się, uderzając w nos, właściwie to z zamiarem posłania mężczyzny ku ścianie, coś chrupnęło, ten wrzasnął i się zatoczył. To musiało naprawdę boleć.
Trafiła, a Alexander chwilę potem doskoczył do delikwenta, posyłając go na ziemię. Kiedy odwrócił się do Brenny, która wypuściła plecak – taki numer mógł zadziałać tylko raz, za to istniała spora szansa, że gdyby spróbowała go znowu, użyliby rzeczy przeciwko niej, pozwoliła więc, aby ten upadł na ziemię – uniosła dłoń, dość odruchowo odwzajemniając gest Aristova. Chociaż trochę ją to przybicie piątki akurat w tym momencie też skołowało, to gdyby miała czas się nad tym zastanawiać, prawdopodobnie uznałaby, że to jakiś rosyjski obyczaj.
Czasu jednak nie miała, bowiem pozostała dwójka ruszyła w ich stronę. Nie odpowiedziała już Alexandrowi, zbyt skupiona na obserwacji mężczyzn.
Brenna była wysoka, jak większość osób w jej rodzinie, poza wujkiem Morpheusem, o którym ojciec żartobliwie mawiał, że jest największy z nich duchem. I uczono ją może nie boksu, w Anglii raczej pozostającego sportem mugolskim, ale samoobrony, odkąd była małą dziewczynką. Pozostawała jednak nastolatką, patykowatą trochę w dodatku i jeśli druga strona umiała się bić, musiała w dużej mierze polegać na szybkości i zręczności, nie prostej sile. Pytaniem więc pozostawało, czy ci dwaj bić się umieli: przynajmniej tyle, że wyglądali na raczej wychudzonych, więc przyjęcie jednego ciosu niekoniecznie miało skoczyć się fatalnie. Unik, przemknięcie na bok, pchnięcie ku ścianie.
rzucam na af, na dwie akcje
Rzut PO 1d100 - 57
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 99
Sukces!
Sukces!
...i albo mężczyzna, ku któremu rzuciła się do przodu, w myśl Gryfońskiej strategii, że najlepsza obrona to atak, nie był najlepszym walczącym, albo wujek naprawdę dobrze wyszkolił Brennę.
Bo unik wyszedł jej w miarę zgrabnie, wywinęła się spod wymierzonego jej ciosu, za to kiedy odwzajemniła się, uderzając w nos, właściwie to z zamiarem posłania mężczyzny ku ścianie, coś chrupnęło, ten wrzasnął i się zatoczył. To musiało naprawdę boleć.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.