04.03.2023, 21:45 ✶
Ekspedycja pewnym, choć ostrożnym krokiem, człapała przez mokradła. Podejmując odpowiednie przygotowania i wychodząc z inicjatywą co do sposobów, w które można było testować granice niebezpiecznego, niemagicznego obszaru, każdy uczestnik mógł poczuć, że szybko złapią choć najmniejszy trop.
Stety czy niestety, los zgotował im niespodziankę.
Lumos pozwalał na sprawdzenie granic tego antymagicznego zjawiska, ale wyprawa wkrótce zdała sobie sprawę, że to właśnie granice nie chcą współpracować. Zdawały się być dziwne, nieregularne i... zmieniały swoje miejsce. Szczególnie łatwo było zauważyć to po kijach wbitych w podłoże, które po krótkim czasie już bardzo mało precyzyjnie - o ile w ogóle - pokazywały, w jakim miejscu zaklęcie przygasało. Można też było najzwyczajniej w świecie stanąć w miejscu - choć w tym wypadku trzeba byłoby poczekać dłuższą chwilę, by zauważyć migotanie różdżki.
Co ciekawe, świetlisty czar nigdy nie gasł w zupełności - jedynie na tyle, że nie miał już praktycznego zastosowania.
Wskazówki zdawały się bardziej utrudniać sprawę, lecz po dłuższej chwili badań, w końcu Heather udało się dostrzec kolejną poszlakę - na powierzchni mokradeł raz na jakiś czas wypływały bąbelki. W prosty sposób skorelowała to z faktem, że niedługo po tym lumos przygasał jakby mocniej.
Wszystko to sprowadzało się do jednego wniosku - to jakiś bezwonny gaz, wydobywający się spod podłoża, powoduje zakłócenia w magii. Ale skąd dokładnie się bierze? I czym dokładnie jest? Dlaczego osłabia efekty magii? Te pytania pozostawały, przynajmniej na razie, bez odpowiedzi. Prawdopodobnie najlepiej będzie to skonsultować z szerszą grupą osób zaznajomionych z tematem. W każdym razie - przynajmniej raport na ten temat będzie dość szczegółowy.
Mokradła nie dały jednak nawet czasu im się nad tym zastanowić. Pojawienie się niemile widzianych gości było raczej kwestią czasu. Zwabione światłem, dwa utopce zaczęły wyłaniać się zza mglistej zasłony.
Patricku, twoja wiedza o czarnomagicznych rytuałach i pułapkach pozwoliła ci na najszybsze zrozumienie tematu. Sadzawka, przy której się znaleźliście, była zmodyfikowana czarnomagicznym zaklęciem. Na jej dnie prawdopodobnie znajdowało się coś, co jakiś czarnoksiężnik postanowił ukryć przed oczyma wścibskich. Ochronny rytuał sprawił, że magia zaczęła być wchłaniana przez dwa martwe ciała będące teraz strażnikami tych terenów. Dwójka pokrytych szlamem istot, które niegdyś były ludźmi, ruszyła do ataku, chcąc przepędzić nieproszonych gości.
Stety czy niestety, los zgotował im niespodziankę.
Lumos pozwalał na sprawdzenie granic tego antymagicznego zjawiska, ale wyprawa wkrótce zdała sobie sprawę, że to właśnie granice nie chcą współpracować. Zdawały się być dziwne, nieregularne i... zmieniały swoje miejsce. Szczególnie łatwo było zauważyć to po kijach wbitych w podłoże, które po krótkim czasie już bardzo mało precyzyjnie - o ile w ogóle - pokazywały, w jakim miejscu zaklęcie przygasało. Można też było najzwyczajniej w świecie stanąć w miejscu - choć w tym wypadku trzeba byłoby poczekać dłuższą chwilę, by zauważyć migotanie różdżki.
Co ciekawe, świetlisty czar nigdy nie gasł w zupełności - jedynie na tyle, że nie miał już praktycznego zastosowania.
Wskazówki zdawały się bardziej utrudniać sprawę, lecz po dłuższej chwili badań, w końcu Heather udało się dostrzec kolejną poszlakę - na powierzchni mokradeł raz na jakiś czas wypływały bąbelki. W prosty sposób skorelowała to z faktem, że niedługo po tym lumos przygasał jakby mocniej.
Wszystko to sprowadzało się do jednego wniosku - to jakiś bezwonny gaz, wydobywający się spod podłoża, powoduje zakłócenia w magii. Ale skąd dokładnie się bierze? I czym dokładnie jest? Dlaczego osłabia efekty magii? Te pytania pozostawały, przynajmniej na razie, bez odpowiedzi. Prawdopodobnie najlepiej będzie to skonsultować z szerszą grupą osób zaznajomionych z tematem. W każdym razie - przynajmniej raport na ten temat będzie dość szczegółowy.
Mokradła nie dały jednak nawet czasu im się nad tym zastanowić. Pojawienie się niemile widzianych gości było raczej kwestią czasu. Zwabione światłem, dwa utopce zaczęły wyłaniać się zza mglistej zasłony.
Patricku, twoja wiedza o czarnomagicznych rytuałach i pułapkach pozwoliła ci na najszybsze zrozumienie tematu. Sadzawka, przy której się znaleźliście, była zmodyfikowana czarnomagicznym zaklęciem. Na jej dnie prawdopodobnie znajdowało się coś, co jakiś czarnoksiężnik postanowił ukryć przed oczyma wścibskich. Ochronny rytuał sprawił, że magia zaczęła być wchłaniana przez dwa martwe ciała będące teraz strażnikami tych terenów. Dwójka pokrytych szlamem istot, które niegdyś były ludźmi, ruszyła do ataku, chcąc przepędzić nieproszonych gości.