27.12.2025, 17:11 ✶
Lekko kiwnęła głową, gdy usłyszała o artykule. Tak, zdecydowanie był to temat numer jeden dzisiejszych rozmów w Ministerstwie oraz temat, który budził bardzo skrajne emocje. Całkiem niedawno była nawet świadkiem kłótni, która mogłaby przerodzić się w porządną magiczną bójkę, gdyby nie sprawna reakcja innych osób. Paranoja. A przecież wiedziała, że to tak naprawdę dopiero początek. Sam artykuł stanowił jedynie impuls i wyrażał to, co wielu ludzi cicho sobie myslało, absolutnie nie rozumiejąc tego, co działo się po drugiej stronie. I to ją właśnie najbardziej irytowało - nikt nie chciał nawet spróbować wejść w ich skórę, by chociaż spróbować zrozumieć, że się wcale nie obijają. Przetarła czoło, starając się skupić na Lucy, bo już samo myślenie o tym wszystkim sprawiało, że skakało jej ciśnienie. A jakoś na ciągłe nerwy nie miała specjalnej ochoty.
Podeszła bliżej, słuchając kolejnych słów, które padały z ust kobiety i zajęła miejsce na przeciwko niej, odstawiając kubek z kawą na skrawku wolnego miejsca.
- Tak, ja też ciągle trafiam na jakichś zagubionych czarodziejów, którzy mieli być na jakimś zupełnie innym piętrze. Najgorsi są ci, którzy i tak uważają, że im się zwyczajnie należy jak najszybsza pomoc, chociaż nawet nie trafili w odpowiednie miejsce. Już nie mówiąc o tym, że ponad 3/4 spraw nawet nie powinno rozbić się o Ministerstwo. - Sama także westchnęła cicho, myśląc nad tym całym bałaganem. Nic tylko załamać się nad tym wszystkim. Wiedziała jednak, że Spalona Noc miała własnie na celu dokładnie to - złamanie ducha oraz wprowadzenie chaosu w świat magiczny i mugolski.
Spojrzała na koleżankę, gdy ta wspomniała, że ma jakiś pomysł. Słyszała już trochę różnych koncepcji, ale większość z nich okazywała się wymagać dużych nakładów bądź czasu i osób, a to wszystko zwyczajnie było dostępne w mocno ograniczonych ilościach. Lucy wydawała się jednak odrobinę niepewna, więc może da się to jakoś omówić oraz opracować w coś składnego? Ostatnio często upewniała się, że Ci, którzy natychmiast rzucają pomysłami z rękawa, tak naprawdę niczego nie przemyśleli i chcieli wyłacznie wydawać się przydatni, by dalej móc spokojnie narzekać na brak jakichkolwiek aktywności.
- Siły zawsze się znajdą. Chętnie posłucham na jaki pomysł wpadłaś. I pomogę, jeśli tylko będę w stanie. - Straciła w pożarze dom, jej rodzice także ucierpieli więc miała w sobie dużo woli, by jakkolwiek pomóc w czymś, co może realnie wspomóc innych. Jak zawsze, ona sama była na końcu tego całego łańcucha.
Podeszła bliżej, słuchając kolejnych słów, które padały z ust kobiety i zajęła miejsce na przeciwko niej, odstawiając kubek z kawą na skrawku wolnego miejsca.
- Tak, ja też ciągle trafiam na jakichś zagubionych czarodziejów, którzy mieli być na jakimś zupełnie innym piętrze. Najgorsi są ci, którzy i tak uważają, że im się zwyczajnie należy jak najszybsza pomoc, chociaż nawet nie trafili w odpowiednie miejsce. Już nie mówiąc o tym, że ponad 3/4 spraw nawet nie powinno rozbić się o Ministerstwo. - Sama także westchnęła cicho, myśląc nad tym całym bałaganem. Nic tylko załamać się nad tym wszystkim. Wiedziała jednak, że Spalona Noc miała własnie na celu dokładnie to - złamanie ducha oraz wprowadzenie chaosu w świat magiczny i mugolski.
Spojrzała na koleżankę, gdy ta wspomniała, że ma jakiś pomysł. Słyszała już trochę różnych koncepcji, ale większość z nich okazywała się wymagać dużych nakładów bądź czasu i osób, a to wszystko zwyczajnie było dostępne w mocno ograniczonych ilościach. Lucy wydawała się jednak odrobinę niepewna, więc może da się to jakoś omówić oraz opracować w coś składnego? Ostatnio często upewniała się, że Ci, którzy natychmiast rzucają pomysłami z rękawa, tak naprawdę niczego nie przemyśleli i chcieli wyłacznie wydawać się przydatni, by dalej móc spokojnie narzekać na brak jakichkolwiek aktywności.
- Siły zawsze się znajdą. Chętnie posłucham na jaki pomysł wpadłaś. I pomogę, jeśli tylko będę w stanie. - Straciła w pożarze dom, jej rodzice także ucierpieli więc miała w sobie dużo woli, by jakkolwiek pomóc w czymś, co może realnie wspomóc innych. Jak zawsze, ona sama była na końcu tego całego łańcucha.