Udało im się odhaczyć pierwszy punkt z listy. Wanna okazała się być ogromna, nie, żeby powinno ją to dziwić, znajdowali się w końcu w wyjątkowo luksusowym miejscu. Najwyraźniej bogacze lubili spędzać czas w tych wielkich wannach, oglądając przez okno stolicę. Widok zapierał dech w piersiach, rzadko kiedy miała szansę spoglądać na Londyn z podobnej perspektywy, tak właściwie to nie wiedziała, czy to nie był pierwszy raz, raczej tak, nie trafiła nigdy na podobne okoliczności.
Przyjemnie było zmyć z siebie kurz całego dnia, sporo dzisiaj przeszli, sporo się wydarzyło w ich życiu, powoli docierało do niej, że faktycznie wzięli ślub. Leżała teraz w wannie ze swoim mężem, na samą myśl o tym, jak to brzmiało uśmiechnęła się sama do siebie, po czym przeniosła wzrok na niego. Wydawał się być spokojny, również przeżywał ten moment, musieli nieco odetchnąć, aby móc sięgnąć po więcej. Kąpiel była wyjątkowo dobrym pomysłem.
Prudence dmuchnęła w wielką bańkę z piany, która znajdowała się tuż przed nią, rozprysnęła się na drobniejsze bąbelki. Wpatrywała się w Benjy'ego dosyć intensywnie, nie umknęły jej te siniaki, ogólnie jego stan fizyczny był bardzo dyskusyjny, nie dało się ukryć, że w ostatnim czasie mocno dostał po dupie. Zresztą wspomniał jej o tym, że został wyrzucony przez balkon, taki upadek musiał trochę boleć. Trochę zajmie zanim te ślady znikną z jego ciała. Przyglądała się najpierw siniakom i zadrapaniem, dopiero później zawiesiła wzrok na tej pieczęci, którą miał wytatuowaną, być może w końcu znajdą czas na to, by opowiedział jej o każdym ze swoich tatuaży, w końcu mieli teraz mnóstwo czasu, całe życie. Na pewno zdąży to zrobić.
- Póki co nie musisz nic tłumaczyć, jest w porządku, po prostu podziwiam widoki. - Nie, żeby siniaki były szczególnie atrakcyjnym dodatkiem, jednak całą reszta prezentowała się naprawdę dobrze. Lubiła na niego patrzeć, szczególnie gdy siedział przed nią taki spokojny, wydawało się, że nie chciałby być w innym miejscu, a jeszcze kilka godzin temu dyskutowali o tym, że nie miał w zwyczaju zostawać. Z nią został, miał zostać z nią przez resztę życia, znowu uśmiechnęła się sama do siebie, nie mogła przestać tego robić, naprawdę była zachwycona tym, co dzisiaj zrobili.
- Jak skończę Cię oglądać, będziesz mógł mi wszystko opowiedzieć, każdy najdrobniejszy szczegół, wiesz, że ciekawi mnie pochodzenie większości z tych malunków. - Pieczęcie i runy, prezentowały się naprawdę niesamowicie, była ciekawa ich historii, jego historii, w końcu nie mieli szansy jeszcze dowiedzieć się o sobie wszystkiego, szczególnie, że mieli do nadrobienia dosyć wiele, zniknęli ze swoich żyć na niemalże piętnaście lat, to był szmat czasu.
Nie odrywała od niego wzroku, gdy sięgnął po truskawkę, wiedziała, że coś knuje, całkiem zgrabnie podrzucił ją do góry, była pewna, że uda mu się ją złapać w locie, bo przecież Benjy był super szybki, jednak tak się nie stało. Zamiast trafić do jego ust, odbiła się od wanny i plusnęła do wody. Zaśmiała się cicho, kiedy obserwowała ten jego wyczyn, na pewno nie udało mu się przez to, że na niego zbyt intensywnie patrzyła.
Czekolada wypłynęła na powierzchnię, i zaczęła osadzać się na jego przedramionach i klatce piersiowej, kto by się spodziewał, że z jednej truskawki może wytopić się tyle czekolady? Na pewno nie ona. Dostrzegła ten uśmiech na jego twarzy, podkręciła głową niby z dezaprobatą, ale najwyraźniej również dobrze się bawiła, przynajmniej obserwując jego, bo uśmiech nie schodził jej z twarzy.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control