30.12.2025, 20:01 ✶
Żarty rzucane w odpowiednim towarzystwie i w odpowiednich warunkach były skuteczną bronią przeciw przygnębieniu, w które chciały ich wpędzać wspomnienia pożaru i widok tego, co zostało z ich domu. Tych żartów i śmiechu potrzebowali bardziej, niż łez, które dobitnie by pokazywały, jak bardzo ich to ruszyło. A nie powinni tego pokazywać, nieważne, jak bardzo bolały ich serca. Ci, którzy ryzykowali bardziej, podnosili się ze swoich bolączek i szczerze się uśmiechali. Ci, którzy stracili więcej, stawali powoli na nogi i próbowali odbudowywać to, co zostało im zabrane. Dlatego właśnie oni nie powinni być gorsi. Mieli szczęście, mieli rodzinę, która ich wspierała, i mieli siebie, a to powinno im wystarczyć, by wrócić do tego, co było przed ósmym września, chociaż wspomnienie tamtej nocy zawsze będzie majaczyło gdzieś z tyłu głowy.
-Myślisz, że jakby zmieszać to z czyjąś kawą, to ten ktoś też by zaczął tak śmigać, jak to krzesło tutaj? - spytał zupełnie niepoważnie, szybkim machnięciem ręki pokazując trasę, którą przebyło krzesło z łazienki do pokoju Theo, zanim zostało obrócone w proch.
Powinien się zmartwić, że jego czary nie zadziałały?
Oburzenie Charlotte na wyobrażenie wampirzej Rity rozbawiło go. Fakt, jego bliźniaczka była bardzo żywą osobą i bardzo cieszyło go to, że była żywa w sensie dosłownym, jak i przenośnym.
-Tak... Zabierzmy stąd to cholerstwo, zanim postanowi nas wkurzyć również w tej formie.
-Myślisz, że jakby zmieszać to z czyjąś kawą, to ten ktoś też by zaczął tak śmigać, jak to krzesło tutaj? - spytał zupełnie niepoważnie, szybkim machnięciem ręki pokazując trasę, którą przebyło krzesło z łazienki do pokoju Theo, zanim zostało obrócone w proch.
Powinien się zmartwić, że jego czary nie zadziałały?
Oburzenie Charlotte na wyobrażenie wampirzej Rity rozbawiło go. Fakt, jego bliźniaczka była bardzo żywą osobą i bardzo cieszyło go to, że była żywa w sensie dosłownym, jak i przenośnym.
-Tak... Zabierzmy stąd to cholerstwo, zanim postanowi nas wkurzyć również w tej formie.
Koniec sesji