24.12.2025, 07:02 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.12.2025, 08:36 przez Atreus Bulstrode.)
On też przecież nie czytywał, ale zdążył się nasłuchać w swoim życiu o składni takowych, jeśli nie od przeróżnych kobiet w swoim życiu to od Basiliusa po pijaku. Jak się okazywało, kuzyn gustował w tego typu powieściach, no ale co kto lubi, może w ten sposób łatwiej radził sobie z lekarskim stresem.
- Dzięki, to wiele ułatwi - mruknął, przeczesując palcami włosy, żeby pozbyć się z nich resztek śniegu. Był może odrobinę ciekawy, czy gdyby któreś z nich rzuciło kolejne zaklęcie to efekt były dokładnie taki sam, to jest runęłaby na nich kolejna zaspa, ale był na tyle rozsądny - i odrobinę niezadowolony - żeby nie próbować tego faktycznie sprawdzać.
Zamiast tego ruszył w ślad za Brenną i zaczął przeglądać kolejne teczki, żeby jak najszybciej uwinąć się z zadaniem. Nie zajęło im to chyba aż tak dużo czasu, całe szczęście, chociaż czas w archiwum bywał faktycznie relatywny.
- W jaki sposób zmutowane? - zainteresował się, ale szybko za tym przyszła informacja że chyba znaleźli poszukiwane papiery. Odetchnął z pewną ulgą, zamknął swoją teczkę i wrzucił ją niedbale do regału, nie patrząc nawet czy na miejsce, a tym samym dodając do ogólnego nieporządku.
Obrócił się, a jakże, równie gwałtownie co brygadzistka, chociaż swoją różdżkę trzymając nisko - wciąż jednak wycelowaną w faceta, który na nich patrzył. Musiał się przez moment zastanowić, kogo w ogóle mieli przed sobą, bo Paddy wyglądał jakby spędził w archiwum o wiele za dużo czasu.
- Dziesiąta? - zapytał nerwowo, coś licząc pod nosem, a zaraz i na palcach. Przestał wreszcie, omiótł ich spojrzeniem. - A który mamy rok?! - głos miał zdarty, co Bulstrode zrzucał na brak dostępu do wody. Z resztą, wyglądał w sumie jakby był już nieco odwodniony od grasowania między dokumentacją czy w innej dziurze czasoprzestrzennej. Nie zamierzał jednak Paddy'emu czegokolwiek ułatwiać.
- 1969? - zapytał, jakby była to najoczywistsza oczywistość, a pytanie brygadzisty z rodzaju najgłupszych. To natomiast, wprawiło mężczyznę w stan wyraźnego zaniepokojenia, bo oblizał usta i zaczął ciężej oddychać.
- Nie. Nie, nie nie. O nie, nie. - i tymi optymistycznymi słowami zakończył wymianę zdań z Brenną i Atreusem, biegiem udając się do drzwi wyjściowych i trzaskając nimi, zanim nie rzucił się biegiem wzdłuż korytarza.
- Hm. Jak myślisz. Co ciekawego wydarzyło się u Paddy'ego w sześćdziesiątym dziewiątym? - Atreus przez moment zwyczajnie stał i patrzył wzdłuż regałów, jakby w ślad za zrozpaczonym brygadzistą. Może żona mu rodziła, albo umierał ulubiony kot, kto mógł wiedzieć - na pewno nie on. W końcu jednak spojrzał na Brennę, na jemiołę, a potem na zaspę śniegu, który ich otaczał. - To co, mamy wszystko? Możemy wyjść z tej śnieżycy? Zgłosi się to komuś bo może i dziury czasoprzestrzenne jeszcze ujdą, ale miejsce do lepienia bałwana to już za dużo - prychnął, robiąc duży krok nad śniegową hałdą żeby z niej wyjść. Podał też Brennie rękę, bo w sumie to śnieg zaczął się już topić i równie dobrze mogli się tutaj zacząć ślizgać. Na całe szczęście - oboje skończyli bez przewrotek i zaraz wyszli z archiwum, z właściwymi aktami pod pachą.
- Dzięki, to wiele ułatwi - mruknął, przeczesując palcami włosy, żeby pozbyć się z nich resztek śniegu. Był może odrobinę ciekawy, czy gdyby któreś z nich rzuciło kolejne zaklęcie to efekt były dokładnie taki sam, to jest runęłaby na nich kolejna zaspa, ale był na tyle rozsądny - i odrobinę niezadowolony - żeby nie próbować tego faktycznie sprawdzać.
Zamiast tego ruszył w ślad za Brenną i zaczął przeglądać kolejne teczki, żeby jak najszybciej uwinąć się z zadaniem. Nie zajęło im to chyba aż tak dużo czasu, całe szczęście, chociaż czas w archiwum bywał faktycznie relatywny.
- W jaki sposób zmutowane? - zainteresował się, ale szybko za tym przyszła informacja że chyba znaleźli poszukiwane papiery. Odetchnął z pewną ulgą, zamknął swoją teczkę i wrzucił ją niedbale do regału, nie patrząc nawet czy na miejsce, a tym samym dodając do ogólnego nieporządku.
Obrócił się, a jakże, równie gwałtownie co brygadzistka, chociaż swoją różdżkę trzymając nisko - wciąż jednak wycelowaną w faceta, który na nich patrzył. Musiał się przez moment zastanowić, kogo w ogóle mieli przed sobą, bo Paddy wyglądał jakby spędził w archiwum o wiele za dużo czasu.
- Dziesiąta? - zapytał nerwowo, coś licząc pod nosem, a zaraz i na palcach. Przestał wreszcie, omiótł ich spojrzeniem. - A który mamy rok?! - głos miał zdarty, co Bulstrode zrzucał na brak dostępu do wody. Z resztą, wyglądał w sumie jakby był już nieco odwodniony od grasowania między dokumentacją czy w innej dziurze czasoprzestrzennej. Nie zamierzał jednak Paddy'emu czegokolwiek ułatwiać.
- 1969? - zapytał, jakby była to najoczywistsza oczywistość, a pytanie brygadzisty z rodzaju najgłupszych. To natomiast, wprawiło mężczyznę w stan wyraźnego zaniepokojenia, bo oblizał usta i zaczął ciężej oddychać.
- Nie. Nie, nie nie. O nie, nie. - i tymi optymistycznymi słowami zakończył wymianę zdań z Brenną i Atreusem, biegiem udając się do drzwi wyjściowych i trzaskając nimi, zanim nie rzucił się biegiem wzdłuż korytarza.
- Hm. Jak myślisz. Co ciekawego wydarzyło się u Paddy'ego w sześćdziesiątym dziewiątym? - Atreus przez moment zwyczajnie stał i patrzył wzdłuż regałów, jakby w ślad za zrozpaczonym brygadzistą. Może żona mu rodziła, albo umierał ulubiony kot, kto mógł wiedzieć - na pewno nie on. W końcu jednak spojrzał na Brennę, na jemiołę, a potem na zaspę śniegu, który ich otaczał. - To co, mamy wszystko? Możemy wyjść z tej śnieżycy? Zgłosi się to komuś bo może i dziury czasoprzestrzenne jeszcze ujdą, ale miejsce do lepienia bałwana to już za dużo - prychnął, robiąc duży krok nad śniegową hałdą żeby z niej wyjść. Podał też Brennie rękę, bo w sumie to śnieg zaczął się już topić i równie dobrze mogli się tutaj zacząć ślizgać. Na całe szczęście - oboje skończyli bez przewrotek i zaraz wyszli z archiwum, z właściwymi aktami pod pachą.
Koniec sesji