29.12.2025, 00:47 ✶
Pieniek Yule.
Miała upiec pieniek Yule.
Pieniek Yule.
I nagle już w ogóle nie był pieńka Yule.
Ale nie było też pożaru. Zamiast pożaru były bowiem płatki śniegu.
Lucy spojrzała w górę, na otware, ciemne niebo z którego sypały się delikatne drobinki białego puchu. Uniosła wolną dłoń do góry, aby kilka śnieżynek osadziło się na jej ręku, ale szybko straciła tym zainteresowanie, gdy zorientowała się, że drugą dłonią dalej trzyma Gabriela.
Przeżyli. On przeżył. Teraz byli na śniegu i wszystko było dobrze. Naprawdę nie chciała przecież, aby Gabriel umarł, gdy udało jej się wyciągnąć go z okowów własnych autodestrukcyjnych myśli. Było dobrze. Ona patrzyła na śnieżki, a on lepił bałwana. Scena niczym z pocztówki. Dwa wampiry spędzające czas na śniegu. Kiedy w ogóle ostatnio miała okazję, aby się zatrzymać i pomyśleć, że śnieg jest tak piękny?
Nie.
I nagle była w zaspie, a Gabriel walczył z bałwanem. Lucy szybko wygramoliła się ze śnieżnej fałdy i cudem udało jej się uniknąć lecącej w jej stronę gałązki - pozostałości po bałwanie. Powoli podeszła do Gabriela. Śnieg chrzęścił jej pod nogami.
– Nic ci nie jest? – bardziej stwierdziła niż spytała, rozważając czy położyć mu dłoń na ramieniu, ale zrezygnowała z tego pomysłu. – Wszystko jest dobrze. Jesteśmy bezpieczni.
Miała upiec pieniek Yule.
Pieniek Yule.
I nagle już w ogóle nie był pieńka Yule.
Ale nie było też pożaru. Zamiast pożaru były bowiem płatki śniegu.
Lucy spojrzała w górę, na otware, ciemne niebo z którego sypały się delikatne drobinki białego puchu. Uniosła wolną dłoń do góry, aby kilka śnieżynek osadziło się na jej ręku, ale szybko straciła tym zainteresowanie, gdy zorientowała się, że drugą dłonią dalej trzyma Gabriela.
Przeżyli. On przeżył. Teraz byli na śniegu i wszystko było dobrze. Naprawdę nie chciała przecież, aby Gabriel umarł, gdy udało jej się wyciągnąć go z okowów własnych autodestrukcyjnych myśli. Było dobrze. Ona patrzyła na śnieżki, a on lepił bałwana. Scena niczym z pocztówki. Dwa wampiry spędzające czas na śniegu. Kiedy w ogóle ostatnio miała okazję, aby się zatrzymać i pomyśleć, że śnieg jest tak piękny?
Nie.
I nagle była w zaspie, a Gabriel walczył z bałwanem. Lucy szybko wygramoliła się ze śnieżnej fałdy i cudem udało jej się uniknąć lecącej w jej stronę gałązki - pozostałości po bałwanie. Powoli podeszła do Gabriela. Śnieg chrzęścił jej pod nogami.
– Nic ci nie jest? – bardziej stwierdziła niż spytała, rozważając czy położyć mu dłoń na ramieniu, ale zrezygnowała z tego pomysłu. – Wszystko jest dobrze. Jesteśmy bezpieczni.