Dlatego Laurence nie lubił bali przebierańców, w którym trzeba nosić maski. Ukrywać swoją tożsamość, gdy ta jest potrzebna do kontaktów, nawiązywania relacji. Osoby niezaproszone, mogłyby to wykorzystać na wiele sposobów, aby się tutaj dostać. I dzięki Merlonowi, jedną taką udało się szybko zlokalizować.
Lestrange nie wnikał jak do tego doszło. Ważne teraz było pozbyć się kobiety, która ponoć nie posiadała zaproszenia? Czy może podszyła się pod kogoś innego? Podrobiła zaproszenie?
Laurence zaprowadził ochroniarzy do stolika z przekąskami, gdzie jeszcze parę minut temu stał z Rodolphusem. Przez liczbę gości, trzeba było się przecisnąć aby dotrzeć na miejsce. Dostrzegając kuzyna w towarzystwie obcej ponoć kobiety, obszedł z ochroniarzami stolik z przekąskami, aby znaleźć się za kobietą. Tak, aby w razie czego uniemożliwić jej przypadkową ucieczkę.
- Szanowna Pani.Zwrócił się do kobiety, z którą rozmawiał Rodolphus. Choć miał maskę na swoich oczach, uraczył damę uprzejmym uśmiechem.
- Przepraszam, że przerywam Państwu rozmowę.
Z grzeczności zwrócił się także i do Rodolphusa.
- Panowie chcieliby zobaczyć Pani zaproszenie.
Zwrócił się już konkretnie do kobiety i tymi słowami dał do zrozumienia ochronie, aby mogli czynić swoją powinność. Zrobić cokolwiek, co powinni w tej sytuacji.
Posiadana Maska