• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 11 12 13 14 15 16 Dalej »
[20.04.72 nad ranem] Nie zamykaj oczu - po raz trzeci

[20.04.72 nad ranem] Nie zamykaj oczu - po raz trzeci
Cień Swojego Ojca
Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrząc na niego z daleka widzisz schludnego, nienagannie ubranego mężczyznę. Mierzy około 180 cm wzrostu. Jest szczupły. Nieszczególnie umięśniony. Ma ciemne włosy i jasne, niebieskie oczy. Z bliska okazuje się, że natura obdarzyła go wydatnym nosem i często zaciska usta w cienką linię. Rzadko się uśmiecha. Nie żartuje. Jest spięty. Ma pedantyczne ruchy. Aż do bólu opanowany i kontrolujący.

Ulysses Rookwood
#4
05.03.2023, 01:36  ✶  
Ulysses zamarł w połowie kroku przez obozowisko. Popatrzył w dół na swoje ręce. Na ciemną, lnianą koszulę khaki, która była pomięta na zgięciach przy łokciach. Omiótł wzrokiem cały swój dziwny strój, tak niepasujący do tego, co zazwyczaj nosił. I nie chodziło nawet o to, że zwykłe dżinsy, przetarty skórzany pasek czy ta nieszczęsna koszula – khaki zostałyby przez niego uznane za brzydkie. Nosił garnitury, bo były rodzajem pancerza, który nakładał na siebie jak śmierciożerczą maskę. Pomagały mu zachowywać pełną kontrolę nie tylko nad tym jak wyglądał, ale również jak był postrzegany przez innych.
A teraz miał na sobie strój, którego sam raczej by nie wybrał. I kiedy nad tym myślał, coraz mniej zgadzało mu się, by rzeczywiście mógł być częścią wyprawy archeologicznej Shafiqa. Owszem, marzył o tym, by w takiej uczestniczyć, ale… ale jak się właściwie tu znalazł? Wziął urlop w pracy? Musiał wziąć urlop w pracy. Tylko czemu tego nie pamiętał? Czemu nie pamiętał? Jak zareagował ojciec? Ot tak pozwolił mu na odejście? Przecież to on chciał, by pracował w Ministerstwie Magii (a Ulysses ciągle czuł wyrzuty sumienia na myśl o tym, że go w pewien sposób zawiódł, gdy nie poszedł w jego ślady i nie został aurorem).
Podniósł głowę by rozejrzeć się po obozowisku. Patrzył na krążących po nim ludzi. Poczucie niewłaściwości ciągle w niego uderzało. Tylko nie do końca rozumiał czemu.
I wtedy usłyszał głos Nolana. Machinalnie odwrócił się w jego stronę i ruszył, a potem znowu zamarł, gdy zobaczył obandażowane ramię Cathala. Poczuł nieprzyjemny uścisk w żołądku. I nagle znowu przed oczami miał tapetę z domu Gauntów. Niewielkie węże przeplatały się na niej z drobną, zieloną roślinnością. Pełzały po namalowanej trawie, owijały się wokół zielonych łodyżek krwistych maków i zbyt niewinnych stokrotek. Pamiętał, że szedł korytarzem, słyszał wołanie. A potem przypomniał sobie błysk noża i twarz atakującego Shafiqa mężczyzny. Mężczyzny, który przecież całkiem niedawno atakował i jego samego. Mordercy, który prześladował go we śnie a teraz… czyżby teraz…? Nie, to chyba nie było możliwe, prawda? Nieprzyjemny uścisk w żołądku tylko się nasilił.
Ale to było możliwe.
Kurwa. Kurwa. Kurwa. Kurwa. Kurwa.
Może go wyśledził? Znalazł, bo zapamiętał, że ten uniemożliwił mu morderstwo na Ulyssesie? Młody Rookwood, zamiast iść jak go wołał Nolan, rozglądał się teraz niecierpliwie po obozowisku, szukając tej jednej, jednej parszywej twarzy. Tylko jej nie widział.
I korzystając z tego, że morderca jeszcze się najwyraźniej nie pojawił, ruszył pośpiesznie w stronę Shafiqa. Chciał go ostrzec. Uprzedzić, że za chwilę, dosłownie za chwilę, może zostać zaatakowany przez czarodzieja, który potrafił błądzić w cudzych snach. Najchętniej sam by go dorwał, przyczaił się na chwilę tylko po to, by zaatakować go jako pierwszy.
Podszedł do Nolana, ale stanął przy jego krewnym. Wiedział, że za chwilę wyjdzie na wariata, ale miał nadzieję, że uda mu się przy tym trafić do umysłu Cathala i go przebudzić. Najlepiej by w ogóle obudził się w swoim łóżku, ale jeśli nie, to choć by zdał sobie sprawę, że śnił. Śnił. To był sen.
- Cathal – zaczął cicho. – Cathal, to sen. Zastanów się skąd masz ranę na ramieniu. Śnisz – mówił tak samo cichym głosem. – Nie dotykaj świstoklika.
Nieważne, czy Shafiq go posłuchał, czy uznał za wariata. Ulysses i tak zamierzał przy nim zostać. Choćby po to by czekać na mordercę.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (2593), Ulysses Rookwood (2061)




Wiadomości w tym wątku
[20.04.72 nad ranem] Nie zamykaj oczu - po raz trzeci - przez Cathal Shafiq - 02.03.2023, 10:49
RE: [20.04.72 nad ranem] Nie zamykaj oczu - po raz trzeci - przez Ulysses Rookwood - 04.03.2023, 15:46
RE: [20.04.72 nad ranem] Nie zamykaj oczu - po raz trzeci - przez Cathal Shafiq - 04.03.2023, 16:36
RE: [20.04.72 nad ranem] Nie zamykaj oczu - po raz trzeci - przez Ulysses Rookwood - 05.03.2023, 01:36
RE: [20.04.72 nad ranem] Nie zamykaj oczu - po raz trzeci - przez Cathal Shafiq - 05.03.2023, 11:27
RE: [20.04.72 nad ranem] Nie zamykaj oczu - po raz trzeci - przez Ulysses Rookwood - 07.03.2023, 01:00
RE: [20.04.72 nad ranem] Nie zamykaj oczu - po raz trzeci - przez Cathal Shafiq - 07.03.2023, 01:24
RE: [20.04.72 nad ranem] Nie zamykaj oczu - po raz trzeci - przez Ulysses Rookwood - 07.03.2023, 02:31
RE: [20.04.72 nad ranem] Nie zamykaj oczu - po raz trzeci - przez Cathal Shafiq - 07.03.2023, 02:42

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa