Nie ma się, co oszukiwać. Pieniądze był ważne, powiązania również. Gdyby Geraldine Yaxley urodziła się w innej rodzinie... Jej życie mogłoby nie wyglądać równie kolorowo. Niewiele z nich nie miałoby problemu z tym, jaką ścieżką postanowiła podążać. Może to, że tak bardzo ciągnęło ją do polowania było spowodowane tym, że od dziecka na to patrzyła? Nie miała pojęcia, w końcu jej bracia, dwójka z nich wybrała zupełnie inną ścieżkę zawodową, więc nie do końca tak było. Zastanawiała się czasem, czym innym mogłaby się zajmować, jednak trudno jej się było w odmiennej roli. Pomimo tego, że jej poglądy nieco różniły się tych od reszty rodziny, nadal się od nich nie odcięła, mogłaby na tym wiele stracić, nie chciała zostać kolejną czarną owcą, jak jej wuj Trevor, widziała jak wygląda jego życie i nie byłaby na to gotowa.
- Pierwszy raz tu jesteś?- Gerry wydawała się tym zaskoczona. - Jak Ci się podoba?- Wypadało chyba zapytać. - Byłam w Egipcie dwa razy, polowałam tam na nundu i świergotniki, miałam na nie zlecenia.- Było to kilka lat temu, więc niewiele stamtąd pamiętała. Jedynie zaskoczenie, że jest tam taki ogrom biedoty, wyobrażała sobie nieco inaczej ten kraj. - Ile krajów zwiedziłam? To podchwytliwe pytanie, bo kiedy gdzieś jadę, to raczej nie mam czasu na zwiedzanie. Mam zlecenia, na łapanie i zabijanie magicznych stworzeń.- Nie zawsze mogła sobie pozwolić na zwiedzanie. - Ile ich było? Nie mam pojęcia, straciłam rachubę, byłam jednak na każdym kontynencie.- Sporo czasu spędzała w drodze, nie było więc w tym nic dziwnego. - Ostatnio trochę osiadłam tutaj, ale powoli zaczyna mnie to nudzić.- Przez to, że większość swojego życia ciągle gdzieś wyjeżdżała miała problem, z tym, żeby usiedzieć na miejscu, ciągnęło ją dalej i brakowało jej kolejnych przygód.
- To fakt, ale może pomóc wygrać.- Skończyła jej się ognista w szklance, poprosiła więc jeszcze grzecznie o dolewkę, nie będzie w końcu siedzieć tutaj o suchym pysku, popsułoby to zabawę. Po chwili miała już kolejną porcję trunku w szkle, upiła więc spory łyk. Obserwowała przy tym mężczyznę, który po raz kolejny tasował karty.
W drugiej rundzie to ona miała trochę więcej szczęścia, jak to w kartach, wszystko było przewrotne. Nie odpuszczała jednak nadal, wiedziała, że za chwilę może się to zmienić. Musiała być czujna.
Wzięła do ręki kolejne karty, przyglądała się im uważnie, skupiona, aby wybrać dwie odpowiednie, takie które będą w stanie przebić wynik Anwara, a niestety był on bardzo wysoki. Miała wrażenie, że to nie jest jej najlepszy dzień i szczęście nie było po jej stronie. Nie odpuszczała jednak, wszystko się mogło w końcu jeszcze odwrócić, jak to w kartach.