24.12.2025, 10:45 ✶
Archiwum miało swoje wady, w postaci czasoprzestrzennych dziur przenikających z Departamentu Tajemnic i aktualnie rozszalałej jemioły, która w niekontrolowany sposób sypała śniegiem. Atreus z Brenną wyszli więc z niego, wciąż w nieco zawilgotnianych od zaspy ubraniach i ruszyli korytarzem - w ślad z resztą za Paddym. Ten o dziwo nie zaszedł daleko, bo obydwoje zobaczyli jak ten przechodzi obok Cassandry, pyta ją o to jaki mamy miesiąc, a następnie nawet się nie zatrzymując, idzie dalej i otwiera drzwi do archiwum dowodowego.
Przez korytarz przebiegł rumor, jakby coś się waliło, albo raczej waliła się cała góra rzeczy. Następnie Paddy krzyknął, bo ta góra rzeczy wysypała się przez właśnie otwarte drzwi, uwolniona i wolna, runęła na niego. Przedmioty rozlały się niczym potop, blokując dalsze przejście korytarzem, ale też ujawniając że wypełniały po brzegi dowodowy, jakby co najmniej się w nim namnożyły jak króli, od momentu kiedy zostały tam zostawione.
Samymi przedmiotami, były natomiast zegary. Wszystkie wyglądały tak samo, mając parędziesiąt centymetrów wysokości, okrągłą tarczę i poruszające się wewnątrz wahadło. Każde urządzenie, tykało więc radośnie, nie dając nikomu zapomnieć o swoim jakże fizycznym istnieniu.
- Wspaniale - zawyrokował Atreus, kiedy zatrzymali się obok kopca i siłą rzeczy, Cassandry. - Myślicie, że go przysypało? Chłop właśnie uwolnił się z archiwum, tylko po to żeby skończyć tutaj. Czas nie był dla niego łaskawy - zaśmiał się, bo trzeba było mieć cholernego pecha, żeby ostatnie, ile...? Dzień? W sumie dwa? Spędzić w niewiadomym miejscu, gdzie czas nie obowiązywał.
Przez korytarz przebiegł rumor, jakby coś się waliło, albo raczej waliła się cała góra rzeczy. Następnie Paddy krzyknął, bo ta góra rzeczy wysypała się przez właśnie otwarte drzwi, uwolniona i wolna, runęła na niego. Przedmioty rozlały się niczym potop, blokując dalsze przejście korytarzem, ale też ujawniając że wypełniały po brzegi dowodowy, jakby co najmniej się w nim namnożyły jak króli, od momentu kiedy zostały tam zostawione.
Samymi przedmiotami, były natomiast zegary. Wszystkie wyglądały tak samo, mając parędziesiąt centymetrów wysokości, okrągłą tarczę i poruszające się wewnątrz wahadło. Każde urządzenie, tykało więc radośnie, nie dając nikomu zapomnieć o swoim jakże fizycznym istnieniu.
- Wspaniale - zawyrokował Atreus, kiedy zatrzymali się obok kopca i siłą rzeczy, Cassandry. - Myślicie, że go przysypało? Chłop właśnie uwolnił się z archiwum, tylko po to żeby skończyć tutaj. Czas nie był dla niego łaskawy - zaśmiał się, bo trzeba było mieć cholernego pecha, żeby ostatnie, ile...? Dzień? W sumie dwa? Spędzić w niewiadomym miejscu, gdzie czas nie obowiązywał.