30.12.2025, 21:29 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.12.2025, 21:54 przez Hestia Bletchley.)
Tak. Na pewno wszyscy wciąż odreagowywali Spaloną Noc. To musiało być to i tylko to. Zresztą czy i jej samej, na kilka dni po pożarach nie śniło się, że znowu była w pracy w tamtym pamiętnym dniu i musiała szybko pobiec do atrium, ale nigdzie nie mogła znaleźć drzwi?
– O ile żadne z was nie ma trzeciego oka to chyba nie ma za bardzo czym się martwić? – zasugerowała, dalej upewniając się w przekonaniu, że sny przyjaciół na pewno nie zwiastowały kolejnych problemów.
Całe szczęście że, gdy Hannibal zadał kolejne pytanie, Hestia ani nie jadła, ani nie piła bo niechybnie zaksztusiłaby się. Niestety to i tak nie uchroniło jej przed bardzo głupią reakcją, bo Bletchley zaczerwieniła się. I to dosłownie, gdyż poczerwieniały jej nie tylko policzki, co chwilowo i same włosy, przypominając młodej brygadzistce że metamorfomagia mogła również grać przeciwko niej samej.
– Eee... – mruknęła i szybko chwyciła kawałek ryby w panierce, aby dać sobie więcej czasu na zastanowienie się. Kogo miałaby pocałować? Chyba nikogo. To znaczy... To nie tak, że nigdy nie chciała kogoś całować i na pewno byłoby miło całować się pod jemiołą, ale czy był ktoś taki obecnie w jej życiu? Ktoś dla kogo wyobrażała sobie że są razem pod świąteczną rośliną i łączą swoje usta? Nie. Raczej nie. Zdecydowanie nikogo takiego nie było i to nie tak, że takie tematy ją krępowały. Po prostu... Po prostu nie chciała odpowiadać na to pytanie i mierzyć się z potencjalnym dopytywaniem czy oby na pewno kogoś nie było. Ale nie chciała również unikać tego tematu.
– Nie. Raczej nie – powiedziała w końcu, gdy przełknęła jedzenie. – To znaczy na pewno nie. Nikt mi się obecnie nie podoba w ten sposób, więc ciężko, abym chciała się z kimś całować pod jemiołą. Bo wiecie, to jednak strasznie konkretny scenariusz, nie? Trochę inny niż na przykład... – Skończ mówić. Skończ mówić. Cokolwiek powiesz to zabrzmi głupio. – Pytanie o to z jakim celebrytą chciałoby się przespać
No i powiedziała coś głupiego, a płytki jej paznokci nagle zaczerwieniły się bez użycia żadnego lakieru.
– O ile żadne z was nie ma trzeciego oka to chyba nie ma za bardzo czym się martwić? – zasugerowała, dalej upewniając się w przekonaniu, że sny przyjaciół na pewno nie zwiastowały kolejnych problemów.
Całe szczęście że, gdy Hannibal zadał kolejne pytanie, Hestia ani nie jadła, ani nie piła bo niechybnie zaksztusiłaby się. Niestety to i tak nie uchroniło jej przed bardzo głupią reakcją, bo Bletchley zaczerwieniła się. I to dosłownie, gdyż poczerwieniały jej nie tylko policzki, co chwilowo i same włosy, przypominając młodej brygadzistce że metamorfomagia mogła również grać przeciwko niej samej.
– Eee... – mruknęła i szybko chwyciła kawałek ryby w panierce, aby dać sobie więcej czasu na zastanowienie się. Kogo miałaby pocałować? Chyba nikogo. To znaczy... To nie tak, że nigdy nie chciała kogoś całować i na pewno byłoby miło całować się pod jemiołą, ale czy był ktoś taki obecnie w jej życiu? Ktoś dla kogo wyobrażała sobie że są razem pod świąteczną rośliną i łączą swoje usta? Nie. Raczej nie. Zdecydowanie nikogo takiego nie było i to nie tak, że takie tematy ją krępowały. Po prostu... Po prostu nie chciała odpowiadać na to pytanie i mierzyć się z potencjalnym dopytywaniem czy oby na pewno kogoś nie było. Ale nie chciała również unikać tego tematu.
– Nie. Raczej nie – powiedziała w końcu, gdy przełknęła jedzenie. – To znaczy na pewno nie. Nikt mi się obecnie nie podoba w ten sposób, więc ciężko, abym chciała się z kimś całować pod jemiołą. Bo wiecie, to jednak strasznie konkretny scenariusz, nie? Trochę inny niż na przykład... – Skończ mówić. Skończ mówić. Cokolwiek powiesz to zabrzmi głupio. – Pytanie o to z jakim celebrytą chciałoby się przespać
No i powiedziała coś głupiego, a płytki jej paznokci nagle zaczerwieniły się bez użycia żadnego lakieru.