04.01.2026, 15:06 ✶
Wzruszył ramionami na dyniowe placki, niezdecydowaniem dając pewne przyzwolenie, by znalazły się na jego talerzu. Dokładka zawsze była dobrą wymówką i zasłoną przed podejrzeniami, że zamiast jeść to próbowali rozkładać karty pod stołem.
Na odmowę Basila zmarszczył brwi z pewnym rozczarowaniem, chociaż więcej było w tym wszystkim zwyczajnego zniecierpliwienia. Ot, wydziwiał i tyle, najwyraźniej nie mogąc chociaż przez chwilę się rozluźnić i pozwolić na dobrą zabawę.
- Daj spokój, przecież nie umówię cię z jakimś paszczurem - pokręcił głową, jakby niedowierzał że w niego w tej kwestii nie wierzono. Co prawda nie miał jeszcze żadnego pomysłu co do tego, z kim można by Prewetta zakręcić, ale to był problem na później.
Przywitał się z Laurentem szerokim uśmiechem, przyjmując podarek i dość szybko rozpracowując go tak by zajrzeć do środka i podejrzeć zawartość.
- No proszę, proszę... nawet bym ją otworzył, gdyby nie fakt że nie wszyscy w towarzystwie chcą tutaj pić - zaprezentował kuzynostwu prezent, żeby przypadkiem nie dostali kociej mordy. - Usłyszałeś prawie dobrze, ale umknął ci ten detal, że zapiera się nogami i rękami. Ja nawet go nie chcę swatać, tylko niech się pójdzie... zabawić czy coś - westchnął zrezygnowany i ukroił kawałek dyniowego placka.
- Ooo, no proszę? Ella i Icarus? Macie kogoś, kim chcielibyście się podzielić z nami? - może i by się w nim obudził jakiś duch konkurencji, a przez to i sam ustawiłby w kolejności swój... związek, jeśli tak to można było nazwać, ale jemu niestety stała chwilowo na drodze przepowiednia.
Na odmowę Basila zmarszczył brwi z pewnym rozczarowaniem, chociaż więcej było w tym wszystkim zwyczajnego zniecierpliwienia. Ot, wydziwiał i tyle, najwyraźniej nie mogąc chociaż przez chwilę się rozluźnić i pozwolić na dobrą zabawę.
- Daj spokój, przecież nie umówię cię z jakimś paszczurem - pokręcił głową, jakby niedowierzał że w niego w tej kwestii nie wierzono. Co prawda nie miał jeszcze żadnego pomysłu co do tego, z kim można by Prewetta zakręcić, ale to był problem na później.
Przywitał się z Laurentem szerokim uśmiechem, przyjmując podarek i dość szybko rozpracowując go tak by zajrzeć do środka i podejrzeć zawartość.
- No proszę, proszę... nawet bym ją otworzył, gdyby nie fakt że nie wszyscy w towarzystwie chcą tutaj pić - zaprezentował kuzynostwu prezent, żeby przypadkiem nie dostali kociej mordy. - Usłyszałeś prawie dobrze, ale umknął ci ten detal, że zapiera się nogami i rękami. Ja nawet go nie chcę swatać, tylko niech się pójdzie... zabawić czy coś - westchnął zrezygnowany i ukroił kawałek dyniowego placka.
- Ooo, no proszę? Ella i Icarus? Macie kogoś, kim chcielibyście się podzielić z nami? - może i by się w nim obudził jakiś duch konkurencji, a przez to i sam ustawiłby w kolejności swój... związek, jeśli tak to można było nazwać, ale jemu niestety stała chwilowo na drodze przepowiednia.