Wysłuchał uważnie co wszyscy mieli do powiedzenia. Co kraj to obyczaj, co człowiek to opinia. Tak też było w tym momencie. Wszyscy mieli swoją wizję i w zasadzie to mogli tak jeszcze siedzieć z dwa dni, a i tak nie ustaliliby nic więcej. Pomysłów jak rozliczyć się ze zdrajcą było kilka. Pytanie, który powinni wybrać?
Na całe szczęście wraz z nimi był tutaj Robert. Głowa całej operacji, która wysłuchała to co mieli jej do przekazania. Ich pomysły jednak nie przypadły do gustu staremu Mulciberowi, co nie omieszkał podkreślić, niejako karcąc ich. Stanley nie wiedział jak dwójka pozostałych mężczyzn w pokoju ale on brał pierwszy raz udział w takiej akcji. Wcześniej przecież działał po drugiej stronie barykady. Chociaż powiedzenie, że wcześniej też nie jest jakoś dokładnie, ponieważ nadal pracuje w ministerstwie. Teraz po prostu zaczął to rozgrywać na dwa fronty.
- Okeej… - powiedział z minimalnym zawahaniem w głosie kiedy usłyszał swoją część. Na pierwszy rzut oka wydawało mu się, że otrzymał najtrudniejsze zadanie. W ministerstwie przecież w każdym momencie są setki, jeżeli nie tysiące czarodziejów. Jeżeli cokolwiek pójdzie po drodze nie tak, jest on całkowicie odcięty w paszczy lwa. Tymczasem Sauriel wraz z Wilhemem wykonają swoją część pod osłoną nocy. W momencie w którym nikt im nie będziesz przeszkadzał i za pewnie nikt się nie zainteresuje nimi za bardzo.
Stan podrapał się po głowie z lekkim grymasem. Teraz, w końcu po latach poznał co to znaczy “bojowe zadanie” o których już tyle słyszał. Z drugiej strony nikt raczej nie otrzymał nigdy takiego polecenia od swojego ojca. Kim jednak on był aby mu odmówić? Nie po to tyle lat zabiegał o tę relację. W dodatku przecież zrobił tyle rzeczy aby ziściło się jego marzenie, że nie mógł sobie pozwolić na jakikolwiek błąd. Myśl, że wszystko może zostać zatracone po tej jednej operacji dodawał mu tylko stresu.
Poczuł wzrok Roberta na swojej twarzy. Nie pozostał mu dłużny i również wbił swoje oczy w niego, a następnie kiwnął do niego głową - Rozumiem - odparł na pytanie starszego. Brak większej wiedzy na temat Mulcibera nie umożliwiał mu możliwości rozpoznania jego intencji. Nie wiedział na ile mówił, a na ile blefował. Wszystko jednak wskazywało na to, że jest to całkowicie poważne i jego wcześniejsze obawy mają rację bytu. W ministerstwie będzie w środku gniazda żmij. Jeden fałszywy ruch i zostanie ugryziony.
- Kiedy dokładnie jest Beltane? - zapytał aby mieć pewność - Dostarczenie prezentu o poranku w dniu kiedy będzie święto powinno być chyba wystarczające? - spojrzał na wszystkich po kolei. Nie zadał de facto pytania retorycznego. Oczekiwał jakiejkolwiek odpowiedzi, chociaż nie wiadomo na ile mógł od nich taką otrzymać. Przecież musi się wykazać.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972