27.12.2025, 23:48 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.12.2025, 00:02 przez Thomas Figg.)
Postawili go na warcie i co? Nie dał rady upilnować, żeby Dorą nie wychodziła z pokoju. No normalnie order zakonu feniksa za wybitną służbę Dumbeldore już mu pewnie szykował, niech no tylko coś się Crawfordównie stanie. Chyba go wykluczą z wszelkich możliwych misji gdzie trzeba na kogoś uważać. Będzie musiał działać samodzielnie. Ale w sumie to nawet by mu to na lepsze wyszło.
Pewnie gdyby jak kretyn nie myślał cały czas o niebieskich migdałach, tylko skupił się na stawianiu stóp jak należy, to nie poślizgnąłby się jak ostatnia ofiara losu, tylko by bezpiecznie zszedł na sam dół. No ale posiadanie instynktu samozachowawczego nigdy nie należało do zalet Thomasa. Zdążył jeszcze mrugnąć, poczuć jak mu się robi gorąco i objąwszy się od ścian i balustrady w trybie ekspresowym zszedł na sam dół. Jednak Figg jak to on miał więcej szczęścia niż rozumu - choć on zawsze będzie mówił, ze to dlatego, ze koty zawsze spadają na cztery łapy, dlatego nie mógł się wywalić. Na samym dole schodów wylądował na nieco ugiętych kolanach, ale musiał się też podeprzeć rękami. Zerknął jeszcze w bok, jakby liczył, ze zobaczy tam sędziów z notami nie niższymi niż dziesięć od każdego. Ale zaraz też wrócił do tego co najważniejsze - prostując się nie zważał na to ile siniaków sobie nabił, czy kostki czasem nie zwichnął, bo coś pobolewała, ale chyba tylko obtłukł... Martwić się będzie kiedy indziej, teraz liczyło się ogarnięcie przyjaciółki, która na domiar złego zdawała sobie zupełnie nic nie robić z jego wołania.
-Dora? - zapytał kładąc jej dłoń na ramieniu, żeby zwrócić na siebie jej uwagę, jeżeli znowu jego głos to będzie za mało. - Co ty Tutaje robisz? Sama?! - dodał jeszcze stajać niemal przed nią i przyglądając się uważnie twarzy przyjaciółki.
Rzut na AF
Pewnie gdyby jak kretyn nie myślał cały czas o niebieskich migdałach, tylko skupił się na stawianiu stóp jak należy, to nie poślizgnąłby się jak ostatnia ofiara losu, tylko by bezpiecznie zszedł na sam dół. No ale posiadanie instynktu samozachowawczego nigdy nie należało do zalet Thomasa. Zdążył jeszcze mrugnąć, poczuć jak mu się robi gorąco i objąwszy się od ścian i balustrady w trybie ekspresowym zszedł na sam dół. Jednak Figg jak to on miał więcej szczęścia niż rozumu - choć on zawsze będzie mówił, ze to dlatego, ze koty zawsze spadają na cztery łapy, dlatego nie mógł się wywalić. Na samym dole schodów wylądował na nieco ugiętych kolanach, ale musiał się też podeprzeć rękami. Zerknął jeszcze w bok, jakby liczył, ze zobaczy tam sędziów z notami nie niższymi niż dziesięć od każdego. Ale zaraz też wrócił do tego co najważniejsze - prostując się nie zważał na to ile siniaków sobie nabił, czy kostki czasem nie zwichnął, bo coś pobolewała, ale chyba tylko obtłukł... Martwić się będzie kiedy indziej, teraz liczyło się ogarnięcie przyjaciółki, która na domiar złego zdawała sobie zupełnie nic nie robić z jego wołania.
-Dora? - zapytał kładąc jej dłoń na ramieniu, żeby zwrócić na siebie jej uwagę, jeżeli znowu jego głos to będzie za mało. - Co ty Tutaje robisz? Sama?! - dodał jeszcze stajać niemal przed nią i przyglądając się uważnie twarzy przyjaciółki.
Rzut na AF
Rzut N 1d100 - 71
Sukces!
Sukces!