29.12.2025, 22:53 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.12.2025, 22:55 przez Lucy Rosewood.)
Śnieg wirował wokół nich coraz mocniej, ale cała uwaga Lucy była obecnie skupiona na wampirzej sylwetce, która ukryła twarz w zgłębieniu jej szyi. Odruchowo objęła go w pasie i przysunęła do siebie, jakby bufiaste rękawy jej staromodnej sukni mogły ochronić go przed czymkolwiek właśnie próbował się ukryć.
A ja powiedziałam że cię uratuję ‐ przemknęło jej przez myśl i jakie było jej zdziwienie, gdy wampirzyca odkryła, że tak naprawdę rzeczywiście wypowiedziała te słowa na głos i nie brzmiały one tak tandetnie jak bała się, że zabrzmią.
Gdy poczuła, że śnieg się uspokoił rozejrzała się po okolicy i dostrzegła, że oto byli właśnie w lesie. Nie był to jednak zwykły las, bo Lucy dostrzegła, że pomiędzy gałęziami drzew wyrastała prawdziwa plaga jemioły.
– Pasożyty – mruknęła pod nosem, nawet nie zauważając że uspokajająco gładziła Gabriela po plecach. Nie znała się na roślinach. Właściwie to bardzo długo była przekonana, że jemioła to drzewo, ale w jednej ze swoich kryminalnych książek wyczytała, że symbol romantycznych pocałunków był w rzeczywistości pasożytniczą rośliną która coś tam coś tam i coś tam coś tam. Botaniczne fakty nie były przecież ważne.
– I będę cię ratować – powiedziała zamiast tego, aby nie myślec już więcej o jemiole.
A ja powiedziałam że cię uratuję ‐ przemknęło jej przez myśl i jakie było jej zdziwienie, gdy wampirzyca odkryła, że tak naprawdę rzeczywiście wypowiedziała te słowa na głos i nie brzmiały one tak tandetnie jak bała się, że zabrzmią.
Gdy poczuła, że śnieg się uspokoił rozejrzała się po okolicy i dostrzegła, że oto byli właśnie w lesie. Nie był to jednak zwykły las, bo Lucy dostrzegła, że pomiędzy gałęziami drzew wyrastała prawdziwa plaga jemioły.
– Pasożyty – mruknęła pod nosem, nawet nie zauważając że uspokajająco gładziła Gabriela po plecach. Nie znała się na roślinach. Właściwie to bardzo długo była przekonana, że jemioła to drzewo, ale w jednej ze swoich kryminalnych książek wyczytała, że symbol romantycznych pocałunków był w rzeczywistości pasożytniczą rośliną która coś tam coś tam i coś tam coś tam. Botaniczne fakty nie były przecież ważne.
– I będę cię ratować – powiedziała zamiast tego, aby nie myślec już więcej o jemiole.