• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Pokój Życzeń Sny [12-13.10.72, Sen] Uncanny Valley [Robert & Brenna]

[12-13.10.72, Sen] Uncanny Valley [Robert & Brenna]
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#2
29.12.2025, 16:26  ✶  
…nie była pewna, dlaczego się tu znalazła.
Mundur był znajomy, szarość marynarki i spodni, ciężar odznaki detektywa, wetkniętej do kieszeni. Znajome było pomieszczenie atrium, w którym stała. Gdy się rozglądała, dostrzegała znajomą czerń stroi kilku aurorów, dobrze znaną szarość ubrań kilku szeregowych brygadzistów.
Ktoś miał przemawiać.
Wdrożono protokół podwyższonego bezpieczeństwa, pomyślała, obserwując rozmieszczenie ludzi. Spodziewano się może nie zamieszek, byli w końcu w budynku Ministerstwa Magii, ale najmniej mieszanych reakcji, być może nawet jakichś problemów. I to wszystko też było tak znajome, że dłoń odruchowo wsunęła do kieszeni, ku różdżce, by być gotową do reakcji, gdyby coś się działo. Ale wciąż prześladowało ją dziwne poczucie niewłaściwości: nie mogła sobie przypomnieć, jak się tu znalazła i…
…i to chyba niedobrze?
Zanim zdążyła zastanowić się, co robiła rano, albo skupić na tyle, by stwierdzić, że i z tym tłumem jest coś nie tak, że w niektórych miejscach jakby zlewał się ze sobą, że nie może dostrzec niektórych twarzy, na mównicę wszedł Robert Crouch. Znajomy głos ściągnął spojrzenie Brenny jak magnes, i przez chwilę słuchała po prostu jego przemówienia. Wyrównywanie szans mugolaków. Inicjatywa szczytna, zapewne potrzebna: trafiali do Hogwartu bez podstawowej wiedzy o świecie, mieli więcej do nadrobienia, a potem często zderzali się z dyskryminacją, nawet jeżeli okazywali się utalentowani. Była to jednocześnie jednak inicjatywa szalenie kontrowersyjna teraz, kiedy po Anglii panoszyli się śmierciożercy, niewątpliwie wystawiająca Roberta Croucha na ich uwagę.
Najpierw pomyślała, że nic dziwnego, że ustawiono tutaj tylu Brygadzistów: istniała całkiem spora szansa, że ktoś spróbuje Robertowi przerwać albo że w tłumie pracowników, a ściągnięto tu chyba wszystkich, wybuchnie bójka albo dwie.
Potem, że musiała uderzyć się ostatnio w głowę szczególnie mocno, skoro nie pamiętała, że coś takiego miało mieć miejsce dzisiaj. A może ich nie uprzedzono celowo? Właśnie po to, aby nikt nie miał czasu na przygotowanie czegoś, co zakłóciłoby przemówienie Roberta?
Nie rozpraszaj się, powiedziała sobie, dokładnie w tej samej chwili, w której Crouch zrobił pauzę, a potem spojrzał w ich stronę. Oderwała wreszcie od niego wzrok, skierowała go na tłum, i adrenalina w jednej chwili popłynęła w żyłach wraz z krwią, a Brennę zalała nagła wściekłość. Bo nie tylko zobaczyła krępego mężczyznę o dziwnej twarzy, który dotarł do podium – ona go rozpoznała.
– Nie dajcie mu wejść na podium!!! – krzyknęła, rzucając się do przodu, przepychając między kolegami, którzy powinni jeśli jej nie posłuchać, to przynajmniej jakoś zareagować, zrobić cokolwiek, a po prostu stali, jak słupy, jak statyści w filmie. Stali, gdy mężczyzna ze snów wstąpił na schodek, stali, gdy w jego ręku zabłysł nóż, gdy przyspieszył, jakby sam zaalarmowany tym krzykiem…
Brenna skoczyła w jego kierunku, w rozpaczliwej próbie obalenia go – pytaniem pozostawało czy zdąży, nim ten zrani albo co gorsza zabije Roberta.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1818), Robert Albert Crouch (2127)




Wiadomości w tym wątku
[12-13.10.72, Sen] Uncanny Valley [Robert & Brenna] - przez Robert Albert Crouch - 29.12.2025, 12:26
RE: [12-13.10.72, Sen] Uncanny Valley [Robert & Brenna] - przez Brenna Longbottom - 29.12.2025, 16:26
RE: [12-13.10.72, Sen] Uncanny Valley [Robert & Brenna] - przez Robert Albert Crouch - 30.12.2025, 18:10
RE: [12-13.10.72, Sen] Uncanny Valley [Robert & Brenna] - przez Brenna Longbottom - 01.01.2026, 20:15
RE: [12-13.10.72, Sen] Uncanny Valley [Robert & Brenna] - przez Robert Albert Crouch - 05.01.2026, 18:12
RE: [12-13.10.72, Sen] Uncanny Valley [Robert & Brenna] - przez Brenna Longbottom - 06.01.2026, 16:44
RE: [12-13.10.72, Sen] Uncanny Valley [Robert & Brenna] - przez Robert Albert Crouch - 24.01.2026, 16:54
RE: [12-13.10.72, Sen] Uncanny Valley [Robert & Brenna] - przez Brenna Longbottom - 25.01.2026, 14:18
RE: [12-13.10.72, Sen] Uncanny Valley [Robert & Brenna] - przez Robert Albert Crouch - 28.01.2026, 15:30
RE: [12-13.10.72, Sen] Uncanny Valley [Robert & Brenna] - przez Brenna Longbottom - 29.01.2026, 09:47
RE: [12-13.10.72, Sen] Uncanny Valley [Robert & Brenna] - przez Robert Albert Crouch - 06.02.2026, 17:10

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa