06.01.2026, 16:36 ✶
Zakątek w większości przeszedł już jakieś tam procesy, które miały go doprowadzić do jako takiego porządku. Po pierwsze, razem z Brenną odprawiły rytuał, który miał się pozbyć stąd tej tajemniczej runy. Znak nie dawał nikomu spokoju, a już w szczególności kiedy znikał i zdawał się nie chcieć pokazać w towarzystwie, co najmniej jakby był nieśmiały. Od kiedy jednak kobiety pomodliły się, według wskazówek Thomasa odnośnie tego co trzeba było zrobić, wydawało się że w pokojach panuje spokój. Crawleyówna na wszelki wypadek przejrzała piwnicę, wszystkie piętra, a także strych. Poodsuwała wszystkie szafy które mogła, a dla pewności jeszcze sprawdziła w nich, jakby tajemniczy znak miał tylko czekać na dogodną okazję żeby wyskoczyć na nowo. Wszystko jednak wydawało się być w jak najlepszym spokoju, no może poza tym delikatnym niepokojem, który był wspomnieniem omamów które napadły ją w Zakątku ostatnim razem.
To było jednak tylko w jej głowie. Już od jakiegoś czasu nie wzdrygała się tak znacząco na widok ognia, czy chociażby myśląc o nim. Obawiała się, bo spokój wydawał się tylko przykrywką, ciągnącą za sobą nitki niepokoju, o które łatwo było się potknąć.
Sprzątanie zaczęła od mieszkania Brenny, tak dla zasady. Omiotła podłogę, wyczyściła blaty, a potem zaczęła przygotowywać się by przejść do kolejnych drzwi prowadzących z korytarza. Ustawiła wiadro pod kranem, chcąc do niego nalać wody - powoli i nieśpiesznie, bo w międzyczasie zbierała inne rzeczy. Gąbki, ścierki, miotłę - ustawiała wszystko w jednym miejscu, ale w końcu usiadła sobie na chwilę. Uwagę skierowała na niewielki pakunek, który parę dni temu dostała brata, ale nie zdążyła go otworzyć bo była zajęta innymi rzeczami. Teraz więc zaczęła rozwijać szary papier, by zobaczyć co było w środku.
!Jajo z kalendarza
To było jednak tylko w jej głowie. Już od jakiegoś czasu nie wzdrygała się tak znacząco na widok ognia, czy chociażby myśląc o nim. Obawiała się, bo spokój wydawał się tylko przykrywką, ciągnącą za sobą nitki niepokoju, o które łatwo było się potknąć.
Sprzątanie zaczęła od mieszkania Brenny, tak dla zasady. Omiotła podłogę, wyczyściła blaty, a potem zaczęła przygotowywać się by przejść do kolejnych drzwi prowadzących z korytarza. Ustawiła wiadro pod kranem, chcąc do niego nalać wody - powoli i nieśpiesznie, bo w międzyczasie zbierała inne rzeczy. Gąbki, ścierki, miotłę - ustawiała wszystko w jednym miejscu, ale w końcu usiadła sobie na chwilę. Uwagę skierowała na niewielki pakunek, który parę dni temu dostała brata, ale nie zdążyła go otworzyć bo była zajęta innymi rzeczami. Teraz więc zaczęła rozwijać szary papier, by zobaczyć co było w środku.
!Jajo z kalendarza
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.