Czas wyjątkowo nie wydawał się mieć znaczenia. Nikt im go nie liczył. To było zupełnie nowym uczuciem, nie musieli się nigdzie spieszyć, przejmować czymkolwiek. Brakowało im tego wcześniej. Coś zawsze wisiało w powietrzu. To było już za nimi, teraz obiecali sobie " na zawsze", wzięli ślub, zmieniło się wszystko podczas tej jesiennej nocy. Napięcie rosło, atmosfera robiła się coraz gęstsza, ciała coraz bardziej rozgrzane, a jednak póki co ograniczali się tylko i wyłącznie do spojrzeń, z których można było wyczytać wszystko.
Najwyraźniej naprawdę wątpił w jej szczerość, fakt, zawsze pamiętała wszystko, każdy, najdrobniejszy szczegół, mikroskopijny zapisek na ostatniej stronie książki, zaklęcia, których uczyli się w Hogwarcie, jedno za drugim, ludzi, których przyjmowała w Mungu, od początku do końca swojej kariery, wszystkie twarze, pamiętała też każdą ich sprzeczkę, każdą rozmowę poza tą jedną, która była dużo bardziej ważna niż jej się mogło wydawać.
Już wtedy przeczuwała, że do czegoś między nimi doszło, że coś się wydarzyło, spoglądała na niego próbując się skupić na czymś więcej niż jego nagim ciele, które teraz demonstrował, ale szło jej to nie najlepiej, zresztą próbowała już wracać do tamtej nocy, i nigdy jej się nie udało wyciągnąć tych wspomnień, które zniknęły w czarnej dziurze spowodowanej zamoczeniem alkoholowym.
Widziała, że nie wierzył jej do końca. - Pamiętam część wieczoru, rozmowę, a później głównie smak brandy. Bardzo dużo brandy. - Upiła się wtedy pierwszy raz życiu, oczywiście, że zdarzyło się to w jego towarzystwie, przeżyła z nim wiele swoich pierwszych razów. Potrafił trafiać do niej jak nikt inny, nie zastanawiała się wtedy szczególnie nad konsekwencjami swoich poczynań.
- Nawet moja pamięć nie jest w stanie sobie poradzić, że zbyt wielką ilością alkoholu, chociaż nie zdarza się to często, tak właściwie bardzo rzadko brakuje mi wspomnień. - Nie sądziła, że kupi to wytłumaczenie, raczej miał swoją wersję tamtych wydarzeń, widocznie każde z nich wtedy nie do końca było w stanie ocenić rzeczywistość. Wycofała się, wróciła do tego, co wydawało jej się bezpieczne, widocznie jednak jej przeczucia mówiły prawdę, musiało się między nimi wtedy wydarzyć więcej niż pamiętała.
- Nie do końca się z tym zgadzam, na pewno chciałabym pamiętać akurat to. - Może wtedy szczególnie za sobą nie przepadali, jednak nie wątpiła w to, że wolałaby to pamiętać, obserwowała uważnie jego dłonie, które kreśliły po ciele, sugerował jej gdzie go wtedy dotykała. Nie była tym szczególnie zaskoczona, miała świadomość, że już wtedy wisiało między nimi to napięcie, które musiało w końcu zostać zaspokojone. Szkoda, że wspomnienie zniknęło, być może wtedy ich relacja wyglądałaby zupełnie inaczej, może nie, grunt, że wreszcie na siebie trafili w odpowiednim czasie i miejscu, już nic nie miało ich rozdzielić.
- Niezaprzeczalnie ciało pamięta więcej, przynajmniej u większości ludzi. - Nie przestawała go obserwować, widziała bardzo dokładnie jak jego ręka powoli się przesuwała tym razem po miejscach, z którymi miała szansę bliżej się zapoznać, nadal pozostawały jednak miejsca których nie dotykała, na szczęście miała czas, aby wszystkie je bardzo dokładnie poznać, nauczyć się ich na pamięć, na pewno nie przegapi żadnej okazji.
Nachylił się nad nią, znajdował się coraz bliżej, napięcie w powietrzu było coraz bardziej wyczuwalne, nigdzie się jednak dzisiaj nie spieszyli, mogli pozwolić sobie jeszcze odrobinę zwlekać z tym, co miało nadejść. Wiedziała, że będzie to spektakularne zakończenie dnia, a może spektakularny początek nowej drogi życia.
- Powiedziałabym, że to niemożliwe, a jednak nie sądzę, żebyś miał powód, aby mnie okłamywać. - Próbowała się skupić, ponownie zmrużyła oczy, wiele razy chciała wrócić do tamtych wspomnień, ciągle jednak nie wracały, nadal nie miała pojęcia co właściwie wydarzyło się między nimi tamtej nocy. Skoro wspominał o malince, przeczucia ją nie myliły, dobrze jej się wtedy wydawało, że przekroczyli granicę.
- Nie da się ukryć, że daleko mi było do niewiniątka, jednak mało kto zdawał sobie z tego sprawę. - Już wtedy ją znał bardziej niż wszyscy inni, zawsze pokazywała mu więcej, nawet wtedy gdy nie powinna. Coś ich łączyło od momentu w którym się poznali, pojawiła się ta więź, której nie dało się tak po prostu zapomnieć.
- Widzisz, może gdybym wtedy miała nieco więcej informacji, gdybyś mnie, aż tak bardzo nie upił, może nie wybrałabym jedynej dla mnie wtedy słusznej drogi. Wiesz przecież, że nie mogłam wtedy po prostu zapytać o to, co się stało, to nie miało racji bytu. Dystans był więc najbardziej wskazany. - Na tamtym etapie życia miała do niego bardzo specyficzne podejście, zresztą on do niej również. To nie mogło się udać i mimo, że czuła wtedy między nimi dziwne napięcie, mimo, że ciało sugerowało, że doszło do czegoś więcej, to wolała się przed tym bronić, tak było prościej, wygodniej, dzięki temu uniknęli komplikacji. Nie, żeby udawanie, że coś nie miało miejsca miało zmienić przeszłość, na tamten moment nie widziała jednak innej drogi. Może to i lepiej.
- Zresztą Ty też nie byłeś wtedy szczególnie wylewny. - Poranek po pamiętnym Yule był nieco niezręczny, ale na tym się skończyło. Wrócili do tego, co było dla nich wtedy normalne. Powoli układanka znowu zaczęła jej się składać w całość, nie była dla niego wtedy szczególnie miła z powodu swoich obaw, dopiero teraz do niej docierało to, że faktycznie mogli poczuć się odrzucony, skoro zupełnie zignorowała to, że do czegoś między nimi wtedy doszło. Gdyby nie jej dziury w pamięci zapewne byłoby prościej, teraz mogli jednak tylko nad tym wszystkim gdybać. Mieli wiele takich niedopowiedzeń w przeszłości, na szczęście teraźniejszość wyglądała zupełnie inaczej. Nie obawiali się sobie mówić o swoich pragnieniach, czy uczuciach przez co rozpoczęli nową, wspólną drogę jako małżeństwo. W końcu, nie dało się oprzeć wrażeniu, że byli dla siebie pisani po tym, co razem przeżywali przez lata.
Nie mogła się oprzeć temu, by dotknąć tę czekoladę na jego skórze, prosiła się o to, zresztą nie było już sensu zwlekać z dotykiem, zbyt długo na to czekali. Dotykała go delikatnie, właściwie to ledwie muskała jego skórę, ale jednak nie dało się zignorować tego gestu, zresztą wiedziała, że tego nie zrobi. Dosyć szybko również wyciągnął dłoń w jej stronę, nie spieszył się nigdzie, jakby pierwszy raz miał możliwość dotykać jej nagiego ciała, które ukrywało się pod coraz to mniejszą warstwą piany, skutecznie się jej pozbywali. Ten delikatny dotyk był wystarczający, aby napięcie zaczynało domagać się ujścia. Ku temu zmierzali, powoli, niezaprzeczalnie, nie było już od tego odwrotu, nie tym razem, wręcz przeciwnie mogli w końcu zacząć się w tym zatracać, bo przecież tego chcieli.
Objął jej nadgarstek i prowadził dłoń, powoli, po ciepłej skórze, nieuchronnie nadchodził moment, w którym będą mogli znowu poddać się sobie, przepaść w tych wszystkich pragnieniach i uczuciach, tym razem ze świadomością, że to dopiero początek, że przed nimi wiele takich wieczorów i poranków. Prudence odrobinę drgnęła, właściwie to przesunęła się w jego kierunku, by znaleźć się jeszcze bliżej.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control