Nie była to pierwsza rozmowa podczas której wyjaśniali sobie swoje niedopowiedzenia z przeszłości. Okazywało się bowiem, że sporo ich poczynań wymagało wyjaśnienia, nie było tak oczywistych jak mogło się zdawać na pierwszy rzut oka. Warunki były jednak na pewno bardzo wyjątkowe. Niezbyt często przecież znajdowali się w podobnym otoczeniu, w wielkiej wannie, która wydawała się być do tego stworzona, do tego z widokiem na stolicę. Nie musieli się nigdzie spieszyć, noc była jeszcze młoda, miała im przynieść pewnie wiele wspomnień wartych zapamiętania. Otoczenie nie miało jednak najmniejszego znaczenia, liczyło się tylko i wyłącznie to, kto znajdował się z nią w tym miejscu, to na nim skupiała się cała jej uwaga, nie na światłach miasta które migotały przez szybę. Skupiona była tylko i wyłącznie na swoim mężu.
- Byłam zdecydowanie mniej doświadczona od Ciebie. - To nie było żadnym argumentem, jednak musiała jakoś się wybronić. Tamtej, pamiętnej zimowej nocy przekroczyła swoje wszystkie granice, nie spodziewała się tego, że spożywanie alkoholu zakończyć się dla niej wielką, czarną dziurą w pamięci, chociaż powinna to przewidzieć, zwłaszcza, że była w tej dziedzinie wyjątkowym laikiem. - Być może podeszłam do tego trochę zbyt ambitnie, jednak wszystko przez to, że trafiła mi się trudna konkurencja, zresztą jak zawsze, ciężko było z Tobą rywalizować. - Nie podchodziła wtedy do tego jak do zawodów, jednak nie chciała pozostawać w tyle, co nie skończyło się dla niej dobrze. Zresztą na pierwszy rzut oka można się było tego spodziewać, ich różnica w doświadczeniu i masie robiła swoje. Naprawdę sądziła, że ona pamiętał więcej z tamtego wieczoru i okropnie ją to wtedy drażniło, obawiała się tego, że będzie mógł to wyciągnąć w najmniej spodziewanym momencie, dlatego zachowywała się tak, a nie inaczej.
- Wiem, że trudno w to uwierzyć, jednak wspomnienia akurat z tej nocy wyparowały, nie wszystkie, ale większość. - Najwyraźniej nie tylko jej pamięć została ofiarą wypitej zbyt dużej ilości trunków. Wtedy łatwo przyszło jej założyć, że było zupełnie inaczej, że to był jego plan, że chciał, żeby tak się stało. Zresztą nie robił nic, aby zmienić to wrażenie.
- Tak, ja zawsze wyglądam jakbym wiedziała co robię, nawet jeśli jest zupełnie inaczej, grunt to sprawiać wrażenie profesjonalisty. - Całkiem prosta sprawa, nawet jeśli miało ją to doprowadzić do czegoś, czego przyszło jej później żałować. - Nie sądzę, żebym miała wtedy jakiś konkretny limit, to były moje początki z alkoholem, zresztą od tamtego dnia nigdy więcej nie miałam w ustach brandy, okazała się być za bardzo zdradliwa. To był pierwszy raz, kiedy się upiłam, wiesz? - Nie sądziła, aby zdawał sobie z tego sprawę, chociaż może, wtedy nie sprawiała pozorów osoby, która przekraczała granice przyzwoitości, raczej wręcz przeciwnie.
- Dobrze, że chociaż to się zgadza, przynajmniej mamy jakieś punkty wspólne. - Byli tam tylko we dwójkę, wcześniej nie próbowali odtworzyć wersji wydarzeń tamtego wieczora, to było całkiem zabawnym doświadczeniem - wracanie do tego po latach. Najwyraźniej jednak nie mieli ustalić żadnych, nowych faktów, bo ich nie posiadali. Pokonała ich brandy profesora, po którą wtedy tak chętnie sięgali, a szkoda im bardziej bowiem w to brnęli tym bardziej była ciekawa tego, co faktycznie się między nimi wtedy wydarzyło.
Potem zaczął mówić, opowiadać o tym, jak wyglądał wtedy początek jego wieczoru. Nie miała świadomości, że zaczął go dużo wcześniej, to by wyjaśniało dlaczego wspomnienia urywały się w podobnym momencie. Niby pili równo, co sugerowałoby, że to ona była bardziej podatna na alkohol, ale jednak nie do końca wszystko było takie proste jak jej się wydawało. Założenia nie do końca miały sens, wszystko zaczęło się spinać w całość, chociaż nie przynosiło żadnych wyjaśnień.
- Czyli naprawdę spotkało to nie tylko mnie, ciekawy zbieg okoliczności, jakbyśmy nigdy nie mieli się dowiedzieć tego, co faktycznie zaszło w tej wieży astronomicznej. - Los sobie z nich zakpił i to całkiem nieźle, doprowadził do kolejnych niedomówień, niewypowiedzianych oskarżeń. Łatwo wtedy przychodziło im przyjmowanie nie do końca słusznych wersji wydarzeń, zresztą czy właściwie mieli podstawy, by szukać jakichś innych wyjaśnień? Nie do końca. Nie był to najlepszy etap ich znajomości, prościej było przyjąć taką wersję, niż szukać odpowiedzi, ryzykując również utraceniem swojej dumy.
- Przyjęliśmy więc podobne rozwiązanie i założenia. Okropnie byliśmy wtedy uparci, aż się nie chce wierzyć. - Podejrzewała, że tak jak i ona chciał dostać odpowiedzi na nurtujące go pytania, jednak również ich nie zadał. Spoglądała na niego uważnie, wiedziała, że jest z nią szczery. Nie było sensu się teraz nad tym wszystkim rozwodzić bo to niczego nie zmieniało, najwyraźniej nawet po tylu latach nie mieli trafić na brakujące elementy układanki.
- Nie do końca wiedziałam, czego powinnam żałować, tak było łatwiej, bo miałam ten sam problem, co Ty, nie pamiętałam zbyt wiele i wydawało mi się, że Ty wiesz wszystko, a to był pierwszy raz, kiedy brakowało mi informacji, gdy straciłam kontrolę, musiałam się zdystansować. - Nie widziała w tamtym momencie innej możliwości, pamiętała, że dobrze się bawili, później nic, zupełnie nic - pustkę, a czuła, że zrobiła coś czego nie powinna, co nie do końca wypadało, czego być może podskórnie pragnęła, ale nie mogła po to sięgać.
Przesunęła dłonią po grzywce, która opadała jej na twarz. - Myślałam, że możesz tego użyć przeciwko mnie, nie ma się co oszukiwać, ale nie byliśmy wtedy w stosunku do siebie szczególnie delikatni. - Raczej czekali na swoje kolejne potknięcia. To było normalne, że zakładali najgorsze możliwości, może łatwiej byłoby sobie to wyjaśnić w tamtej chwili, ale chyba nieszczególnie chcieli to robić. Najwyraźniej bali się konfrontacji. Zresztą to chyba zadziałało, bo udawali, że nic takiego się nie wydarzyło, chociaż każdy z nich przez chwilę nosił ciężar tamtych wydarzeń i żył w nieświadomości.
- Tak, łatwo było przyjąć swoją wersję wydarzeń, bardzo łatwo. - Fakt, nie mógł wiedzieć, że jej niezawodna pamięć tym razem okazała się być niewystarczająca, aby wygrać walkę ze zbyt dużą ilością wypitego alkoholu. Miał prawo tak jak i ona się bronić przed ewentualnymi konsekwencjami, szczególnie że dość szybko zmieniła swoje podejście do jego osoby, zrobiła to z tego samego powodu co on, co oczywiście nie wyjaśniało wszystkiego, jednak byli młodzi, mieli prawo do popełniania takich błędów. Rozmowa mogła okazać się kluczem do tego, by mogli sobie to wyjaśnić, ale nie ma się co oszukiwać, nie byli wtedy najlepszymi rozmówcami.
- Ty miałeś przynajmniej tę malinkę, ja poza kilkoma wspomnieniami czarną dziurę i wrażenie, że coś poszło nie tak, jak powinno, i nie miałam pojęcia co. Założyłam, że uznałeś to za nieporozumienie, no i, że nie do końca pasowało Ci, że to byłam ja, zresztą byłeś całkiem przekonujący podczas tej rozmowy o poranku. Wzięłam sobie Twoje słowa bardzo do siebie. O Twojej reputacji i całej reszcie, uznałam, że wolisz do tego nie wracać, że to był nie do końca zaplanowany wybryk i tyle. - Przez dłuższą część życia wydawało jej się, że na pewnym etapie życia po prostu przestali być ze sobą kompatybilni. Zdążyli to już sobie wyjaśnić, rozmawiali na temat przeszłości, jednak kiedy wracali do tych pojedynczych wspomnień coraz więcej jej się rozjaśniało, obrazek stawał się pełniejszy. Dużo jej wtedy umykało, za dużo, nie sądziła, żeby miało to coś zmienić, jednak dobrze było po latach wyjaśnić pewne niedopowiedzenia.
- Tak właściwie, może masz rację, Ty miałeś dowód, że coś zaszło, mogłeś rozważać różne scenariusze, ja byłam nieco spokojniejsza, chociaż przeczuwałam, że straciłam kontrolę, bez dowodów jednak nie do końca wiedziałam jak bardzo. - Może tak było łatwiej, mogła żyć w błogiej nieświadomości, pojawiały się różne przemyślenia na temat tamtego wieczoru, jednak nigdy nie miała żadnego dowodu na to, co mogło się wydarzyć.
- Przyjąłeś rolę, która była dla Ciebie najwygodniejsza, nie ma się co dziwić, sama nie byłam wtedy szczególnie przyjemna, bo najłatwiej było mi się dystansować, brak informacji powodował, że nie czułam się pewnie, a nie miałam zamiaru zadawać pytań, to byłoby zbyt kompromitujące, zresztą przyznanie Ci się wtedy do tego, że czegoś nie pamiętałam? - Podkręciła głową. - To było nie do pomyślenia. - W końcu zawsze to było jej największą przewagą, nie mogła pozwolić sobie na to, aby ją stracić, więc oboje udawali przed sobą, że wszystko było jasne i klarowne, że podjęli taką decyzję, a nie inną z konkretnych pobudek. Okropnie rozsądne zachowanie, ale czego można się więcej spodziewać po dojrzewających dzieciakach.
- Tak, może nie byłam pewna, ale starałam się wierzyć w to, że nie zrobiłbyś mi czegoś takiego. - Nawet jeśli w tamtym momencie nie byli ze sobą szczególnie blisko, to naprawdę nie miała go za największą szuję, zresztą pokazywał jej od czasu do czasu, że gdzieś tam, głęboko pamięta o tym, że kiedyś potrafili ze sobą rozmawiać. Nigdy tak do końca nie uważała go za swojego wroga, nawet wtedy kiedy strzelali w siebie piorunami z oczu i rzucali epitetami, które raniły ostrzej niż noże.
- Zdecydowanie los miał na nas swój własny plan, może droga była nieco wyboista, ale ważne, że udało się jakoś dojść do celu. - Krążyli wokół siebie od lat, coś ich do siebie przyciągało, już pierwszego dnia gdy go poznała miała wrażenie, że to nie jest tylko chwilowa znajomość, i tak się stało. W końcu znaleźli się w tej wielkiej wannie, podczas swojej nocy poślubnej, nie dało się uciec przed przeznaczeniem, nawet jeśli podejmowało się dosyć drastyczne próby.
- Nie widzę innej możliwości, skoro i Tobie i mnie brakuje danych, to co wydarzyło się w wieży astronomicznej musi pozostać tajemnicą. - Ona niczego nie pamiętała i on też, to było całkiem sprawiedliwe, nikt inny nie mógł udzielić im tych informacji, więc musieli na to przystać.
Pochylił się nad misy, uśmiechnęła się lekko, gdy usłyszała, że nazwał ją swoją żoną, nie był to pierwszy raz, ale jednak nadal te słowo padające z jego ust robiło na niej ogromne wrażenie, przychodziło mu to tak naturalnie, jakby nie było innej możliwości, jakby od zawsze mieli skończyć razem w takiej konfiguracji, być może właśnie tak miało być. - Gwarantuję Ci, że tej nocy nie umknie mi żaden szczegół. - Umysł nie miał powodu, aby płatać jej figli, zamierzała zresztą bardzo dokładnie zapamiętać każdy moment, te które były już za nimi i te, które miały się wydarzyć, nie wątpiła, że tak się stanie.
Skoro znaleźli się już tak blisko siebie, przesuwali się w swoją stronę, łaknęli swojej bliskości nie zamierzała się powstrzymywać. Sięgnęła do jego ciała, robiła to delikatnie, powoli, bo przecież czas przestał ich gonić, tej nocy został ich sprzymierzeńcem. Nie miało być już żadnego pośpiechu, żadnych niedopowiedzeń, nie musieli się martwić o przyszłość, bez względu na to, jak będzie wyglądała to będą się w niej znajdować razem, a ta informacja była jedynym czego potrzebowała, aby być spokojną.
Nie czuła jeszcze nigdy takiego szczęścia, świadomości, że wreszcie wszystko znajduje się na swoim miejscu, że nie może być lepiej. Wszystko się jakoś ułożyło, dojrzeli do tego, aby podjąć decyzję, dzięki której mogli dzielić ze sobą życie. Podjęli decyzję bez zastanowienia, nie musieli nad tym rozmyślać, bo wszystko było dla nich jasne.
Teraz mogli skorzystać z tej chwili spokoju, zatracić się w sobie, sięgnąć po to, co już należało do nich. Prowadził jej dłoń po swoim ciele, powoli, niespiesznie, nie musieli się nigdzie spieszyć, mieli przed sobą całą noc na to, by dokładnie nacieszyć się bliskością, poznawać swoje ciała, jakby nigdy wcześniej tego nie robili.
Ich twarze znalazły się bardzo blisko siebie, czuła jego oddech, nie dało się też ignorować napięcia, które rosło między nimi, pożądanie stawało się niemalże namacalne, już za chwilę mieli się w nim zatracić, póki co jednak nie najgorzej wychodziło im oddalanie tego momentu, wiedziała, że są na granicy. Ciała domagały się swojej bliskości, były za sobą stęsknione po tej drobnej przerwie, którą na nich wymusili. Prue nie zamierzała kazać im dłużej zwlekać, wręcz przeciwnie - uniosła nieco głowę, mimo tego, że znajdowali się w wannie, to nadal nad nią górował, jak zawsze zresztą. Przez chwilę spoglądała w oczy swojego męża, jakby chciała z nich wyczytać jego myśli, a później uniosła się odrobinę, aby sięgnąć do jego ust, chciała na nich złożyć pocałunek, powolny, głęboki, bo przecież nigdzie się nie spieszyli.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control