27.12.2025, 11:33 ✶
Gdy Paddy wybiegł z archiwów, Brenna westchnęła tylko, trochę się obawiając, że mężczyzna pod którymś z regałów zapoznał się z butelką, skoro przejął się żartem Atreusa. Zatrzasnęła akta – odnotowując, że ich Franklin wygląda dokładnie tak jak mężczyzna patrzący tu ze zdjęcia… - i ruszyła ku wyjściu. Jej zamiary były proste, przejrzeć akta, a wcześniej upewnić się, że Paddy nie zrobi sobie krzywdy.
Tyle że na to, aby ocalić Finnigana przed nim samym, jak się okazało, działała trochę za wolno. Rozległ się trzask, a potem…
Potem wyleciały zegary.
Skąd ich było tutaj tyle? To znaczy, konfiskowali bardzo różne rzeczy, Brenna widziała już pośród dowodów nawet takie przedmioty jak pomarańcza, ponoć przeklęta, i przebranie nosorożca dla dorosłego człowieka, więc zegar sam w sobie nie był zaskakujący. Taka ich ilość jednak wzbudzała czujność, i przywoływała wspomnienie gabinetu Vakela.
Myślicie, że go przysypało?
Nigdzie go nie widziała, więc chyba musiał utknąć pod górą materiałów dowodowych…
– Nasi napadli na Prawa Czasu, kiedy nie patrzyłam? – spytała, przyklękając, by spróbować dostrzec Paddy’ego pośród tych wszystkich zegarów, zmartwiona, czy nie zrobiły mu krzywdy. Nie było ich chyba na tyle, aby zabić, ale istniała całkiem spora szansa, że się poodbijał. A co jeżeli uderzyły go w głowę? – Finnigan? Odezwij się, proszę! – zawołała, odkładając akta na podłogę, by wydobyć różdżkę, zawahała się jednak na sekundę, zanim rzuciła leviosę. – Ktoś wie, co to za zegary?
Mogły źle reagować na dotykanie. Albo na niektóre zaklęcia. Albo coś jeszcze innego i nie chciała pogorszyć sytuacji biednego Paddy’ego. Bo to zdecydowanie nie był jego najlepszy dzień.
Tyle że na to, aby ocalić Finnigana przed nim samym, jak się okazało, działała trochę za wolno. Rozległ się trzask, a potem…
Potem wyleciały zegary.
Skąd ich było tutaj tyle? To znaczy, konfiskowali bardzo różne rzeczy, Brenna widziała już pośród dowodów nawet takie przedmioty jak pomarańcza, ponoć przeklęta, i przebranie nosorożca dla dorosłego człowieka, więc zegar sam w sobie nie był zaskakujący. Taka ich ilość jednak wzbudzała czujność, i przywoływała wspomnienie gabinetu Vakela.
Myślicie, że go przysypało?
Nigdzie go nie widziała, więc chyba musiał utknąć pod górą materiałów dowodowych…
– Nasi napadli na Prawa Czasu, kiedy nie patrzyłam? – spytała, przyklękając, by spróbować dostrzec Paddy’ego pośród tych wszystkich zegarów, zmartwiona, czy nie zrobiły mu krzywdy. Nie było ich chyba na tyle, aby zabić, ale istniała całkiem spora szansa, że się poodbijał. A co jeżeli uderzyły go w głowę? – Finnigan? Odezwij się, proszę! – zawołała, odkładając akta na podłogę, by wydobyć różdżkę, zawahała się jednak na sekundę, zanim rzuciła leviosę. – Ktoś wie, co to za zegary?
Mogły źle reagować na dotykanie. Albo na niektóre zaklęcia. Albo coś jeszcze innego i nie chciała pogorszyć sytuacji biednego Paddy’ego. Bo to zdecydowanie nie był jego najlepszy dzień.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.