• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[Wiosna 1965, kwiecień | Alexander & Anthony] Mы за чаем не cкучаем...

[Wiosna 1965, kwiecień | Alexander & Anthony] Mы за чаем не cкучаем...
Kolorowy ptak
Umrzesz ty. Umrą wszyscy bliscy twoi. Potęgi upadną. Jedno tylko żyć będzie przez wieki - poległych wojenna chwała.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód

Alexander Aristov
#2
01.01.2026, 13:18  ✶  
List. List. List. A może raczej propozycja? Jednak to nie tak, że każda okazja była, rzeczywiście świetną okazją. Taka okazja mogła być pułapką. Podpuchą, jak to Anglicy zwykli mówić. W radzieckiej rosji wszystko wydawało się na pierwszy rzut oka łatweijsze. Tam miał wyrobioną renomę, miał większe zasięgi, miał konatky, miał odpowiednich ludzi. Tutaj musiał wszystko zaczynać od początku. Musiał budować potęgę od zera. Dlatego musiał dokładnie przemyśleć to co było zawarte w tym liście. Musiał przemyśleć wszystkie za i przeciw. Musiał pomyśleć co zrobić, jak dobrać słowa, jeśli rzeczywiście miała być to po prostu pułapka. Nie był przecież z niego taki pierwszy lepszy идиот, żeby dać się tak łatwo wpuścić na minę. Mógł w zasadzie pójść po najbezpieczniejszej linii oporu. Mógł odesłać zdechłą rybę, zawiniętą w ten list, jak to robiły mafijne rodziny, kiedy wysyłały ostrzeżenie. Jednak... Jednak Alexander był hazardzistą. Żyłka do ryzyka, do postawienia wszystkiego na jedną kartę, dawała mocno o sobie znać. Co jednak powiedziałaby Yelena, gdyby się dowiedziała, że Aristova zabiera oddział aurorów z powodu jego nielegalnych działalności, albo inna Brygada Uderzeniowa? "Богородица, Nareszcie!" - usłyszał w głowie jakby mówiła to stojąc zaraz obok niego. I uśmiechnął się w duchu na tę wizję. To tak bardzo pasowało do jego narzeczonej. Wiedział jednak, że na jego miejscu raczej postąpiłaby podobnie. Byli do siebie bardzo podobni, w byciu upartymi, w hazardzie. W nienaiwdzeniu się nawzajem.
Usiadł więc za swoim biurkiem i chwycił za pióro, przysuwając do siebie czysty pergamin.

Drogi Panie Northbridge,

Dziękuję serdecznie za Pański list. Piszę tę odpowiedź z nadzieją, że list ten odnajdzie Pana w zdrowiu. Oczywiście, że zdaję sobie sprawę z tego, jak najlepiej parzyć herbatę. Mój ojciec miał zwyczaj mawiać: "Даже самый лучший фарфор не спасёт чай." Co znaczy, że nawet najlepsza porcelana, nie uratuje źle zaparzonej herbaty. Taką samą zasadę wyznaję i ja. A to co najlepsze wymaga niekiedy czasu, wysiłku i cierpliwości. Najczęściej to wszystkich trzech cech  razem.

Bardzo ładnie opisał Pan w słowa to co reprezentuje Pan swoją osobą. Mam jednak pewne wątpliwości. System, który tak Pan zachwala, czym jest? Czy nawet w systemach nie potrzeba nuty improzwizacji? Czy nieprzewidywalność, zwłaszcza w takich interesach, które reprezentuję JA, nie jest konieczna, aby pozostać, że tak to ujmę, na fali? Na powierzchni? Ryzyko i spontaniczne decyzje są jak najbardziej wskazane, bo zazwyczaj pierwsza myśl jest tą najbardziej trafną, a im dłużej rozmyśla się nad jakimś problemem, tym gorsze pomysły mogą przyjść do głowy. Mogą acz, nie muszą.

Z tego co wiem to Japończycy przywiązują ogromną wagę do całej ceremoni parzenia herbaty i jej picia. O ile dobrze pamiętam, nazywa się to Sado, gdzie każdy z uczestników przynosi prezent dla mistrza herbacianego. Jest to ceremonia bardzo złożona, poważna, łatwo obrazić współtoważyszy błędem. Nie wiem jaka opinia krąży o mnie, tam gdzie Pan o mnie usłyszał, ale swoich partnerów traktuję z ogromnym szacunkiem. Skoro jednak to Pan wychodzi z inicjatywą, mam nadzieję, że swoje motywy poprze Pan również i gestami.

Z wyrazami najszczerszego szacunku,
Mr. Appleman

Oczywiście, że Alexander nie wiedział jak ma się podpisać. Nie chciał ryzykować byciem złapanym na gorącym uczynku, kto wie, czy Ministerstwo nie zaczęłoby sprawdzać jego sów, gdyby zaczęli coś tam podejrzewać. Więc spojrzał za okno, na swój mały sad w poszukiwaniu pomysłu na fałszywe nazwisko. Dopiero, gdu spojrzał na jedną ze swoich jabłoni coś w nim zaskoczyło. Tak. To będzie dobra przykrywka. Podpisał się więc w dole pergaminu i odetchnął głęboko. Nie była to zgoda. Nie była to też odmowa. Raczej zaproszenie do rozmów biznesowych. Z tego co rozumiał oboje mogli zyskać wiele, ale stracić jeszcze więcej. Alexander więc zadrżał w środku z podniecenia. O takiej grze śnił od dawna. O dużej stawce. O ogromnym ryzyku. O hazardzie. I wiedział już, że zgodzi się na propozycję, ale negocjacje mogą być ciężkie. Nawet bardzo ciężkie. Nie ma jednak co wybiegać w przyszłość. Ptakowi, zanim odesłał go z listem, przywiązał do nogi gałązkę z kwitnącym kwiatem jabłoni. Jako znak dobrej woli oczywiście. Nie ostrzeżenie. Chyba.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Aristov (1422), Anthony Shafiq (1611)




Wiadomości w tym wątku
[Wiosna 1965, kwiecień | Alexander & Anthony] Mы за чаем не cкучаем... - przez Anthony Shafiq - 30.12.2025, 22:16
RE: [Wiosna 1965, kwiecień | Alexander & Anthony] Mы за чаем не cкучаем... - przez Alexander Aristov - 01.01.2026, 13:18
RE: [Wiosna 1965, kwiecień | Alexander & Anthony] Mы за чаем не cкучаем... - przez Anthony Shafiq - 19.01.2026, 11:50
RE: [Wiosna 1965, kwiecień | Alexander & Anthony] Mы за чаем не cкучаем... - przez Anthony Shafiq - 16.02.2026, 14:03
RE: [Wiosna 1965, kwiecień | Alexander & Anthony] Mы за чаем не cкучаем... - przez Alexander Aristov - 20.01.2026, 12:59
RE: [Wiosna 1965, kwiecień | Alexander & Anthony] Mы за чаем не cкучаем... - przez Alexander Aristov - 20.02.2026, 12:55
RE: [Wiosna 1965, kwiecień | Alexander & Anthony] Mы за чаем не cкучаем... - przez Anthony Shafiq - 12.03.2026, 12:58

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa