Słodkie sarnie oczy, broniące się przed ojcem, zwracającym uwagę o zachowaniu, rozbawiły odrobinę Tarah. To dziecięce przekomarzanie się i udawanie, że jest się niewinnym, zawsze rozczulało serce kobiety. Zauważyła także, że z biegiem lat jej dzieci się bardzo zmieniły. Usamodzielniły i bardziej dorosły. To nie były maluchy kłócące się o zabawkę czy prowadzące do wzajemnej szarpaniny. Nawet w postaci szczeniąt. Wtedy to już jej mąż musiał interweniować.
Czy takie zmiany zafundowała im praca, czy całokształt życia w Londynie, jakie prowadzili? Właśnie miała się dowiedzieć, jak sobie radzi Faye, kiedy pytanie zadała Delilah jej córce.
Gdy Faye mówiła i wspomniała o przeprowadzce, Nicholas zerknął na nią, dostrzegając ten charakterystyczny wzrok, jakby serio myślała, że zacznie się wtrącać w jej monolog odpowiedzi. Skupił się na jedzeniu swojej zawartości talerza. Licząc na to, że pytania żadne w jego stronę nie padną.
Słuchając o pożarach i jak wiele strat poniosła wspomniana dzielnica przez Faye, zaniepokoiło to szczególnie Tarah. Na jej twarzy malowało się zmartwienie. Jakby obawiała się usłyszeć, że jej córka nie ma gdzie mieszkać. Tu także spojrzała na swojego starszego syna, jakby liczyła że zapewnił siostrze jakieś schronienie. W końcu też mieszkał w Londynie.
- Ale, masz gdzie mieszkać?Pytanie zadała Tarah, patrząc z troską i przejęciem na córkę. Jakby wcześniej rozumiała, że Faye straciła też dach nad głową w pożarze.
- U nas w porządku. Z naszej rodziny to mało kto mieszka w Londynie. Sebastian ze swoją rodziną wyjechał latem za granicę i wysłał mi list, że nie zdąży wrócić na Mabon. Ale na Yule postara się dotrzeć. Vera także jest u siebie za granicą, także w skrócie Ci powiem, że wszyscy są bezpieczni.
Odpowiedzi udzielił Nevan ze spokojem w głosie, nie chcąc aby córka się zamartwiała. Nie potrzebne jej to teraz.
Delilah przełknąwszy kęs mięsa, słuchała odpowiedzi wnuczki i syna z zainteresowaniem, czekając także na odpowiedź pytania zadanego przez synową. A dopiero potem uwagę przeniosła na wnuka.
- A jak u Ciebie Nicholas, po tych pożarach?Nie odpuściła mu. Nicholas słysząc pytanie, spojrzał na babkę. A potem na rodziców, wyczekujących odpowiedzi.
- Moje mieszkanie dotknęła dziwna klątwa. Tymczasowo mieszkam u kolegi z pracy, póki nie rozwiążę tego problemu.
Tutaj nie miał co kłamać. Ale też miał wytłumaczenie, dlaczego nie mógłby wziąć siostry do siebie, gdyby chcieli go o to pytać. Temat klątwy jednak zainteresował Tarah. Kobieta posiadała zdolności klątwołamania.
- Jaki to rodzaj klątwy?
Zapytała syna. Jednakże Nevan postanowił przerwać tę rozmowę.
- Zostawmy ten temat na później kochanie.
Poprosił z troską, dotykając jej dłoni. Nie chciał, aby się w to zagłębiała i angażowała, ze względu na swój stan zdrowia.