06.01.2026, 11:59 ✶
– A masz może chociaż przy sobie kajdanki? – spytał Christopher. Nie zdawało się, by odczuwał jakikolwiek dyskomfort: on zresztą rzadko czuł się… niepewnie. Na weselu Blacków też po prawdzie pewnie nie bawiłby się tak źle, nawet mimo bójki pod wpływem amortencji, ale jego partnera w pewnym momencie znikła gdzieś i to było chyba bardzo jasnym komunikatem dla obojga. Nie żałował, bo Rosier w ogóle żałował w życiu bardzo niewielu rzeczy.
Jej opowieść sprawiła, że przyjrzał się róży z większą uwagą. Znów dotknął ciemnych, wilgotnych płatków, jakby chcąc się upewnić, że to na pewno woda, a nie jakiś eliksir, a potem spojrzenie powędrowało ku szybie, na której ledwo chwilę temu widzieli odciski rąk.
– Sądziłem, że takie wspomnienia to zwykle robota duchów albo widzą je ludzie z tym całym trzecim okiem. Może to jakieś zaklęcie? – zastanowił się, choć wciąż nie wydawał się jakoś mocno poruszony. Czarne róże działały na jego wyobraźnię, sprawiały, że w głowie Rosiera rodziły się opowieści i pomysły na stroje. Może trochę niepokoiły i przyszło mu na myśl, czy nie okażą się mordercze. Ale nie tworzył scenariuszy i nie analizował jakoś szczególnie, bo i w życiu rzadko natykał się na naprawdę dziwaczne rzeczy – a raczej na dziwaczne w świecie magii. – Mam tylko nadzieję, że nie trzymasz jej przy łóżku, skoro są takie podejrzane – stwierdził, zerkając na nią, i przypominając sobie historię o kimś, kogo zadusiły we śnie diabelskie sidła. – Teraz? Czerń róży może będzie pasowała do tej sukni, ale obawiam się, że z tą donicą będzie ci ciężko na parkiecie, a miałem nadzieję, że uda mi się zaprosić cię do tańca – powiedział, raczej żartobliwie niż na serio ganiąc pomysł zabrania róży – w końcu ogrody należały do jej rodziny, mogła sobie, jeśli szło o niego, zabrać stąd i posąg muzy, który mijali – czy spodziewając się, że faktycznie wróci na salę balową z donicą pod pachą.
Jej opowieść sprawiła, że przyjrzał się róży z większą uwagą. Znów dotknął ciemnych, wilgotnych płatków, jakby chcąc się upewnić, że to na pewno woda, a nie jakiś eliksir, a potem spojrzenie powędrowało ku szybie, na której ledwo chwilę temu widzieli odciski rąk.
– Sądziłem, że takie wspomnienia to zwykle robota duchów albo widzą je ludzie z tym całym trzecim okiem. Może to jakieś zaklęcie? – zastanowił się, choć wciąż nie wydawał się jakoś mocno poruszony. Czarne róże działały na jego wyobraźnię, sprawiały, że w głowie Rosiera rodziły się opowieści i pomysły na stroje. Może trochę niepokoiły i przyszło mu na myśl, czy nie okażą się mordercze. Ale nie tworzył scenariuszy i nie analizował jakoś szczególnie, bo i w życiu rzadko natykał się na naprawdę dziwaczne rzeczy – a raczej na dziwaczne w świecie magii. – Mam tylko nadzieję, że nie trzymasz jej przy łóżku, skoro są takie podejrzane – stwierdził, zerkając na nią, i przypominając sobie historię o kimś, kogo zadusiły we śnie diabelskie sidła. – Teraz? Czerń róży może będzie pasowała do tej sukni, ale obawiam się, że z tą donicą będzie ci ciężko na parkiecie, a miałem nadzieję, że uda mi się zaprosić cię do tańca – powiedział, raczej żartobliwie niż na serio ganiąc pomysł zabrania róży – w końcu ogrody należały do jej rodziny, mogła sobie, jeśli szło o niego, zabrać stąd i posąg muzy, który mijali – czy spodziewając się, że faktycznie wróci na salę balową z donicą pod pachą.