30.12.2025, 19:49 ✶
– Rozumiem więc, że w tym wypadku albo wygrasz przysługę albo szansę na założenie oszałamiającej kreacji? – spytała, i nawet jeżeli bawiła ją trochę ta logika, to nie zamierzała przecież się z nią wykłócać. Zwłaszcza że naprawdę nie trzeba było być niezwykle przenikliwym obserwatorem, aby szybko wyłapać, że Atreus nie lubił przegrywać, i może żeby nie psuć atmosfery, postanowiła nie przypominać mu o tym, jak Heather zniszczyła go w pewnym miotlarskim wyścigu. Zastanowiła się za to, ile razy zdarzyło mu się rozpętać bójkę, gdy zorientował się, że oto nadciąga przegrana w rozdaniu pokera.
– Magikarpie. Jak miałby wyglądać magikarp?
Czy w ogóle istniały takie istoty? Na przyrodzie Brenna znała się raczej słabo, raczej na poziomie, który pozwalał jej swobodnie poruszać się po lesie i że zwierzęta nie reagowały na nią źle, niż pozwalającym wyliczać listę magicznych stworzeń. Zawiesiła się teraz na chwilę na idei istnienia magikarpi, tego czym te różniłyby się od karpi, czy też miałyby tyle ości, i czy posiadały jakieś nadzwyczajne umiejętności. Ale potem, kiedy Atreus spojrzał o ważnych ludziach, omiotła salę spojrzeniem.
– Cóż, albo są tutaj… ważni, i nie zależy im, aby to kryć, albo chcą uchodzić za ważnych – skwitowała, przez moment śledząc spojrzeniem nie trojaczki w weneckich sukniach, a raczej podążających za nimi mężczyzn. Kiedy zajmowałeś się ochroniarską robotą, zwykle zachowywałeś się dość charakterystycznie, ale Brenna chyba w tej chwili poczuła trochę… niesmaku. Dziś, przed balem, pracowała, i potem szykowała się pośpiesznie do wyjścia – jeszcze czego, by potem ktoś mówił, że nie stawiła się na dyżur, bo była tutaj – i ludzie wciąż byli zabiegani. Czy naprawdę sześciu pracowników ministerstwa ściągnięto tu w godzinach pracy? A może jednak byli to prywatni ochroniarze? – Nie mam pojęcia. Nie jest to oficjalne wydarzenie, więc… chyba trochę zależy, czy chce budować kontakty – mruknęła, zniżając głos. Ekstaza Merlina to było trochę coś innego: tam od początku była mowa o zbiórce i mogła łatwo wykorzystać wydarzenie propagandowo. – W takim razie możemy popatrzeć… ale mogę iść przypudrować nos, jeśli dama z rubinem wydała ci się znajoma?
Wątpiła, by sama miała się skusić na licytację, wolała jednak dokonać wpłaty bezpośredniej, ale nie miała nic przeciwko, jeśli on chciał poobserwować. Nie widziała, co ujrzał spoglądając na jedną z „trojaczków”, ale i tu bez walki ustąpiłaby pola, gdyby rozpoznał ministrę i miał ochotę porozmawiać z nią jeden do jednego.
– Magikarpie. Jak miałby wyglądać magikarp?
Czy w ogóle istniały takie istoty? Na przyrodzie Brenna znała się raczej słabo, raczej na poziomie, który pozwalał jej swobodnie poruszać się po lesie i że zwierzęta nie reagowały na nią źle, niż pozwalającym wyliczać listę magicznych stworzeń. Zawiesiła się teraz na chwilę na idei istnienia magikarpi, tego czym te różniłyby się od karpi, czy też miałyby tyle ości, i czy posiadały jakieś nadzwyczajne umiejętności. Ale potem, kiedy Atreus spojrzał o ważnych ludziach, omiotła salę spojrzeniem.
– Cóż, albo są tutaj… ważni, i nie zależy im, aby to kryć, albo chcą uchodzić za ważnych – skwitowała, przez moment śledząc spojrzeniem nie trojaczki w weneckich sukniach, a raczej podążających za nimi mężczyzn. Kiedy zajmowałeś się ochroniarską robotą, zwykle zachowywałeś się dość charakterystycznie, ale Brenna chyba w tej chwili poczuła trochę… niesmaku. Dziś, przed balem, pracowała, i potem szykowała się pośpiesznie do wyjścia – jeszcze czego, by potem ktoś mówił, że nie stawiła się na dyżur, bo była tutaj – i ludzie wciąż byli zabiegani. Czy naprawdę sześciu pracowników ministerstwa ściągnięto tu w godzinach pracy? A może jednak byli to prywatni ochroniarze? – Nie mam pojęcia. Nie jest to oficjalne wydarzenie, więc… chyba trochę zależy, czy chce budować kontakty – mruknęła, zniżając głos. Ekstaza Merlina to było trochę coś innego: tam od początku była mowa o zbiórce i mogła łatwo wykorzystać wydarzenie propagandowo. – W takim razie możemy popatrzeć… ale mogę iść przypudrować nos, jeśli dama z rubinem wydała ci się znajoma?
Wątpiła, by sama miała się skusić na licytację, wolała jednak dokonać wpłaty bezpośredniej, ale nie miała nic przeciwko, jeśli on chciał poobserwować. Nie widziała, co ujrzał spoglądając na jedną z „trojaczków”, ale i tu bez walki ustąpiłaby pola, gdyby rozpoznał ministrę i miał ochotę porozmawiać z nią jeden do jednego.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.