27.12.2025, 23:53 ✶
Główna część imprezy zakończyła się, a goście mogli oddać się szeroko pojętej zabawie i spędzaniu czasu w dowolny sposób. Brenna gdzieś przepadła, ale Atreus nie za bardzo się tym przejmował, bo pewnie połknęła ją jakaś dziura. Nic nowego. Co więcej, zakładał że gdyby faktycznie działaby się jej jakaś krzywda, to dałaby mu znać falami. Nie odzywała się - znaczy wszystko było okej.
On sam przez pewien czas włóczył się, spędzając nieco na rozmowie z Anthonym, najpierw Borginem, a potem z kolei Shafiqiem. Obleciał jeszcze parę innych znajomych twarzy, wypił hektolitry ognistej i tanecznym krokiem postanowił na chwilę udać się do namiotu w którym miał spać.
Los chciał, a może i nie los a łaskawość gospodarzy, że dzielili z Brenną nocleg w towarzystwie Basiliusa i Millie. Na kuzyna cieszył się niezmiernie, na Millie trochę mniej, ale nie można było mieć wszystkiego. Przynajmniej wiadomo było, ze Moody nie należała do tych sztywnych, niezręcznych osób z którymi nie dało się wytrzymać. Co jednak Atreusa trochę zastanawiało, to co tutaj w ogóle Bazyl robił w jej towarzystwie. Nie miał kogoś innego lepszego? A ona też nie miała co robić tylko marnować porządnych, czystokrwistych chłopców?
- Moody! Jak dobrze że cię zastałem - odgarnął poły namiotu ręką i pierwsze na czym zatrzymało się jego spojrzenie, to jej sylwetka. Wyglądała nienaturalnie w tym dziewczyńskim stroju. Jakby kto ją podmienił i chyba Bulstrode mniej by się zdziwił widząc w kiecce jej brata. - Wyciągaj karty, obiecałaś mi nowy rozkład po pełni!
On sam przez pewien czas włóczył się, spędzając nieco na rozmowie z Anthonym, najpierw Borginem, a potem z kolei Shafiqiem. Obleciał jeszcze parę innych znajomych twarzy, wypił hektolitry ognistej i tanecznym krokiem postanowił na chwilę udać się do namiotu w którym miał spać.
Los chciał, a może i nie los a łaskawość gospodarzy, że dzielili z Brenną nocleg w towarzystwie Basiliusa i Millie. Na kuzyna cieszył się niezmiernie, na Millie trochę mniej, ale nie można było mieć wszystkiego. Przynajmniej wiadomo było, ze Moody nie należała do tych sztywnych, niezręcznych osób z którymi nie dało się wytrzymać. Co jednak Atreusa trochę zastanawiało, to co tutaj w ogóle Bazyl robił w jej towarzystwie. Nie miał kogoś innego lepszego? A ona też nie miała co robić tylko marnować porządnych, czystokrwistych chłopców?
- Moody! Jak dobrze że cię zastałem - odgarnął poły namiotu ręką i pierwsze na czym zatrzymało się jego spojrzenie, to jej sylwetka. Wyglądała nienaturalnie w tym dziewczyńskim stroju. Jakby kto ją podmienił i chyba Bulstrode mniej by się zdziwił widząc w kiecce jej brata. - Wyciągaj karty, obiecałaś mi nowy rozkład po pełni!