Zadowolony z wyglądu spraw skierował się wraz ze swoją nową znajomą do ich części departamentu. Na pierwszy rzut oka zauważył, że pracownicy obydwóch działów różnili się od siebie. Oni - brygadziści - byli bardziej wygadani, otwarci i stawiali na współpracę, a tamci - koronerzy - cisi, skryci i indywidualni. Taki zarys rysował się w głowie Stanleya. Nie zamierzał on jednak przecież przekreślać Lycoris z tego powodu. Wtedy między żadnymi referatami nie byłoby współpracy.
Po krótkim marszu w ciszy dotarli na miejsce. Borgin otworzył drzwi i puścił dziewczynę przodem, a następnie skierował się od razu do parzenia arcydzieła. Zastanawiał się przez chwilę o co mógłby ją zapytać skoro nie interesowały ją zwykłe, ministerialne pogawędki. Może tak naprawdę nie był dla niej dobrym rozmówcą? Zbyt przyziemnym, nie rozwarzającym problemów natury egzystencjalnej?
- Czemu w sumie biuro koronera? - zapytał ją z ciekawości - Nie wolałaś pójść do BUMu albo Aurorów? - dodał, a następnie nasypał czarnej konsystencji do dwóch kubków. Równie dobrze można by to nazwać “czymś”, ponieważ to nawet obok kawy nie stało.
Nie minęła chwila, a woda była już gotowa. Jeden, jedyny krok dzielił go od ambrozji. Napoju, który budził w człowieku to co najgorsze. Uświadamiał, że nawet najnudniejszy porządek dnia codziennego jest najpiękniejszą rzeczą na świecie. Dla osoby, która do tej pory nie obcowała z “tym”, mogło być to całkiem ciekawe doświadczenie.
Sprawnym ruchem zalał dwa kubki do pełna. Jesteś pomyślał sobie, a później uśmiechnął się i rozmarzył. W końcu mógł uznać dzień za dobrze rozpoczęty. Czuł już tę woń, która nie pachniała niczym. Cieszył się, że już za sekundę ukończy poranny rytuał.
- Mmm.. - wymruczał tylko biorąc pierwszy łyk. Nie brzmiało to jak dźwięk niezadowolenia, wręcz przeciwnie. Mogłoby się wydawać, że Stanley cieszy się z tego - Słodzisz? Mleka może? - zaproponował Lycoris aby jeszcze bardziej zwiększyć jej doznania smakowe z tym legendarnym napojem.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972