Las Wisielców nie był najprzyjemniejszym miejscem na świecie, wręcz przeciwnie, raczej wzbudzał strach, wyróżniał się na tle innych lasów niekoniecznie pozytywnie. Czekał na to, co miało się wydarzyć, żądał krwi, ofiar. Polana wyglądała jakby była stworzona do tego, aby ktoś stracił na niej dzisiaj życie, jakby czekała na to, aż ktoś padnie na ziemię i przestanie oddychać. Gdzieś w tle można było usłyszeć odgłosy zwierząt, ptactwa, które wzbiło się w powietrze, kiedy wilkołak się przed nimi pojawił, ale drzewa wydawały się czuwać, czekać na przedstawienie.
Za pierwszy cel bestia obrała sobie Benjy'ego, najwyraźniej jego ostrze zalśniło bardziej na tle księżyca, a może jego sylwetka bardziej wyróżniała się na tle drzew, nie do końca wiedziała, co spowodowało taką, a nie inną decyzję podjętą przez wilkołaka, jednak ona dzięki temu mogła sobie poradzić z nierównościami terenu, z pnączami, które miała pod butami, uchroniło ją to przed upadkiem, który mógł doprowadzić do dość szybkiego niepowodzenia.
Nie zamierzała zwlekać, wiedziała, że im szybciej zajmą się problemem tym lepiej, bestia miała mniejsze problemy z regeneracją sił, potrafiła dłużej walczyć, niż oni, w końcu miał przewagę fizyczną nad ludźmi. Musieli więc rozegrać to jak najsprytniej się tylko dało.
Zareagowała odruchowo, sięgnęła po drobniejszy sztylet, który miała w cholewie buta, zamachnęła się nim, by pofrunął w stronę ich przeciwnika, sama też nie uciekała, nie znikała z jego pola widzenia, widziała, że na moment się odwrócił, że ją zauważył, może to i lepiej, bo nie chciała się ukrywać, wręcz przeciwnie - miała zamiar doprowadzić do starcia, jednak stwór rzucił się na jej towarzysza, wbiegł w niego całą swoją siłą i próbował od razu rozpocząć atak. Nie miał zamiaru się rozeznawać, ostrzegać z tego, co udało jej się zauważyć to od razu przeszedł do rzeczy, od razu rzucił się na swoją pierwszą ofiarę, chciał pokazać dominację. Kiedy rzuciła w niego ostrzem zauważyła, że dość szybko podjął decyzję, nie unikał konfrontacji, wolał wziąć na siebie ten atak niżeli uciekać. Celowała na oślep, nie w żadne newralgiczne miejsca, to nie było więc takim głupim pomysłem, z tej odległości mogła go przecież ledwo drasnąć. Widziała, że już doskonale zdawał sobie sprawę z tego, gdzie się znajdowała, właśnie dlatego złapała mocniej większy sztylet w swojej lewej dłoni, gotowa na to, co miało nadejść. Nie zatrzymała się, była gotowa na dalszą konfrontację Wolała wbiec w niego z całym impetem, przynajmniej wtedy chociaż odrobinę poczułby jej siłę, co przy tej przewadze fizycznej wcale nie było takie oczywiste.
Wilkołak wydawał się zupełnie nie przejąć tym, co mu zrobiła, podjął decyzję nim jej sztylet w niego uderzył. Nie pozostawało jej nic innego jak unieść ostrze i czekać na to, aż się do niej zbliży.
Zaparła się mocniej na nogach, mogła wyjść mu na przeciw, tylko, czy zdążyłaby go w jakikolwiek sposób jeszcze zaskoczyć, stworzenie znalazło się nisko na nogach niemalże od razu się poruszyło, zadecydowało o tym, by teraz trafić w nią. Była gotowa na starcie, nie zamierzała uciekać, chciała jak najszybciej pozbyć się problemu. Gdy tylko znalazł się na tyle blisko, że była go w stanie drasnąć uniosła sztylet, aby wbić mu go pod żebra, to wcale nie było łatwe, bo zwierzę znajdowało się tuż przy ziemi, jednak chciała spróbować.
Sukces!
Wilkołak nie wydawał się przejmować tym, że srebrne ostrze błysnęło w powietrzu był zdeterminowany, chciał odwdzięczyć się Geraldine za ten wcześniejszy atak. W jego oczach nie było widać człowieka, spoglądały na nią ślepia bestii - mimo, że ciągle jeszcze nie do końca się przemienił.
Geraldine nie udało się trafić w stworzenie sztyletem, mimo, że była pewna, że nie może być inaczej, bestia w końcu biegła prosto na nią, jednak kiedy chciała ruszyć się nieco przed siebie to poślizgnęła się na trawie, wilkołak nie miał czego unikać, jej dłoń znalazła się bowiem przy ciele, przez co nie miała go czym zaatakować, mógł więc po prostu się na nią rzucić, bo okazała się być w tej sytuacji bardzo nieudolna.
Znalazł się blisko, znajdował się przed nią, mógł zrobić, co mu się żywnie podobało.
Spoiler