24.12.2025, 00:17 ✶
Na początku dzisiejszego spotkania przyświecały mu dwie myśli.
Po pierwsze zdecydowanie trzeba było coś zrobić z wystrojem wnętrza w apartamencie Anthony'ego, bo miał dziwne wrażenie, że już nawet wnętrze trumny umarlaka było kolorystycznie ciekawsze, niż ta biel na bieli. Właściwie to już zaczął coś w tej sprawie robić, bo na dzisiejsze spotkanie przyszedł z niewielkim prezentem dla swojego partnera w postaci niebiesko-srebrnych świec dekoracyjnych. Rozważał również wysłanie mu ogromnego bukietu kwiatów, aby potem niewinnie zapytać się od kogo one były, ale to chyba byłoby nieco bezczelne.
Po drugie natomiast, wokół Jonathana cały czas krążyło przekonanie, że Albus Dumbledore odpowiadał na pytania z podobną enigmatycznością, co sfinks po środkach nasennych, ale niestety temu nie dalo się zaradzić kwiatami.
– To prawda. Niestety nigdy nie mieliśmy przyjemności, aby dłużej porozmawiać – powiedział z uśmiechem, spoglądając na czarownicę.
Wiem też, że jako dziecko jak przyjechała do Anglii, to zrobiła całą wycieczkę w poszukiwaniu świętego Graala. Znalazła wtedy porzucone w lesie stare rajstopy.
To była anegdotka z jej życia, czy może jednak zawoalowana wiadomość? Święty Graal. Król Arthur. To były rzeczy kojarzące się z dobrem, więc może Guinevere nie miała problematycznych poglądów? Czy gdyby było inaczej Albus napisałby, że szukała w lesie Morgany?
Jedno było natomiast pewne. Anthony ją lubił. A to też było ważne.
Roześmiał się na jej słowa.
– Oh, nie. Proszę się nie martwić. Możemy co najwyżej pouczać ludzi w sprawie sprowadzania zza granicy niewłaściwych modeli latających dywanów – odpowiedział.
Słuchał jej dalej, pilnując się przy tym, aby sprawiać wrażenie, że był wyraźnie zainteresowany każdym jej słowem, co zresztą nie było szczególnie trudne, skoro naprawdę chciał dowiedzieć się o niej jak najwięcej.
– I co dokładnie obecnie pani bada? O ile to nie jest tajemnica – spytał, biorąc łyka herbaty, próbując jednocześnie zrozumieć co miała na myśli gdy pytała się o zerknięcie w coś Anthony'ego, chociaż zakładał, że mogło chodzić o fusy. – Muszę przyznać, że zawsze podziwiałem świat wykopalisk, nawet jeśli sam nigdy nie miałem historycznego zacięcia. A co do naszych braków kadrowych... No cóż, może nie w jeden dzień, ale w jedną noc już tak.
Z tymi słowami, postanowił w końcu spojrzeć na aurę potencjalnie nowej członkini Zakonu, a przynajmniej kandydatki na to stanowisko.
Rzut na aurowidzenie, percepcja III
Po pierwsze zdecydowanie trzeba było coś zrobić z wystrojem wnętrza w apartamencie Anthony'ego, bo miał dziwne wrażenie, że już nawet wnętrze trumny umarlaka było kolorystycznie ciekawsze, niż ta biel na bieli. Właściwie to już zaczął coś w tej sprawie robić, bo na dzisiejsze spotkanie przyszedł z niewielkim prezentem dla swojego partnera w postaci niebiesko-srebrnych świec dekoracyjnych. Rozważał również wysłanie mu ogromnego bukietu kwiatów, aby potem niewinnie zapytać się od kogo one były, ale to chyba byłoby nieco bezczelne.
Po drugie natomiast, wokół Jonathana cały czas krążyło przekonanie, że Albus Dumbledore odpowiadał na pytania z podobną enigmatycznością, co sfinks po środkach nasennych, ale niestety temu nie dalo się zaradzić kwiatami.
– To prawda. Niestety nigdy nie mieliśmy przyjemności, aby dłużej porozmawiać – powiedział z uśmiechem, spoglądając na czarownicę.
Wiem też, że jako dziecko jak przyjechała do Anglii, to zrobiła całą wycieczkę w poszukiwaniu świętego Graala. Znalazła wtedy porzucone w lesie stare rajstopy.
To była anegdotka z jej życia, czy może jednak zawoalowana wiadomość? Święty Graal. Król Arthur. To były rzeczy kojarzące się z dobrem, więc może Guinevere nie miała problematycznych poglądów? Czy gdyby było inaczej Albus napisałby, że szukała w lesie Morgany?
Jedno było natomiast pewne. Anthony ją lubił. A to też było ważne.
Roześmiał się na jej słowa.
– Oh, nie. Proszę się nie martwić. Możemy co najwyżej pouczać ludzi w sprawie sprowadzania zza granicy niewłaściwych modeli latających dywanów – odpowiedział.
Słuchał jej dalej, pilnując się przy tym, aby sprawiać wrażenie, że był wyraźnie zainteresowany każdym jej słowem, co zresztą nie było szczególnie trudne, skoro naprawdę chciał dowiedzieć się o niej jak najwięcej.
– I co dokładnie obecnie pani bada? O ile to nie jest tajemnica – spytał, biorąc łyka herbaty, próbując jednocześnie zrozumieć co miała na myśli gdy pytała się o zerknięcie w coś Anthony'ego, chociaż zakładał, że mogło chodzić o fusy. – Muszę przyznać, że zawsze podziwiałem świat wykopalisk, nawet jeśli sam nigdy nie miałem historycznego zacięcia. A co do naszych braków kadrowych... No cóż, może nie w jeden dzień, ale w jedną noc już tak.
Z tymi słowami, postanowił w końcu spojrzeć na aurę potencjalnie nowej członkini Zakonu, a przynajmniej kandydatki na to stanowisko.
Rzut na aurowidzenie, percepcja III
Rzut Z 1d100 - 18
Akcja nieudana
Akcja nieudana