04.03.2023, 17:21 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.03.2023, 17:29 przez Jamil Anwar.)
Gdyby ktokolwiek postanowił kiedyś zagrozić Jamilowi wyciągnięciem na wierzch jakichś brudów, sam podałby tej osobie listę długą na kilkadziesiąt stóp pergaminu, pozwalając wybrać sobie odpowiednie podpunkty. W dodatku z każdym kolejnym tygodniem ta lista coraz bardziej się wydłużała. Naprawdę: fakt, że wciąż jeszcze chodził po tej ziemi, graniczył wręcz z cudem, zwłaszcza że już za dzieciaka podpadał nie tylko rówieśnikom, ale również dorosłym. Zwłaszcza tym sprzedającym daktyle na bazarze. Nic nie mógł poradzić na to, że je uwielbiał, więc przy każdej możliwej okazji, jeszcze w młodzieńczych latach, podwędzał trochę ze straganu.
Strój Nell zupełnie nie nadawał się do pościgów w wąskich uliczkach – bardziej na wyjście do tej dziwacznej herbaciarni w Hogsmeade. Ale również płaszcz Jamila ograniczał mu nieco ruchy, a szalik wciąż podwiewał na twarz, więc ostatecznie rozplątał go z szyi, wciskając do kieszeni. Najwyżej później wepchnie go złodziejowi do gardła, żeby udławił się własnym cwaniactwem.
- Patrząc na niego, to chyba ostatnie pokolenie, które przeżyje – rzucił w kierunku Nell i spróbował zamachnąć się, by rzeczywiście trafić kieszonkowca w nos, ale ten odepchnął go, rzucając na ziemię tuż obok siebie. Już zamierzał się podnieść, mimo że zaniepokojona otoczeniem Bagshot nadal celowała w niego różdżką. Tak, jakby zupełnie jej nie zauważał. Egipcjanin z kolei wiedział, że bagatelizowanie tej blondynki było największą głupotą pod pustynnym słońcem. Z dziką satysfakcją przyglądałby się, jak ich przeciwnik wije się pod ich stopami przemieniony w jakiegoś obślizgłego ślimaka. Albo krzywi, pijąc na siłę równie okropny eliksir, który przemieniłby go w kijankę.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Przekręcił się, znów chwytając złodziejaszka i przyszpilił go do ziemi. Przycisnął jego pierś kolanem, by tym razem nie podniósł się z aż taką łatwością i wymierzył cios w twarz. Trafił w nos, a krew, która zaczęła ciec po twarzy kieszonkowca, zostawiła również ślady na dłoni Jamila.
- Sakiewka – syknął w jego stronę, oczekując jakiegoś ruchu, ale chłopak w ciemnej pelerynie tylko jęczał i przeklinał pod nosem. – Nell, sprawdź mu kieszenie – zawołał do blondynki, samemu starając się przytrzymać przeciwnika przy ziemi.
Strój Nell zupełnie nie nadawał się do pościgów w wąskich uliczkach – bardziej na wyjście do tej dziwacznej herbaciarni w Hogsmeade. Ale również płaszcz Jamila ograniczał mu nieco ruchy, a szalik wciąż podwiewał na twarz, więc ostatecznie rozplątał go z szyi, wciskając do kieszeni. Najwyżej później wepchnie go złodziejowi do gardła, żeby udławił się własnym cwaniactwem.
- Patrząc na niego, to chyba ostatnie pokolenie, które przeżyje – rzucił w kierunku Nell i spróbował zamachnąć się, by rzeczywiście trafić kieszonkowca w nos, ale ten odepchnął go, rzucając na ziemię tuż obok siebie. Już zamierzał się podnieść, mimo że zaniepokojona otoczeniem Bagshot nadal celowała w niego różdżką. Tak, jakby zupełnie jej nie zauważał. Egipcjanin z kolei wiedział, że bagatelizowanie tej blondynki było największą głupotą pod pustynnym słońcem. Z dziką satysfakcją przyglądałby się, jak ich przeciwnik wije się pod ich stopami przemieniony w jakiegoś obślizgłego ślimaka. Albo krzywi, pijąc na siłę równie okropny eliksir, który przemieniłby go w kijankę.
Czy Jamilowi udało się z powrotem chwycić złodzieja?
Rzut O 1d100 - 73
Sukces!
Sukces!
Przekręcił się, znów chwytając złodziejaszka i przyszpilił go do ziemi. Przycisnął jego pierś kolanem, by tym razem nie podniósł się z aż taką łatwością i wymierzył cios w twarz. Trafił w nos, a krew, która zaczęła ciec po twarzy kieszonkowca, zostawiła również ślady na dłoni Jamila.
- Sakiewka – syknął w jego stronę, oczekując jakiegoś ruchu, ale chłopak w ciemnej pelerynie tylko jęczał i przeklinał pod nosem. – Nell, sprawdź mu kieszenie – zawołał do blondynki, samemu starając się przytrzymać przeciwnika przy ziemi.