02.01.2026, 16:25 ✶
Nie wiedziała, jak Gabriel mógłby odpowiedzieć na jej stwierdzenie, wpatrywała się więc w niego z ciekawością, nie odrywając wzroku od wampira nawet wtedy gdy wsunął palce w jej włosy.
– Trzech? – spytała unosząc lekko brew, próbując wymyślić jakąkolwiek błyskotliwą odpowiedź, ale bliskość Gabriela była zdecydowanie zbyt rozpraszająca i to nie w ten typowy dla ich znajomości sposób, kiedy jej myśli skupiały się na tym jak najlepiej wywrócić oczami słysząc jego komentarz, a na tym jak jego własne oczy obecnie błyszczały.
Na chwilę, niechętnie, zabrała od niego wzrok, aby spojrzeć na udekorowanej w kokardkę roślinne pasożyty.
Głupia tradycja.
Głupia, bo chociaż chciała go wyśmiać, powiedzieć że oni chyba oboje i tak mają już na tyle pecha w życiu, że nawet gdyby skazali się na kolejną jego porcję, to prawdopodobnie wszystko by się ładnie wyzerowało, to nie potrafiło przejść jej to przez usta.
Głupia, bo wbrew wszystkiemu, chciała spróbować. Chciała, aby w tej chwili nachylił się nad nią i aby ta głupia tradycja się dopełniła, bo wpatrywanie się w tę głupią, przystojną twarz i głupie piękne oczy, sprawiało, że czuła jakby ktoś przewiązał tymi głupimi wstążkami jej własnej głupie serce, raz po raz zaciskając je wokół martwego organu, aby spróbować zmusić je do życia, a głupi mózg podpowiadał jej, że jeśli tylko go pocałuje to ucisk zniknie.
Głupia, bo z każdym powtórzeniem słowa głupi coraz bardziej docierało do niej, że Gabriel był wieloma rzeczami, ale zdecydowanie nie był głupi i niesamowicie irytowało ją to, że nie potrafiła znaleźć słów, aby lepiej go opisać.
Wreszcie ujął jej policzek i wreszcie ich wargi złączyły się, a Lucy zapomniała już zupełnie o jemiołach, pieńkach Yule, czy też pożarach, skupiając się na zapamiętaniu każdego aspektu tego momentu. Jego dotyk. Temperaturę ust. Ich miękką fakturę. I wreszcie, na krótką chwilę, ucisk w sercu zniknął.
– Trzech? – spytała unosząc lekko brew, próbując wymyślić jakąkolwiek błyskotliwą odpowiedź, ale bliskość Gabriela była zdecydowanie zbyt rozpraszająca i to nie w ten typowy dla ich znajomości sposób, kiedy jej myśli skupiały się na tym jak najlepiej wywrócić oczami słysząc jego komentarz, a na tym jak jego własne oczy obecnie błyszczały.
Na chwilę, niechętnie, zabrała od niego wzrok, aby spojrzeć na udekorowanej w kokardkę roślinne pasożyty.
Głupia tradycja.
Głupia, bo chociaż chciała go wyśmiać, powiedzieć że oni chyba oboje i tak mają już na tyle pecha w życiu, że nawet gdyby skazali się na kolejną jego porcję, to prawdopodobnie wszystko by się ładnie wyzerowało, to nie potrafiło przejść jej to przez usta.
Głupia, bo wbrew wszystkiemu, chciała spróbować. Chciała, aby w tej chwili nachylił się nad nią i aby ta głupia tradycja się dopełniła, bo wpatrywanie się w tę głupią, przystojną twarz i głupie piękne oczy, sprawiało, że czuła jakby ktoś przewiązał tymi głupimi wstążkami jej własnej głupie serce, raz po raz zaciskając je wokół martwego organu, aby spróbować zmusić je do życia, a głupi mózg podpowiadał jej, że jeśli tylko go pocałuje to ucisk zniknie.
Głupia, bo z każdym powtórzeniem słowa głupi coraz bardziej docierało do niej, że Gabriel był wieloma rzeczami, ale zdecydowanie nie był głupi i niesamowicie irytowało ją to, że nie potrafiła znaleźć słów, aby lepiej go opisać.
Wreszcie ujął jej policzek i wreszcie ich wargi złączyły się, a Lucy zapomniała już zupełnie o jemiołach, pieńkach Yule, czy też pożarach, skupiając się na zapamiętaniu każdego aspektu tego momentu. Jego dotyk. Temperaturę ust. Ich miękką fakturę. I wreszcie, na krótką chwilę, ucisk w sercu zniknął.