02.01.2026, 22:58 ✶
Kontakt.
Dotyk.
Tęsknota zmieszana z pragnieniem.
Obsesja z uwielbieniem.
Tak łatwo było zapomnieć.
O jemiole. O śniegu. O drzewach kołyszących się cichą melodią. O księżycu. O grawitacji. O sensie, gdy cały sens skupiał się na tym banalnym, wciąż czułym, wciąż wysyconym wibracją starszą niż czas gestem.
Był czas, kiedy ciął jej skórę rytualnym nożem, był czas kiedy to w niego wnikały cierniste pnącza. A gdyby tak...?
Nie wiedział jak, nie czuł się tak nigdy, odrealniony, upojony onirycznym uniesieniem, bezmyślnością odczucia, a może jego nadmiarem przepełniającym każdą martwą od wieków cząsteczkę jego umęczonej jaźni.
Byłby niebywalne głupi gdyby się odsunął. Gdyby przestał wierzyć, że szczep się przyjął, a oni mogliby być jednym krzewem. On wnikający w jej korzenie, ona w jego, nie miało to znaczenia. Objął ją ciaśniej. Zachłanniej. Prawidziwiej, choć nic nie było tu prawdziwe, poza surową tkanką uczuć, tak pieczołowicie obśmiewanych i bagatelizowanych w ostatnich dniach.
A jeśli jutro to wszystko miałoby okazać się tylko snem... - pomyślał sobie, wciąż nieświadom, że śni, –...to nie chcę się budzić wcale.
Dotyk.
Tęsknota zmieszana z pragnieniem.
Obsesja z uwielbieniem.
Tak łatwo było zapomnieć.
O jemiole. O śniegu. O drzewach kołyszących się cichą melodią. O księżycu. O grawitacji. O sensie, gdy cały sens skupiał się na tym banalnym, wciąż czułym, wciąż wysyconym wibracją starszą niż czas gestem.
Był czas, kiedy ciął jej skórę rytualnym nożem, był czas kiedy to w niego wnikały cierniste pnącza. A gdyby tak...?
Nie wiedział jak, nie czuł się tak nigdy, odrealniony, upojony onirycznym uniesieniem, bezmyślnością odczucia, a może jego nadmiarem przepełniającym każdą martwą od wieków cząsteczkę jego umęczonej jaźni.
Byłby niebywalne głupi gdyby się odsunął. Gdyby przestał wierzyć, że szczep się przyjął, a oni mogliby być jednym krzewem. On wnikający w jej korzenie, ona w jego, nie miało to znaczenia. Objął ją ciaśniej. Zachłanniej. Prawidziwiej, choć nic nie było tu prawdziwe, poza surową tkanką uczuć, tak pieczołowicie obśmiewanych i bagatelizowanych w ostatnich dniach.
A jeśli jutro to wszystko miałoby okazać się tylko snem... - pomyślał sobie, wciąż nieświadom, że śni, –...to nie chcę się budzić wcale.